Warszawa jest nieco w tyle za Rzeszowem

Kamil Zatoński
opublikowano: 09-12-2004, 00:00

Jeszcze w 2003 r. Comp Rzeszów (CR) należał do grupy warszawskiego Compu. Dziś pierwsza ze spółek jest już na giełdzie, a druga szykuje się do emisji. Wiele te spółki różni, ale jest też wiele podobieństw. Obecnie bardziej atrakcyjnie wygląda firma z Podkarpacia.

Choć warszawski Comp w publicznym obrocie jest już od sierpnia, to z rozpoczęciem oferty zwlekano. Najpierw tłumaczono to obawą przed myleniem z równolegle przeprowadzającym ofertę Compem Rzeszów, później prywatyzacją PKO BP, która przyćmiła innych debiutantów, wreszcie przedłużającymi się rozmowami z inwestorami. Czas nie okazał się jednak sprzymierzeńcem integratora, bo im bliżej końca roku, tym większa konkurencja na rynku pierwotnym. Spółkom IT na rynku wtórnym nie idzie zbyt dobrze (WIG Informatyka jest najsłabszy od 12 miesięcy). Fiasko emisji Cinema City pokazuje, że inwestorzy coraz dokładniej przypatrują się spółkom.

Ze sprzedaży do 1 mln akcji Comp chce uzyskać 25-35 mln zł. To ostatnie deklaracje członków zarządu, sam prospekt mówi o 45 mln zł. Pieniądze pójdą przede wszystkim na inwestycje w projekty systemów ochrony informacji. Odbiorcami oferty spółki jest m.in. administracja publiczna (we wrześniu spółka informowała o podpisaniu umowy z resortem finansów) i służba zdrowia. Niewielką częścią wpływów z emisji dekapitalizowana będzie spółka zależna, Radcomp, działająca właśnie w branży medycznej.

Warszawska spółka na razie enigmatycznie wypowiada się na temat ewentualnych akwizycji. Na tym polu bryluje za to Rzeszów. CR sfinalizował niedawno zakup udziałów w słowackim Asset Soft, na celowniku jest też czeski PVT (chodzi o odkup papierów od Prokomu) i polskie spółki: Epsilio i Novum, należące z kolei do Softbanku, z którym CR jest związany kapitałowo. Grupa Adama Górala podwoi dzięki temu skalę działalności. Warszawski Comp takich ambicji na razie nie ma, choć konsolidacja w branży wydaje się nieunikniona.

Porównanie wskaźników obu Compów również wypada na korzyść rzeszowskiego. Wyraźnie wyższa jest stopa zwrotu z zainwestowanego kapitału, dwukrotnie lepsza jest rentowność operacyjna. Nie dziwi więc, że szefowie warszawskiej spółki nie chcieli u schyłku lata stawać w szranki z CR na rynku pierwotnym.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Warszawa jest nieco w tyle za Rzeszowem