Walcownia upadnie, by zyskać inwestora

Maria Trepińska
opublikowano: 28-01-2005, 00:00

Kontrolowana upadłość Walcowni Rur Jedność ma postawić ją na nogi. W lutym do sądu powinien trafić stosowny wniosek.

Walcownia Rur Jedność (WRJ) — nie ukończona inwestycja realizowana od ponad ćwierćwiecza, która kosztowała około 600 mln zł, głównie z państwowej kasy — nadal budzi kontrowersje. Mimo licznych zapowiedzi, że pod koniec roku, najpóźniej w styczniu 2005 r., pozyska inwestora, który ukończy budowę zakładu w Siemianowicach Śląskich, tak się nie stało. Dlaczego? Z powodu sprzecznych interesów udziałowców i banków kredytujących inwestycje oraz braku oferty dla ewentualnego inwestora.

Bezwzględny czas

WRJ znalazła się już pod ścianą. 16 lutego powinna rozpocząć spłatę rat układowych. Problem w tym, że nie prowadzi działalności i nie ma przychodów. Na budowie od ponad dwóch lat hula wiatr.

— Zwróciliśmy się do udziałowców WRJ z prośbą, by pomogli w spłacie tych rat. Otrzymaliśmy dwie pozytywne odpowiedzi i jedną negatywną. Chodzi w sumie o 0,2 mln zł dla drobnych wierzycieli. Pod koniec grudnia 2005 r. WRJ powinna zapłacić kolejną ratę — kilka milionów złotych, ale do tego czasu nie przetrwa bez inwestora — mówi Władysław Presak, prezes WRJ.

Towarzystwo Finansowe Silesia (TFS), spółka skarbu państwa zajmująca się restrukturyzacją hutnictwa, która ma 40,7 proc. udziałów w WRJ, chce ją ratować.

— Do 3 lutego chcemy doprowadzić do porozumienia z udziałowcami i wierzycielami WRJ, głównie bankami. Zamierzamy zrestrukturyzować WRJ poprzez upadłość naprawczą — ujawnia Tadeusz Wenecki, prezes TFS.

TFS w lutym złoży wniosek do sądu o upadłość z układem.

— Zależy nam na czasie i na oddłużeniu WRJ. To pozwoli na przedstawienie oferty inwestorom — dodaje prezes TFS.

Ważne argumenty

W tym tygodniu w resorcie skarbu odbyło się spotkanie przedstawicieli TFS, wierzycieli (konsorcjum banków na czele z ING BSK) z potencjalnymi inwestorami WRJ. Wszyscy opowiedzieli się za koncepcją TFS.

Ci, którzy zaangażowali środki w budowę walcowni, już mogą liczyć straty. W najgorszej sytuacji jest skarb państwa (SP), który zaangażował kilkaset milionów złotych. Paradoksalnie — to właśnie zaangażowanie SP spowodowało wybór takiej ścieżki restrukturyzacji WRJ. Chodzi o to, że skarb udzielił poręczeń na jej budowę na kwotę 265 mln zł do 2011 r. Pośrednio zaangażowany też jest przez spółki, które pożyczały pieniądze na inwestycje oraz obejmowały udziały w WRJ.

— Komisja Europejska bardzo restrykcyjnie podchodzi do pomocy publicznej, a gwarancje rządowe do niej się zaliczają. Nie chcemy, by powtórzył się scenariusz, z jakim mamy do czynienia w Hucie Częstochowa (komisja prowadzi śledztwo w sprawie pomocy — przyp. red.) — wyjaśnia Tadeusz Wenecki.

W lutym zostaną też skierowane oferty do inwestorów zainteresowanych przejęciem WRJ i ukończeniem budowy.

— Podtrzymujemy nasze zainteresowanie przejęciem WRJ. Jeśli nastąpi upadłość spółki, a potem sprzedaż, będzie to korzystne rozwiązanie — mówi Konstanty Litwinow, reprezentant Donbasu.

Podobną opinię ma Przemysław Sztuczkowski, prezes Złomrexu.

— Taki scenariusz jest korzystny dla przyszłego inwestora walcowni — mówi prezes.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maria Trepińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Walcownia upadnie, by zyskać inwestora