W Warszawie wciąż jest popyt na nowe powierzchnie biurowe

Radosław Górecki
16-04-2002, 00:00

Per-Lennart Johansson, szef Skanska Property Poland, twierdzi, że najpoważniejszym problemem opóźniającym inwestycje w nieruchomości są nie rozwiązane kwestie roszczeń do gruntów byłych właścicieli .

- Coraz więcej dzieje się na rynku inwestycyjnym. Fundusze inwestycyjne szukają w Polsce dobrych obiektów do kupienia. Czy biurowce firmy Skanska są wystawione na sprzedaż?

— Do tej pory Skanska sprzedała dwa biurowce z warszawskiego kompleksu Atrium Business Center — pierwsze Atrium i Atrium Tower. Myślę, że Atrium Plaza i Atrium Centrum ostatecznie także zostaną sprzedane. Ponieważ nasza sytuacja finansowa jest stabilna, możemy pozwolić sobie na wybranie odpowiedniego momentu na sprzedanie naszych biurowców. Zaobserwowaliśmy, że stopy kapitalizacji w ostatnim roku spadły, a to świadczy o mniejszym ryzyku inwestowania w biurowce w Warszawie. Oczywiście to przyciąga inwestorów i widzimy, że wiele funduszy wyraża chęć zainwestowania swojego kapitału na rynku nieruchomości w Warszawie. Jedynym problemem dla takich inwestorów jest tylko stosunkowo niewielka ilość dobrych obiektów na polskim rynku, a dobry obiekt to taki, który jest położony w dobrym punkcie, reprezentuje wysoki standard techniczny ma dobrych najemców, gwarantujących odpowiednie wpływy z czynszu.

- Pojawia się coraz więcej opinii, że informacje o kryzysie na rynku nieruchomości komercyjnych były trochę przesadzone. Czy pan je podziela?

— Nie ma co ukrywać, że na rynku nieruchomości nie jest tak dobrze jak jeszcze kilka lat temu. Niemniej jednak, w mojej ocenie, obecnej sytuacji nie można określić mianem kryzysu, a przynajmniej Skanska Property Poland tego kryzysu nie odczuwa. Na rynku warszawskim wciąż jest duży popyt na nowe powierzchnie biurowe...

- To jak właściwie jest z tym popytem. Czy generują go nowi najemcy, czy też może jest tak, że agencje nieruchomości mają co robić, bo wielu najemcom kończą się umowy zawarte 3-4 lata temu i pojawia się teraz sposobność, aby te firmy przeprowadzić do nowych atrakcyjniejszych technicznie i cenowo obiektów?

— W ciągu ostatnich 5 lat firmy działające w Polsce rozrastały się przez co generowały popyt na powierzchnie biurowe. Po prostu przedsiębiorcy potrzebowali coraz więcej przestrzeni na swoją działalność. Ten popyt nie zanikł. Myślę, że teraz można wyróżnić trzy rodzaje klientów. Po pierwsze od zeszłego roku na rynku pojawiają się rzeczywiście klienci, którym wygasa umowa najmu. Często zmieniają oni siedzibę na lepszą i tego typu najemcy przechodzą do nowych biurowców. Drugi typ to firmy, które się rozrastają. Trzeci typ najemców generujących popyt jest bardzo ważny, ponieważ są oni związani z napływem nowych firm do Polski. Te trzy grupy klientów sprawiają właśnie, że nie można mówić o kryzysie na rynku biurowców. Oczywiście widać, że obecnie firmy przykładają większą wagę do swoich wydatków, jednak poszukując biur wciąż zwracają uwagę na lokalizację i standard obiektów, a nie tylko na czynsz.

- Analitycy zwracają także uwagę, że zbliżający się termin akcesu do Unii Europejskiej przyciągnie do Polski nowe firmy, które będą generować nowy popyt na biura. Tymczasem, szczerze mówiąc, takiego zjawiska nie widać. Są to więc pobożnie życzenia czy może kryje się w tym ziarno prawdy?

— Na przestrzeni 10 lat dostrzegamy coraz większą liczbę firm napływających do Polski. Ten proces trwa. W Polsce mieszka około 39 mln ludzi, Szwecja natomiast ma 9 mln mieszkańców. Popyt na powierzchnię biurową w Szwecji jest dwukrotnie większy niż w Polsce. To pokazuje, jaki tutaj jest potencjał i jak jeszcze dużo można zrobić. Przewidywania analityków mówiące o napływie nowych firm są faktem. Im bardziej Polska będzie zbliżać się do Unii, tym więcej nowych klientów i inwestorów pojawi się w Warszawie.

- Czy problemy związane z biurokracją oraz własnością gruntów nie odstraszają inwestorów?

— Najpoważniejszym problemem opóźniającym inwestycje w Polsce są nie rozwiązane kwestie roszczeń byłych właścicieli do gruntów. Tego typu problemy są niespotykane w Europie Zachodniej. Jeżeli zaś chodzi o urzędników, to oczywiście wszyscy doceniają władze, które są przychylne inwestorom. W rzeczywistości przed inwestorami w Polsce stoi dość dużo problemów. Chcę jednak powiedzieć, że są to problemy, które można spotkać we wszystkich krajach. Polska nie jest pod tym względem wyjątkiem. Muszę też przyznać, że jeżeli chodzi np. o zdobywanie pozwoleń na budowę to zdecydowanie więcej kłopotów mają inwestorzy w Skandynawii.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Radosław Górecki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / / W Warszawie wciąż jest popyt na nowe powierzchnie biurowe