Ważą się losy Mostostalu Export

Dawid Tokarz
opublikowano: 19-12-2011, 00:00

Dziś Michał Skipietrow z Pawłem Narkiewiczem spotkają się na walnym budowlanej spółki. Wkrótce, być może, w prokuraturze.

Dzisiejsze walne zgromadzenie akcjonariuszy Mostostalu Export (ME) głosować będzie nad odwołaniem Michała Skipietrowa i pociągnięciem go do odpowiedzialności odszkodowawczej za złe zarządzanie spółką. Wieloletni prezes budowlanej spółki uważa jednak, że wszystkie decyzje podejmowane przez zarząd po 1 lipca 2011 roku, w tym o zwołaniu dzisiejszego walnego, są nieważne.

Donos na Narkiewicza

Jak ujawniliśmy w piątek, Skipietrow sugeruje sfałszowanie protokołu posiedzenia rady nadzorczej z 1 lipca 2011 roku. Radę powołano po przejęciu kontroli nad spółką przez Pawła Narkiewicza, szefa i największego akcjonariusza notowanej na GPW Calatravy Capital (CC). Narkiewicz nazywa twierdzenia absurdalnymi. Przypomina, że sąd wpisał wszystkie zmiany w KRS na podstawie protokołu z 1 lipca. Ta decyzja nie jest jednak ostateczna — w piątek współpracujący ze Skipietrowem byli prokurenci ME złożyli apelację.

Tego samego dnia Prokuratura Rejonowa Warszawa-Mokotów postanowiła podjąć postępowanie sprawdzające w sprawie rzekomego sfałszowania protokołurady. Ta sama prokuratura na wniosek Skipietrowa bada też, czy nowe władze ME nie działają na szkodę spółki. Pod lupą znalazły się m.in. transakcja objęcia przez spółkę zależną ME obligacji CC za 3,5 mln zł oraz obciążanie nieruchomości spółek z grupy ME hipotekami. KNF sprawdza zaś doniesienia Skipietrowa o rzekomo niewłaściwym wypełnianiu przez budowlaną spółkę obowiązków informacyjnych.

Donos na Skipietrowa

Paweł Narkiewicz zapewnia, że o żadnych nieprawidłowościach nie ma mowy. Jego zdaniem, działania Skipietrowa mogą być swoistą obroną przez atak. Już w listopadzie obecne władze ME złożyły bowiem w prokuraturze zawiadomienie dotyczące wyrządzenia spółce przez Skipietrowa szkody wysokości kilkudziesięciu milionów złotych.

Doniesienie to efekt raportu Ernst & Young, w którym zbadano działalność spółki od czerwca 2008 r. do czerwca 2011 r. Można w nim przeczytać m.in. o braku nowych kontraktów, narastających stratach operacyjnych i netto, prowadzeniu nieopłacalnej działalności w Niemczech i Rosji, nieuzasadnionych wydatkach na rzecz spółek doradczych i kancelarii prawnych czy wreszcie wypłacaniu sobie (7,4 mln zł przez trzy lata) i dyrektor finansowej Zofii Szwed (około 4 mln zł) wysokich wynagrodzeń pomimo pogarszającej się sytuacji spółki. Prokuratura Okręgowa w Warszawie, która wszczęła już śledztwo w tej sprawie, będzie też weryfikować tezy o „umyślnym prowadzeniu nieprawidłowej szkodliwej dokumentacji gospodarczej” i „doprowadzeniu umyślnie do niewypłacalności spółki”.

— Zmniejszenie się przychodów to efekt kryzysu. Spółka miała jednak wstępne umowy na wielkie kontrakty w Rosji z zabezpieczonym finansowaniem. Co do prawników i doradców, to obecny zarząd ME wydaje na te usługi znacznie więcej niż ja. Nie można też mówić o nieprawidłowości w dokumentacji gospodarczej w sytuacji, gdy była ona badana przez renomowanych audytorów — KPMG i Deloitte — odpiera zarzuty Michał Skipietrow.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane