Walka na fundacje, godła i znaki

Wiktor Szczepaniak
29-09-2006, 00:00

Lawinowo rośnie liczba kampanii, znaków promocyjnych i certyfikatów, za których pomocą firmy chcą wygrać wyścig w autopromocji.

Kiedy na początku lat 90. Fundacja Polskiego Godła Promocyjnego rozpoczęła przyznawać wyróżniającym się produktom godło Teraz Polska, nagrodzone nim firmy zyskiwały niezwykle skuteczny oręż w promocji sprzedaży na rynkach krajowym i zagranicznych. Dzisiaj na rynku funkcjonuje wiele innych podobnych znaków. A to jeszcze nie koniec, bo cały czas pojawiają się nowe.

Fundacje kontra spółki

Kolejny biało-czerwony znak pojawi się wkrótce na opakowaniach produktów firm: Bakalland, Goliard, Konspol, Kasol i Sante, które rozpoczęły wspólną, prywatną akcję „Dobra i polska firma”.

— Uzgodniliśmy, że każde z naszych przedsiębiorstw do końca roku wprowadzi do obrotu 100 tys. produktów ze znakiem „Dobra i polska firma” na opakowaniu — mówi Marian Owerko, prezes Bakallandu.

Udział w projekcie ma kosztować każdą z pięciu firm 7 tys. zł. Według prezesa Bakallandu, są już kolejne firmy chętne przyłączyć się do akcji.

— Po trzech miesiącach ocenimy efektywność tej kampanii i zdecydujemy, czy warto ją kontynuować — dodaje Marian Owerko.

Ofensywę z biało-czerwonymi znaczkami w roli głównej zapowiada też Fundacja Dajesz Pracę PL.

— Wkrótce ruszy kolejna edycja kampanii pod hasłem „Kupując polskie produkty, dajesz pracę”. Za pośrednictwem materiałów reklamowych i około 30 tys. sklepów dotrzemy z nią do milionów Polaków — mówi Jakub Marczyński reprezentujący fundację.

Opłata licencyjna za udział jednej linii produktowej w akcji sięga 3 tys. zł. Chętnych jednak z pewnością nie braknie, bo według przedstawicieli fundacji, w poprzedniej edycji produkty wyróżnione jej znakiem zwiększyły sprzedaż o ponad 100 proc.

Kaszka z mleczkiem

Nie brak jednak głosów, że siła oddziaływania takich znaków systematycznie spada z powodu coraz większej ich liczby.

— Wyróżnienie produktu prestiżowym znakiem jakości pomaga zwiększyć jego sprzedaż i uzyskać lepsze miejsce na półce. Tak przynajmniej było dotąd. Obecnie, wskutek pojawiania się wielu nowych akcji i znaków promocyjnych, daje się niestety zauważyć dewaluacja ich siły oddziaływania — ocenia Jerzy Chrystowski reprezentujący firmę Mokate.

Dlatego firmy spożywcze decydują się na coraz bardziej innowacyjne formy promocji sprzedaży i wizerunku.

Danone, Lubella i Biedronka, a także Instytut Matki i Dziecka podpisały wczoraj deklarację współpracy w przeciwdziałaniu nieprawidłowemu żywieniu dzieci w Polsce i jego skutkom. Firmy ogłosiły, że wprowadzają na rynek „pierwszy społecznie użyteczny produkt” — mający walczyć z tym właśnie problemem. Jest nim zdrowy produkt śniadaniowy dla dzieci w wieku szkolnym — „Mleczny start”. Z powodu niskiej ceny — 60 groszy za porcję — firmy nie będą na nim zarabiać. Produktem tym jest kaszka z mlekiem wzbogacona w składniki mineralne i witaminy.

Okiem eksperta

Potrzebna realna wartość

Podobnie jak w przypadku marek, kampanie promocyjne i związane z nimi znaki mają dużą szansę przebić się do świadomości konsumentów. Aby odniosły sukces, musi jednak kryć się za nimi jakaś realna wartość — np. społeczna. Wtedy konsumenci biorą pod uwagę argumenty przekazywane w kampanii, podejmując decyzję o zakupie. Gdy ludzie mają do wyboru dwa podobne produkty, a jeden z nich niesie jakąś dodatkową wartość, to z pewnością skłonią się do jego zakupu, aby wesprzeć jakiś ważny cel czy akcję.

Aleksander Krzyżowski

Polskie Stowarzyszenie Wytwórców Produktów Markowych ProMarka

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wiktor Szczepaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Walka na fundacje, godła i znaki