W WIG 20 płaci się lepiej

Katarzyna Sadowska
05-05-2009, 00:00

Menedżerowie Cyfrowego Polsatu zanotowali największy wzrost uposażeń. I słusznie, bo zasłużyli.

Zarobki władz blue chipów wzrosły o 13 proc., choć zyski firm spadły o 18 proc.

Menedżerowie Cyfrowego Polsatu zanotowali największy wzrost uposażeń. I słusznie, bo zasłużyli.

Podobnie jak rok temu przeanalizowaliśmy raporty roczne największych giełdowych spółek pod kątem wynagrodzeń wypłacanych ich zarządzającym. Skupiliśmy się na pensjach "w gotówce" — bez uwzględnienia wyceny programów motywacyjnych opartych na akcjach. Znów okazało się, że kierujący blue chipami źle nie mają. Do ich kieszeni trafiło łącznie blisko 170 mln zł. To o około 13 proc. więcej niż w 2007 r., gdy zainkasowali nieco ponad 150 mln zł. W tym samym czasie zyski spółek z WIG20 skurczyły się jednak o 18 proc. W dużej mierze to efekt "papierowych", ale gigantycznych w porównaniu z ubiegłym rokiem strat, jakie zanotowały Orlen i Lotos. Swoją cegiełkę do obniżenia wartości zysku netto indeksu blue chipów dołożył też Bioton. Łącznie czysty zarobek przypisany akcjonariuszom większościowym największych giełdowych spółek przekroczył 20,5 mld zł. Rok temu było to ponad 25 mld zł.

Pożądana premia

To jednak tylko statystyka — zachęcamy do przyjrzenia się szczegółowemu zestawieniu. Nie brakuje w nim pozytywnych przykładów polityki płacowej. Wyróżnia się Cyfrowy Polsat, wielokrotnie doceniany już przez rynek kapitałowy za wyniki. Spółka zarobiła w 2008 r. ponad dwukrotnie więcej niż rok wcześniej. Można więc wnioskować, że jej kierownictwo zasłużyło na sowitą premię, którą zresztą mu wypłacono. Biorąc pod uwagę jej wysokość — pobory zarządu Cyfrowego Polsatu wzrosły rok do roku ponad czterokrotnie.

— Wynagrodzenie powinno być powiązane z wynikami spółki i jako rynkowy optymista wierzę, że będziemy do tego dążyć. Dane z największych spółek notowanych na giełdzie nowojorskiej pokazują, że tylko około 10 proc. wynagrodzeń ich menedżerów to stałe pensje — większość to premie i bonusy — mówi Kazimierz Sedlak, prezes firmy doradztwa personalnego Sedlak Sedlak.

Wskazuje jednak przy tym na wady systemu — możliwość nadużyć i konieczność wypłacania ogromnych bonusów za wcześniejsze okresy mimo katastrofalnych wyników bieżących.

Gorzej być nie musi

Część zarobków z 2008 r. to jeszcze pozostałość "dobrych czasów" koniunktury. Rynek zastanawia się teraz, czy menedżerowie zacisną pasa, by ich spółki łagodniej przeszły przez gospodarcze turbulencje.

— Trzeba tu oddzielić część stałą wynagrodzenia od części zmiennej, co nie zawsze łatwo da się wywnioskować z danych prezentowanych przez spółki, bo zwykle oba składniki pensji występują w pakiecie. W obecnej sytuacji pensje podstawowe zarządów nie będą rosły — mówi Michał Młynarczyk, dyrektor zarządzający w Hays Poland.

Nie musi to oznaczać znaczącego spadku łącznych wynagrodzeń menedżerów.

— Wcale nie oznacza to, że części zmienne będą maleć lub będą maleć równie szybko, jak wyniki spółek, bo to zależy od zadań, jakie zostaną postawione menedżerom. Jeśli na przykład zarząd dobrze wykona zadanie polegające na poprawie efektywności na trudnym rynku, a nie na pobiciu kolejnego rekordu zysku, to otrzyma swoją premię — tłumaczy Michał Młynarczyk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Sadowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / W WIG 20 płaci się lepiej