Warszawa przyćmiła resztę świata

Maciej Zbiejcik
05-09-2006, 00:00

Polska giełda należała wczoraj do najlepiej zachowujących się rynków na świecie. Optymiści już marzą o pokonaniu 4000 pkt przez WIG20.

W poniedziałek, kiedy na zagranicznych parkietach nie działo się nic szczególnego, nasza giełda rosła w szybkim tempie. Indeks WIG20 po południu zyskiwał nawet ponad 4 proc. W tym czasie największe giełdy europejskie (w Paryżu i Londynie) były na niewielkim plusie (+0,3 proc.), a węgierski BUX zyskiwał 1,7 proc. Skąd się wzięło tak silne wybicie na GPW?

Miedź szarżuje...

— Zwyżki można się było spodziewać, bo już od dłuższego czasu obserwujemy zwiększoną aktywność inwestorów, szczególnie na rynku futures. Widać to chociażby po rosnącej liczbie otwartych pozycji na kontraktach — podkreśla Mirosław Saj, analityk BISE.

Motorem napędowym poniedziałkowych wzrostów okazał się KGHM, który ma największy udział w indeksie blue chipów. Akcje miedziowej spółki zyskiwały momentami ponad 6 proc. przy największych na rynku obrotach. Po raz kolejny o popycie na walory KGHM decydował wzrost notowań miedzi. A ceny surowca na rynku międzynarodowym rosły po kolejnych doniesieniach o możliwym ograniczeniu podaży w chilijskich kopalniach, w tym należących do największego producenta miedzi na świecie — Codelco. Niewykluczone, że za zwyżką notowań KGHM stały też inne czynniki.

— Przy okazji publikacji wyników II kwartału kombinat zapowiedział, że w połowie września opublikuje nową prognozę wyników. Być może również pod nią grają inwestorzy — mówi Piotr Wiśniewski, analityk DM Amerbrokers.

...rafinerie też...

Wśród poniedziałkowych liderów wzrostów znalazły się także inne spółki surowcowe. Akcje Orlenu i Lotosu rosły po kilka procent.

— Spółki surowcowe mogą być nadal w modzie. Jednak zalecałbym ostrożność, bo część inwestorów może realizować zyski — przyznaje Wojciech Szymon Kowalski, niezależny analityk.

Na razie jednak na rynku dominuje popyt. Czy zatem cały wrzesień upłynie pod znakiem wzrostów?

— Jest duża szansa na kontynuację poniedziałkowej zwyżki na kolejnych sesjach. Niepokoić może jednak brak napływu na rynek nowych pieniędzy. Sądzę, że bez pojawienia się zagranicznego kapitału trudno będzie utrzymać trend wzrostowy — zaznacza analityk BISE.

...i tylko wątpliwości zostają

Analityków niepokoiły także niezbyt wysokie obroty na początku wczorajszej sesji.

— To mogło sugerować, że poniedziałkowy dynamiczny wzrost nie miał trwałych podstaw. Sądzę, że indeks blue chipów raczej będzie poruszał się wokół 3 tys. punktów, niż kontynuował silne wzrosty — uważa Piotr Wiśniewski.

Największych optymistów wczorajsza sesja tylko utwierdziła w tym, że końcówka roku będzie udana.

— Liczę na dalsze wzrosty. Ostatnie miesiące roku powinny być na giełdzie gorące. Niewykluczone, że do końca roku indeks WIG20 może sięgnąć 4 tys. pkt i tam powinien nastąpić kres obecnej hossy. Później spodziewam się wyraźnego pogorszenia koniunktury — ocenia Wojciech Szymon Kowalski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maciej Zbiejcik

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Warszawa przyćmiła resztę świata