Warszawa wzięła rozwód z Europą

Artur Szymański
opublikowano: 22-12-2006, 00:00

Czwartkowa sesja przyniosła uspokojenie nastrojów i spadek aktywności inwestorów. Po dwóch sesjach spadków wzrosły natomiast indeksy. Co prawda, odbicie kursów przy jednoczesnym spadku obrotów nie świadczy najlepiej o sile kupujących, ale mniejszą ochotę do kupna akcji można tłumaczyć zbliżającymi się świętami.

Dopiero po nich okaże się, w jakich humorach akcjonariusze będą kończyć 2006 r. Wtorkowo-środowy spadek cen wprowadził na rynku dużą nerwowość. Z jednej strony ostatnie przesilenie stawia pod znakiem zapytania możliwość ustanowienia rekordów hossy w ostatnim tygodniu roku, z drugiej jednak spadek, jakiego doświadczyła polska giełda w tym tygodniu, nie doprowadził do przełamania krótkoterminowego trendu wzrostowego.

Inwestorzy próbowali tego w środę i w czwartek, lecz byki ochroniły wsparcia. Na zamknięciu sesji WIG20 wyszedł obronną ręką z tarapatów i zakończył dzień niewielkim wzrostem o 0,16 proc., do poziomu 3308,32 pkt. Obroty wyniosły skromne 681 mln zł. Drugi dzień z kolei WIG naruszał barierę 50 tys. pkt, ale ostatecznie kończył dzień nad nią. Czwartkowe zamknięcie zastało indeks szerokiego rynku 232,37 pkt nad psychologicznym poziomem.

Nieco śmielej poczynali sobie inwestujący w spółki małej i średniej wielkości, choć pierwsze godziny sesji wskazywały raczej na ciąg dalszy przeceny akcji z tego segmentu rynku. Jednak w drugiej połowie dnia kupujący wzięli się w końcu do roboty i z nawiązką odrobili poranne straty. MIDWIG finiszował na 0,63-procentowym plusie, WIRR zyskał 0,24 proc.

Ostatnich kilka dni prowadzi do niepokojącej obserwacji, jaką jest rozejście się dróg naszego rynku i giełd rozwiniętych krajów zachodnich. W środę GPW była najsłabszym rynkiem na Starym Kontynencie, bo gdy wszędzie kursy szły w górę, w Warszawie inwestorzy sprzedawali akcje. Następnego dnia role się odwróciły. Wskaźniki giełdowej koniunktury GPW poszły w górę, podczas gdy czołowe giełdy Eurolandu doświadczyły umiarkowanych spadków. Wygląda na to, że w przyszłym tygodniu rodzimi inwestorzy będą skazani na własne siły.

Czwartą kolejną sesję najcięższym balastem dla WIG20 były akcje KGHM. Kurs Polskiej Miedzi kontynuował złą passę, której początek datuje się na 6 grudnia. Tego dnia zakończyło się odbicie, które od 20 listopada przyniosło wzrost notowań o 11,7 proc. W środę jednak KGHM pogłębił listopadowy dołek, co dało dodatkowy impuls do sprzedaży papierów. Następnego dnia wartość akcji spadła nawet poniżej 90 zł. Na szczęście w końcówce inwestorzy wyciągnęli kurs 90 groszy powyżej tego poziomu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Artur Szymański

Polecane