Warto wziąć pod lupę kwartalne wyniki banków

Kamil Zatoński
03-11-2008, 00:00

rzeci kwartał jest ostatnim, w którym krajowe instytucje finansowe pochwalą się osiągnięciami.

Ten tydzień obfituje w wyniki giełdowych banków. Kulminacja ich publikacji nastąpi w piątek. Wtedy sprawozdanie z trzeciego kwartału ujawni państwowy gigant PKO BP. Na deser w przyszłym tygodniu zostaną już tylko raporty Pekao i ING Banku Śląskiego. Inwestorów czeka więc w najbliższych dniach prawdziwy maraton. O tym, czy na akcjach firm z sektora będzie można zarobić, zadecyduje jednak przede wszystkim atmosfera na sesji przed publikacją cenzurki.

W minionym kwartale warunki funkcjonowania banków były jeszcze dobre. Nie należy się więc spodziewać negatywnych niespodzianek. Średni oczekiwany przez biura maklerskie wzrost wyniku netto giełdowego sektora (z wyłączeniem wyników Pekao, nieporównywalnych ze względu na fuzję z BPH) to 9-10 proc. rok do roku. Opublikowane do tej pory rezultaty czterech instytucji — Noble Banku, Millennium, Getinu i BRE — zadowoliły inwestorów. Poza Millennium, wszyscy mogli się pochwalić wysoką dynamiką zysków. Bardziej wnikliwa lektura sprawozdań pozwoliła już jednak dostrzec niepokojące sygnały, które tylko potwierdzają wcześniejsze przewidywania.

Do znanych problemów banków z wynikiem z opłat i prowizji (spada lub rośnie wolniej, bo banki niewiele zarabiają na dystrybucji jednostek funduszy inwestycyjnych, zarządzaniu aktywami czy działalności maklerskiej), dojdą rosnące koszty ryzyka kredytowego. W poprzednich latach spadły one do rekordowo niskich poziomów. Teraz w zgodnej opinii analityków trzeba się liczyć z ich wyraźnym wzrostem. W trzecim kwartale w BRE wzrosły one dwukrotnie. Bank ten zanotował też dość skromny przyrost depozytów (o 4,8 proc., wobec 9,4-procentowego wzrostu akcji kredytowej). To może martwić, jeśli wziąć pod uwagę powszechne obawy o finansowanie działalności kredytowej. Faktem jest jednak, że BRE nie był ostatnio najbardziej agresywnym graczem w wyścigach o oszczędności klientów. Tutaj prym wiodły PKO BP, ING i BZ WBK i pod kątem skuteczności (oraz poniesionych kosztów) warto przeglądać wyniki tych instytucji.

Inny ważny element bankowej układanki, który trzeba pilnie śledzić, to wskaźnik kredytów do depozytów. Dla BRE Banku, kierowanego przez Mariusza Grendowicza, wciąż przekracza on 110 proc. To dużo, jak na polskie standardy. Należy jednak pamiętać, że bazę finansowania w znacznej mierze dają pożyczki od głównego akcjonariusza — Commerzbanku. Wskaźnik ten należy traktować jako względnie bezpieczny. Pod tym względem wyraźnie poprawiło się natomiast w Millennium (ze 115 do 94 proc.).

Obserwować warto też relację kosztów do dochodów. Zarządy poszczególnych banków rozglądają się obecnie za oszczędnościami. Cięcia będą dotyczyć w pierwszej kolejności kosztów pracowniczych. Wolniejsza będzie też z pewnością ekspansja. Analitycy zgodnie podkreślają natomiast, że mniejsze znaczenie będą mieć pokazywana w sprawozdaniach dynamika kredytów. Szybko zmieniające się warunki rynkowe powodują, że w tym obszarze można się spodziewać ostrego hamowania w kolejnych kwartałach.

Kamil

Zatoński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Warto wziąć pod lupę kwartalne wyniki banków