Wall Street górą, Warszawa w opałach

Roman Przasnyski
17-02-2011, 00:00

Środową sesję na warszawskiej giełdzie byki zaczęły od odrabiania strat i zacierania złego wrażenia po słabym zachowaniu dzień wcześniej. Pomagał im optymizm płynący ze zwyżkujących kontraktów na amerykańskie indeksy i dobre nastroje na głównych parkietach europejskich. Sił nie starczyło jednak na zbyt długo. WIG20 zyskiwał na otwarciu prawie 0,4 proc., starając się oddalić na większą odległość od 2700 punktów. Już po niecałych dwóch godzinach powrócił do niego, a to sprowokowało podaż do bardziej zdecydowanego ataku. Zepchnęła ona indeks największych spółek do minimum w okolicach 2687 punktów. Przez kilka następnych godzin byliśmy świadkami mozolnego zmniejszania skali przeceny.

W pierwszej fazie handlu po około 1 proc. zyskiwały spółki surowcowe. W okresie największego naporu niedźwiedzi papiery KGHM przez moment traciły 0,7 proc. Akcje Lotosu i PKN Orlen przez większą część dnia trzymały się na niewielkim plusie. Sytuację ratowały też zwyżkujące o 0,5-0,6 proc. walory TP. Po 0,6-0,7 proc. w dół szły akcje Pekao, PZU i Tauronu.

Na głównych giełdach europejskich euforii nie było, jednak indeksy trzymały się nad kreską. Najgorzej radził sobie DAX, co oznaczało, że nie był w stanie utrzymać zdobytego przed południem kolejnego rekordu i zyskiwał zaledwie 0,4 proc. Nieznacznie większa była skala zwyżki wskaźnika w Londynie. Za to paryski CAC40 szedł w górę o 1,4 proc. i też cieszył tamtejszych inwestorów nowym rekordem. Liderem wzrostów na naszym kontynencie był madrycki IBEX, zyskujący ponad 2 proc.

Dane napływające zza oceanu wielkiego wrażenia na inwestorach nie robiły. Liczba pozwoleń na budowę domów była minimalnie wyższa, niż się spodziewano, za to przyjemnie zaskoczyła liczba budów już rozpoczętych. Zimny prysznic sprawiła za to styczniowa produkcja przemysłowa. Mimo to w pierwszych minutach handlu na Wall Street indeksy szły w górę po 0,3-0,4 proc. Do powstrzymania amerykańskich byków potrzeba znacznie mocniejszych argumentów. Tych na razie nie ma, choć wkrótce mogą się pojawić. Wszystko wskazuje na to, że Tunezja i Egipt zapoczątkowały szerszą falę protestów na Bliskim Wschodzie. Demonstracje odbywają się w Jemenie, Bahrajnie i Libii. Rynki się tym nie przejmują, ale trudno przypuszczać, by przeszło to całkiem bez echa. Podobnie jak niezbyt udana aukcja portugalskich bonów skarbowych, których rentowność wzrosła z 3,71 do 3,99 proc.

Przybierająca z czasem na sile zwyżka za oceanem dodawała animuszu europejskim bykom, jednak naszemu indeksowi największych spółek nie pomogła obronić 2700 punktów. Ostatecznie zniżkował on o 0,56 proc., WIG spadł o 0,33 proc., a mWIG40 o 0,18 proc. Jedynie sWIG80 zyskał 1,06 proc. Obroty wyniosły 965 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Roman Przasnyski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

PO

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wall Street górą, Warszawa w opałach