Wartość kryje się w tanich średniakach

Dariusz Karolak
15-04-2002, 00:00

Zastanawiam się, co jeszcze musi w Elektrimie się wydarzyć, by KPWiG uznała, że naruszone zostały interesy drobnych inwestorów. Osobiście uważam odrzucanie jakichkolwiek ofert, a zwłaszcza obligatariuszy, na zakup pakietu ET, za poważne nadużycie. Pomimo, że BRE ma w Elektrimie coraz więcej do powiedzenia, dbając przy okazji o właściwy klimat w mediach, by średnia cena zakupu była jak najniższa, to Elektrim nie jest wciąż własnością banku. Tym bardziej cieszy inicjatywa jednego z drobnych inwestorów, który poszedł na NWZA i oprotestował wszystkie uchwały. Z pewnością znajdzie naśladowców. Swoją drogą, jeżeli cokolwiek w polskim prawie o publicznym obrocie ma się zmienić, to niech powstanie instytucja zbiorowego zaskarżania, analogiczna do tej, z której korzystają oszukani przy bankructwie Enronu inwestorzy amerykańscy. Wtedy trudno będzie się zarządowi wytłumaczyć z „atrakcyjniejszej”, czyli tańszej oferty odkupienia aktywów. Szum informacyjny wokół Elektrimu, który powstał bardzo źle przysłużył się całemu rynkowi kapitałowemu. Nie jest to sprawa świeża, pewne jej aspekty przy różnych okazjach pokazywałem od XII'00. Mówili też inni. Niestety, były to głosy wołających na puszczy. Nie od dziś wiadomo, że nawet bez znaczenia w indeksach, holding jest w stanie wpływać na nastrój na wszystkich spółkach.

Proces ucieczki w jakość osiągnął kolejną fazę masowego urealnienia wycen spekulacyjnych spółek przeżywających problemy finansowe. Spadają spółki bankruci, ale do tego samego worka na wszelki wypadek wrzuca się firmy z zupełnie zdrowymi fundamentami. Kto poprawnie będzie w stanie ocenić, które to firmy, z pewnością nieźle zarobi. Ryzyko jest jednak ogromne. Dlatego przed podjęciem decyzji o kupnie lepiej zadzwonić do spółki i zapytać o przyczynę spadku kursu. Sama odpowiedź na to pytanie wiele powie o spółce i o tym, gdzie w hierarchii zadań ułożone są relacje z inwestorami. Ostatnio odnoszę wrażenie, że spółek, którym akcjonariusze przeszkadzają jest coraz więcej, a na dobrych relacjach zależy już tylko bankom, i to też nie wszystkim.

Mówiąc szczerze to nie bardzo mam pomysł na nadchodzący tydzień. Spółki dobre, tzn. znajdujące się pod opieką krajowych funduszy, lub też zagranicy, prawdopodobnie dalej będą mocne. Pytanie, czy warto je jeszcze kupować. Jeżeli tak to już bardzo wybiórczo i po solidnym namyśle. Wartość kryje się w dotkliwie przecenianych średniakach, typu Pollena Ewa, Jutrzenka, Wilbo, Sokołów, czy Mostostal Exp., ale pod pewnymi warunkami. W przypadku 3 pierwszych dodałaby jej rezygnacja z uprzywilejowania Zarządów lub głównych właścicieli. W Sokołowie jest to kwestia znalezienia chętnego na odkupienie akcji posiadanych przez Sokołów Bis. W przypadku Mostostalu Exp. wszystko zależy od szybkiego nawiązania prawdziwej współpracy i jak wdrożenia programu naprawczego grupy kapitałowej. Warto się pospieszyć bo konkurent, JW Construction puka już do drzwi GPW.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dariusz Karolak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wartość kryje się w tanich średniakach