WallStreet apeluje, by nie niszczyć GPW

opublikowano: 05-06-2016, 22:00

Doroczne święto drobnych inwestorów zakończyło się biciem na alarm dla giełdy.

W maju obroty sesyjne na głównym rynku GPW spadły o ponad jedną czwartą do poziomu najniższego od siedmiu lat. I choć aktywności inwestorów nie sprzyjały dwa długie weekendy, to Filip Paszke, dyrektor Domu Maklerskiego PKO BP nie ma wątpliwości, że to ostatni dzwonek, by zastanowić się nad tym, jak zastąpić otwarte fundusze na giełdzie.

GPW, sala notowań (fot. Grzegorz Kawecki, Puls Biznesu)
GPW, sala notowań (fot. Grzegorz Kawecki, Puls Biznesu)

— Sesja, która przypadła na dzień święta w USA i Wielkiej Brytanii, zakończyła się obrotami ledwie przekraczającym 200 mln zł. To pokazuje, jak może wyglądać rynek bez udziału dużych graczy. To ostatni dzwonek, by zastanowić sie nad tym, jak zastąpić OFE. Efekty demontażu systemu emerytalnego już poczuliśmy, a na rezultaty zmian trzeba będzie poczekać 5-10 lat — mówił Filip Paszke na panelu dyskusyjnym, który co roku jest najważniejszym punktem programu Konferencji WallStreet, organizowanej przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych (SII).

Niechciane dziecko

Choć tematem dyskusji miało być długoterminowe oszczędzanie, a rozmowa zaczęła się od rozważań na temat programu 500+ i pomysłu na to, by część świadczeń wypłacać w obligacjach skarbowych, to salę do aplauzu porwaładiagnoza stanu rynku kapitałowego, przedstawiona przez Wiesława Rozłuckiego, byłego długoletniego prezesa giełdy, a do stycznia tego roku przewodniczącego Rady Giełdy.

— Jesteśmy w najtrudniejszym momencie w historii polskiego rynku kapitałowego. Do 2013 r., kiedy zdecydowano o zmianach w OFE, wszyscy przyjmowaliśmy, że giełda jest mile widziana. Od tego czasu zaczęła się jednak kampania nienawiści wobec giełdy. Nastąpiła zmiana, której nigdy się nie spodziewałem. GPW stała się niechcianym dzieckiem transformacji — grzmiał były prezes giełdy. Przypomniał słowa prezesa NBP Marka Belki, który nazwał giełdę kasynem. To określenie politycy powtarzali później nie raz.

— Po roku w końcu udało mi się nakłonić Marka Belkę do odwołania tych słów na giełdzie, ale przeszło to bez większego echa — mówi zrezygnowany Wiesław Rozłucki. Skrytykował niepewność właścicielsko-regulacyjną, tworzoną przez rządzących.

— Zawsze myślałem, że spółki są po to, by budować wartość dla akcjonariuszy, a nie wspierać jakieś sektory gospodarki. Nigdy nie przypuszczałem, że interes akcjonariusza będzie co najwyżej tak ważny, jak interes np. branży górniczej — dodał Wiesław Rozłucki, nawiązując do wsparcia, jakiego śląskim kopalniom udzieliły lub udzielić mają państwowe spółki energetyczne i paliwowe.

— Jako środowisko rynku kapitałowego nie możemy się zgodzić na to, co z giełdą zrobiono przez ostatnie trzy lata. Nie można mówić: „nic się nie stało” i udawać, że to pada deszcz — mówił Wiesław Rozłucki. Jarosław Dominiak, prezes SII, podkreślał, że nie ma lepszej promocji giełdy niż zyski, które tam można osiągnąć.

— Jeśli mamy kilka miesięcy koniunktury, to łatwiej podejmować nam działania edukacyjne i zapełniać sale w polskich miastach. Teraz czasy na zarabianie z różnych powodów są jednak trudne, a nawet najbardziej wytrwali inwestorzy mówią, że muszą odpocząć od giełdy, bo trudno na niej kolejny rok funkcjonować, kiedy do interesu trzeba dokładać. PKB rośnie, stopy procentowe są niskie, tymczasem perspektywy zarobku — mizerne — mówił Jarosław Dominiak.

