Walka ministerstw o trzy złote - prasa

opublikowano: 05-01-2007, 07:19

Najubożsi emeryci powinni dostać 8 czy 11 zł więcej? Ministerstwa spierają się o to tak intensywnie, że najpewniej nie zdążą ogłosić jakiejkolwiek podwyżki - uważa "Metro".

Najubożsi emeryci powinni dostać 8 czy 11 zł więcej? Ministerstwa spierają się o to tak intensywnie, że najpewniej nie zdążą ogłosić jakiejkolwiek podwyżki - uważa "Metro".

Niedawno rząd obiecywał, że w marcu niemal dziesięciomilionowa rzesza emerytów i rencistów dostanie spore podwyżki. Ci najbiedniejsi dodatkowo po 1 tys. zł tzw. zasiłku drożyźnianego. Na razie to tylko obietnice. Rząd do tej pory nie przyjął jeszcze żadnej ustawy, która przyznawałaby wyższe emerytury i renty. A terminy gonią. Żeby ZUS mógł wypłacić świadczenia w marcu, nowe przepisy muszą być przyjęte przez Sejm i podpisane przez prezydenta do końca stycznia.

Tymczasem - jak dowiedział się dziennik - rząd projektem zajmie się na posiedzeniu dopiero w połowie miesiąca.

Dlaczego tak późno? Wszystko przez spory o wysokość podwyżki. Minister pracy i polityki społecznej Anna Kalata walczy o 2 proc. więcej dla emerytów. Z kolei minister finansów Zyta Gilowska postuluje o wzrost średnio o 1,4 proc. Oznaczałoby to, że ci z najniższym świadczeniem (597,46 zł) dostaliby o 11 zł więcej w przypadku pierwszej propozycji i o 8 zł w drugiej. Niby niewiele, ale dla budżetu państwa sporo. Gdyby rząd przyjął propozycję Kalaty, w budżecie zabrakłoby 700 mln zł.

"Konflikt jest duży, żadna ze stron nie chce iść na ustępstwa. I nie wiadomo, ile to jeszcze potrwa" - przyznaje pracownik resortu pracy i polityki społecznej. Czy urzędnicy zdążą? "Będzie trudno. Musimy mieć czas, by się do podwyżek przygotować" - twierdzi rzecznik prasowy ZUS Przemysław Przybylski.

Sami posłowie ustawą zajmą się dopiero w ostatnim tygodniu stycznia. W ekspresowym tempie projekt będzie musiał przejść przez wszystkie czytania, komisje, Senat, a następnie trafić do podpisu przez prezydenta. "To w praktyce niemożliwe" - twierdzi poseł PO Wojciech Ziemniak.

Rzecznik rządu Jan Dziedziczak, bagatelizuje sprawę. Twierdzi, że ustawa zostanie przyjęta w terminie. "Mamy świadomość, że jest już późno, ale wywiążemy się z obietnicy" - mówi. Jak? "Może uda się przyśpieszyć procedury" - odpowiada rozmówca "Metra".

(PAP)

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane