W Wilanowie nie będzie tradycyjnego hipermarketu

Radosław Górecki
18-11-2003, 00:00

Anna Stopka, wiceprezes Prokom Investments, zapewnia, że Miasteczko Wilanów nie zaszkodzi mieszkańcom Wilanowa.

„Puls Biznesu”: Ostatnio zrobiło się głośno o Miasteczku Wilanów. Głównie za sprawą protestów różnych organizacji. Ludzie nie chcą hipermarketu w Wilanowie!

Anna Stopka: Tam nie będzie hipermarketu. Tam będzie duży sklep Auchan — sklep o zupełnie innej formule niż dotychczas budowane hipermarkety. Preferencje klientów co do przestrzeni, w której dokonują zakupów, zmieniły się. Ludzie są już zmęczeni wielkimi halami, w których panuje straszliwy hałas, a oszołomieni nim klienci kręcą się między półkami pełnymi towarów. W Wilanowie chcemy przede wszystkim pokazać mieszkańcom Warszawy i całej Polski, że można zorganizować dużą placówkę handlową w inny sposób. W Wilanowie nie będzie żadnych blaszanych hipermarketów.

Skąd więc protesty?

Być może popełniliśmy błąd przy prezentacji tego projektu. Ludzie nie dowiedzieli się od razu wszystkiego. Staramy się to nadrobić. Spotykamy się z przedstawicielami różnych środowisk i odpowiadamy na wszystkie, nawet najtrudniejsze pytania. Chcę jednak zaznaczyć, że protesty w przypadku tego typu projektów są standardem — nie tylko w Polsce, ale na całym świecie. Miasteczko Wilanów to olbrzymia inwestycja. Do zabudowania jest 170 ha. To jeden z większych projektów w Europie. Porównywać do Miasteczka Wilanów można jedynie wielkie place budowy w Berlinie.

A może to wybór Auchan na firmę, która zbuduje handlową część miasteczka, nie był dobrym pomysłem. Przecież Auchan nie kojarzy się w Polsce z piękną architekturą...

Odpowiem tak — koncepcja Miasteczka Wilanów, prezentowana kiedy prace nad projektem się rozpoczynały, czyli 2,5 roku temu, była koncepcją, która uwzględniała także centrum handlowe. I rzeczywiście, budziła ona mniej protestów. Jednak mimo to uważam, że gdyby operatorem części handlowej był nie Auchan, ale Prokom, i pokazałby takie samo założenie, jakie prezentowane jest dziś, to protesty też by się rozpo-częły.

Jednak to prawda, że pojawienie się Auchan wzbudziło emocje. Co tu dużo mówić, gdyby Auchan występował np. pod nazwą Polski Handel Detaliczny Sp. z o.o. albo Najprawdziwsi Kupcy Polscy Sp. z o.o., wtedy niewątpliwie budziłoby to mniej kontrowersji. Oczywiście pod warunkiem, że nie wyszłoby na jaw, jaki kapitał za tym stoi. Nam jednak szalenie zależało na tym, żeby od początku inwestorzy, którzy z nami współpracują, wykonali swoje projekty w najwyższym standardzie. Mieliśmy świadomość, że podpisując umowę z Auchan będziemy musieli zmierzyć się z tym, co dotychczas ta firma zrealizowała. Nie da się ukryć, że Auchan do tej pory kojarzy się z dużym placem, parkingiem i budynkiem, który wygląda jak blaszany hangar. Chcę jednak podkreślić, że Prokom zapraszając Auchan do dyskusji o tej inwestycji postawił bardzo twarde warunki, jeśli chodzi o założenia architektoniczne. Tu nie będzie parkingu wokół sklepu — będzie on ukryty pod ziemią, będzie wiele uliczek, galerii handlowych, powstanie promenada, którą umownie nazwaliśmy Nowy Nowy Świat. Sam sklep Auchan też będzie miał inny, bardziej kameralny charakter. Taka była filozofia Prokomu i przekonaliśmy do niej Auchan, który również stara się pokazać, że jest gotowy budować obiekty, które dostosowują się do charakteru miejsca.

Czy gwarantuje więc Pani, że nie powstanie w tym miejscu tradycyjny hipermarket?

Tak, gwarantuję. Gwarantuje to Grupa Prokom, która jest firmą znaną z wielu dobrych projektów. Oczywiście część z nich to obiekty kontrowersyjne, ale proszę zwrócić uwagę, że są realizowane konsekwentnie i kończą się sukcesem.

Może właśnie ta, jak to Pani ujęła, kontrowersyjność projektów i konflikty wokół Auchan są przyczyną tylu protestów?

Tylu, czyli naprawdę ilu? Mamy dwa stowarzyszenia ekologiczne, które są uczestnikami postępowania administracyjnego i które do tej pory na każdym etapie protestowały i zgłaszały zastrzeżenia. Jeśli mówimy o inwestycji na powierzchni 14 ha, bo na takim terenie powstaną obiekty realizowane przez Auchan, to dwie organizacje ekologiczne to niezbyt wiele jak na polskie warunki. Jeśli zaś chodzi o protesty sąsiadów, to w Polsce są one normą. Mamy jeszcze do czynienia z protestami, które w mediach były nazwane protestami mieszkańców Wilanowa. Oczywiście, jest pewna grupa osób przeciwnych inwestycji. Część z nich mówi „nie, bo nie”, część uważa, że pola wilanowskie powinny zostać niezabudowane. Jednak sporo przeciwników protestuje, bo nie zna charakteru tej inwestycji.

Protestują też znane osobistości — Kazimierz Kutz, Wojciech Młynarski...

Mam takie wrażenie, że przekonano ich, że my prawie rozbieramy bramę pałacu wilanowskiego i rozpoczynamy budowę w samym parku. Chciałabym przypomnieć, że sklep Auchan jest zlokalizowany w odległości 1 km od parku. Przecież sklep powstaje na polach wilanowskich, które są — jak je określił pan Urbański, wiceprezydent Warszawy — rżyskiem i chaszczami. Odnoszę wrażenie, że środowisko intelektualistów, luminarzy kultury i sztuki, które wystosowało apel do prezydenta, w znakomitej większości zostało wprowadzone w błąd i nie miało okazji zapoznać się ze szczegółami projektu. Będziemy to nadrabiać, będziemy organizować spotkania, na których wszyscy staniemy przed tymi osobami i odpowiemy na najtrudniejsze pytania dotyczące tej inwestycji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Radosław Górecki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / W Wilanowie nie będzie tradycyjnego hipermarketu