Stracone zaufanie

To musisz wiedzieć dziś rano
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
×
To musisz wiedzieć dziś rano
autor: Kamil Zatoński
Wysyłany codziennie
Kamil Zatoński
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Małgorzata Zaleska, prezes GPW, do przyczyn zniechęcenia do giełdy dorzuciła brak dużych ofert publicznych, konkurencję foreksu i rynków zagranicznych.

— Dostrzegamy te wszystkie wyzwanie, ale część z nich jest poza naszym zasięgiem. Nie uważamy jednak, że nic nie da się zrobić. Potrzebujemy koalicji na rzecz rynku i jego ambasadorów. Zaproponujemy program skierowany do doradców bankowych, którzy mieliby docierać do klientów z produktami giełdowymi. Chcemy też zwiększyć przejrzystość Catalyst, a emitentom nadawać oceny ryzyka, by inwestor miał większą świadomość inwestowania — powiedziała Małgorzata Zaleska, która podkreśliła, że żadne decyzje dotyczące drugiego etapu przejęcia aktywów OFE nie zapadły. Informacje o tym uznała zresztą za próbę przetestowania reakcji rynku.

— Rozwój obligacji samorządowych, korporacyjnych, rozwiązania podatkowe, które mogą wesprzeć rozwój rynku kapitałowego — to jest ten czas, kiedy wspólnie z administracją rządową powinniśmy budować i jak najszybciej wdrażać nowe pomysły — mówiła Małgorzata Zaleska, dodając, że na liście priorytetów Ministerstwa Finansów znalazły się REIT, instytucje powszechnego inwestowania w nieruchomości, przynoszące dochód.

Uczestnicy panelu nie mieli jednak wątpliwości, że upowszechnić ideę inwestowania na giełdzie nie będzie łatwo po klapie Akcjonariatu Obywatelskiego (wspomnienie o IPO JSW inwestorzy kwitowali gorzkim śmiechem) i zaborze aktywów OFE.

— Nie sposób nie zrozumieć, że inwestorom nie podoba się zmiana zasad gry w jej trakcie — komentował kwestię OFE Dariusz Witkowski, wiceprezes Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych, który pomysły stworzenia programów długoterminowego oszczędzania skwitował krótko: nic z tego nie będzie, jeśli nie padnie jasna deklaracja, czyje to są pieniądze.

— Nagle okazało się przecież, że pieniądze w OFE nie są pieniędzmi tych, którzy odprowadzali składki — przypominał Dariusz Witkowski.

Bez ulg ani rusz

Eksperci zgodzili się, że w programie (programach) musi być i kij, i marchewka.

— Musi to być rozwiązanie proste, z elementem quasi obowiązkowości. Do programu powinni się dołożyć wszyscy: pracodawcy, państwo i pracownicy — uważa Iwona Sroka, prezes Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych. Przytaczano rozwiązania anglosaskie, w których każdy pracownik obowiązkowo musi dołączyć do programu emerytalnego, ale później ma możliwość rezygnacji (w praktyce rezygnuje niewielu).

— Bezsprzeczne jest to, że muszą to być pieniądze ulokowane w funduszach. Mamy IKE i IKZE. To nie są złe programy, mają zachęty podatkowe, a państwo nie może tych pieniędzy zabrać — mówił Filip Paszke. Jarosław Dominiak potwierdził, że konieczne są zachęty podatkowe.

— W przeszłości mieliśmy już wiele takich sytuacji, kiedy wprowadzano ulgi w rozmaitych obszarach — jak budowlana czy remontowa — i Polacy doskonale się w tym orientowali i chętnie korzystali — zaznaczył prezes SII. Małgorzata Zaleska przypomniała swój postulat zachęt podatkowych dla oszczędzających długoterminowo.

— Powinna istnieć jakaś kwota, którą można by operować na giełdzie i w przypadku zakupów np. po pięciu latach inwestor mógłby wycofać pieniądze i być zwolniony z części podatku, a np. po dziesięciu — z całości. To z pewnością pomogłoby giełdzie — mówiła prezes GPW.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane