Wąskie gardło energetyki

Barbara Warpechowska
opublikowano: 10-03-2010, 00:00

Pogarsza się stan techniczny infrastruktury energetycznej. Budowie i modernizacji sieci przeszkadza biurokracja.

Zagrożone jest bezpieczeństwo dostaw energii – alarmuje w swoim raporcie Najwyższa Izba Kontroli

Pogarsza się stan techniczny infrastruktury energetycznej. Budowie i modernizacji sieci przeszkadza biurokracja.

Mówiąc o inwestycjach w energetyce, zazwyczaj myślimy o wytwarzaniu energii, mniej zaś o jej dystrybucji i przesyle. Tymczasem bez rozwoju sieci może się nam udać wyprodukować potrzebną ilość energii, ale nie będzie jej jak przesłać do odbiorców.

Na modernizację sieci Polskie Sieci Elektroenergetyczne Operator (spółka, która kieruje pracą krajowego systemu energetycznego i zajmuje się infrastrukturą przesyłową) i operatorzy systemów dystrybucyjnych potrzebują 60 mld zł. Teraz wydają rocznie 3 mld zł, z czego 2 mld na realizację umów przyłączeniowych, a tylko 1 mld zł na inwestycje odtworzeniowe i modernizacyjne — poinformowała Joanna Strzelec-Łobodzińska, wiceminister gospodarki. odpowiadając posłowi Andrzejowi Szlachcie na interpelację w sprawie planów modernizacji polskich linii energetycznych.

Połowa majątku

Do 2015 r. PSE Operator powinny zbudować około 2200 km nowych linii przesyłowych. To konieczne z dwóch powodów. Po pierwsze, umożliwią wyprowadzenie mocy z planowanych do uruchomienia nowych bloków konwencjonalnych, m.in. w Ostrołęce, Opolu, Kozienicach i Warszawie, a także ze źródeł wiatrowych zlokalizowanych głównie na północy Polski. Po drugie, poprawią warunki zasilania w różnych częściach kraju, w tym w dużych aglomeracjach miejskich, którym może grozić blackout.

— Projektom liniowym muszą towarzyszyć stosowne inwestycje związane z rozbudową czy budową stacji elektroenergetycznych. Szacujemy, że na realizację tych planów do 2015 roku będziemy potrzebowali 7 mld zł. Kolejne przedsięwzięcia dotyczą odtworzenia starzejącej się infrastruktury przesyłowej. Spółka jest właścicielem około 13 tys. km linii 400 kV i 220 kV. Większość obiektów sieciowych zbudowano w latach 60.-80. ubiegłego wieku. Średnia dekapitalizacja linii wynosi 70-80 proc. Do 2015 roku zamierzamy przeznaczyć na modernizację linii przesyłowych około 0,5 mld zł, ale do 2025 roku będziemy musieli odtworzyć prawie połowę naszego majątku — podkreśla Stefania Kasprzyk, prezes PSE Operator.

Bałtycki pierścień

W przypadku połączeń transgranicznych najbardziej zaawansowany jest projekt budowy linii dwutorowej 400 kV Ełk — Alytus, czyli tzw. mostu Polska — Litwa, który ma być częścią bałtyckiego pierścienia elektroenergetycznego. Komisja Europejska uznała tę inwestycję za strategiczną dla wspólnego europejskiego rynku energii.

W najbliższych tygodniach PSE Operator wraz z niemieckim operatorem powoła spółkę celową odpowiedzialną za przygotowanie projektu budowy trzeciego połączenia elektroenergetycznego z Niemcami. Prace przygotowawcze i budowa tych łączników będą częściowo finansowane z funduszy unijnych.

Bariery prawne

Koszt utrzymania, modernizacji i rozbudowy sieci przesyłowej uwzględnia zatwierdzana przez prezesa Urzędu Regulacji Energetyki taryfa PSE Operator i jest on przenoszony na odbiorców w postaci tzw. opłaty przesyłowej. Utrudnia to inwestycje, które wymagają gwarancji wieloletniego finansowania.

— Dotychczas PSE Operator prowadził inwestycje, wykorzystując głównie własne fundusze, pochodzące z taryfy i z aukcji zdolności przesyłowych dla wymiany transgranicznej. Jednak wykonanie całego planu inwestycyjnego do 2015 roku będzie wymagało starania się o kredyty — informuje Stefania Kasprzyk.

PSE Operator najwięcej pieniędzy przeznacza na poprawę zasilania północno-wschodniej części kraju oraz dużych, szybko rozwijających się aglomeracji: Warszawy, Poznania, Wrocławia, Szczecina i Gdańska.

Największym zagrożeniem dla modernizacji linii i budowy nowej infrastruktury przesyłowej są utrudnienia wynikające z przepisów. Według NIK barierami są: Ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, Prawo budowlane, Ustawa o gospodarce nieruchomościami, a także ustawy środowiskowe. To one utrudniają uzyskiwanie służebności przesyłu od prywatnych właścicieli nieruchomości, ograniczają możliwość korzystania z gruntów leśnych, uniemożliwiają inwestycje na obszarach Natura 2000 i w parkach krajobrazowych. Wydłużają też czas wprowadzania inwestycji do miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego i uzyskiwania prawomocnego pozwolenia na budowę. To sprawia, że budowa linii przesyłowych trwa dłużej niż budowa elektrowni. I bez zmiany niektórych przepisów niewiele się w tej sprawie zmieni.

Barbara Warpechowska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu