Wassermann i dziennikarze zaprzeczają słowom Dochnala

PAP
opublikowano: 26-02-2008, 20:59

Zwolniony z aresztu lobbysta Marek Dochnal twierdzi, że kontaktowali się z nim politycy i dziennikarze - Zbigniew Wassermann, Dorota Kania i Marek Gadowski, proponując m.in. kontakty z  politykami rządzącej wtedy PiS.

Wymienieni przez Dochnala zaprzeczają, interwencję Kani w sprawie Dochnala potwierdza były szef MSWiA Janusz Kaczmarek.

W poniedziałek w wieczornym programie TVN "Teraz My" Dochnal pytany, czy przed programem kontaktowali się z nim przedsiębiorcy lub politycy, wymienił nazwisko posła PiS, byłego ministra- koordynatora służb specjalnych Zbigniewa Wassermanna. Ten zaprzeczył. Powiedział, że sugerował jednemu z dziennikarzy pytania do Dochnala, ale nie zostały one zadane.

Według Wassermanna, Dochnal albo manipuluje, albo jest przedmiotem manipulacji. Przypomniał, że gdy komisja śledcza przesłuchiwała Dochnala, w mediach pojawiły się nieprawdziwe i zmanipulowane informacje, iż posłowie zaproponowali mu wyjście z aresztu w zamian za zeznania.

We fragmencie nagranym podczas przerwy na reklamy, nie nadanym w TVN, a jedynie w portalu Onet.pl, Dochnal mówił o pożyczce kilkuset tysięcy złotych, jaką miała wziąć od jego rodziny dziennikarka Dorota Kania, obiecując w zamian kontakty z politykami PiS. Po przegranych przez PiS wyborach, Kania oddała dług - mówił w internetowej części programu Dochnal.

Kania oświadczyła, że nie zna osobiście Dochnala, nigdy nie powoływała się na wpływy u polityków i niczego nie obiecywała. Wyjaśniła, że w 2005 roku kupowała dom, korzystając z pomocy biura obrotu nieruchomościami. Biuro należy do teściowej Dochnala, o czym Kania - jak zapewnia - nie wiedziała. Właścicielka agencji pożyczyła Kani część kwoty na kupno domu. Kania dodała, że jako dziennikarka "Życia Warszawy" spotkała się z żoną Dochnala, gdy ten był w areszcie, i przeprowadziła z nią wywiad.

Zapowiedziała pozew do sądu przeciw Markowi Dochnalowi. Tygodnik "Wprost" do wyjaśnienia sprawy zawiesił Kanię w obowiązkach. Redaktor naczelny pisma podkreślił, że odkąd Kania pracuje we "Wprost", nie opublikowała tam ani jednego artykułu dotyczącego Dochnala.

Były minister spraw wewnętrznych w rządzie PiS Janusz Kaczmarek powiedział w TVN24, że Kania interweniowała u niego i Ziobry, by sprawę Dochnala przekazać z prokuratury w Łodzi do Katowic, argumentując, że prokuratorzy nie chcą przesłuchiwać Marka Dochnala na okoliczności, o których on jest skłonny mówić.

Według Kaczmarka, po interwencji Kani Ziobro i on przyjęli obrońców Dochnala, co przyczyniło się do przekazania sprawy prokuraturze katowickiej.

Mówiąc o ludziach, którzy w poprzedniej kadencji składali propozycje jego rodzinie, Dochnal powiedział, że dziennikarz Marek Gadowski przekazywał jego żonie propozycję ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, by został świadkiem koronnym.

Gadowski, obecnie dyrektor krakowskiego oddziału TVP, oświadczył, że jeszcze pracując w TVN spotykał się z żoną Dochnala jako źródłem informacji. Zaprzeczył, by występował jako "emisariusz" Ziobry. Zapowiedział, że pozwie Dochnala za zniesławienie.

Sam Ziobro także zaprzeczył, by wysyłał dziennikarza z propozycją dla Dochnala. "Będąc prokuratorem generalnym miałem władzę nad prokuratorami, więc po co by mi było szukać pośredników w postaci dziennikarza?" - pytał retorycznie Ziobro. Dodał, że Ziobro "o ile nam wiadomo, nie skorzystał z tej propozycji" (zostania świadkiem koronnym).

31 stycznia Dochnal wyszedł na wolność po trzech latach aresztu. Prokuratura domagała się kolejnego przedłużenia mu aresztu, na co sąd się nie zgodził. Znany lobbysta został aresztowany w 2004 r. w związku ze śledztwem dotyczącym "korupcji funkcjonariuszy pełniących funkcje publiczne". Chodziło o korumpowanie byłego "barona" SLD w Łódzkiem i byłego posła Andrzeja Pęczaka. Potem był aresztowany za przestępstwa gospodarcze.

Pierwsze ze śledztw zakończyło się aktem oskarżenia. Ciągle toczy się drugie, prowadzone już przez prokuraturę w Katowicach, w którym lobbysta jest podejrzany o pranie brudnych pieniędzy - według nieoficjalnych informacji chodzi o 70 mln zł - a także przestępstwa przeciwko dokumentom i udział w obrocie środkami odurzającymi.(PAP)

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane