Wchodzimy w nieznane zdrowi i rozpędzeni

Jacek Kowalczyk
31-08-2011, 00:00

PKB rośnie szybciej niż długookresowa średnia. Znowu będziemy się wyróżniać na tle Europy.

Druga fala spowolnienia dopada gospodarkę w dobrym momencie

PKB rośnie szybciej niż długookresowa średnia. Znowu będziemy się wyróżniać na tle Europy.

Polska gospodarka wchodzi w drugą falę światowego kryzysu wyjątkowo silna. W II kwartale 2011 r., czyli tuż przed zaostrzeniem się niepokojów na rynkach finansowych, nasz PKB rósł w zaskakująco szybkim tempie 4,3 proc. rocznie — podał Główny Urząd Statystyczny (analitycy rynkowi spodziewali się 4,2 proc.). Jak na polskie warunki, jest to wynik oznaczający ekspansję gospodarczą. W minionej dekadzie średnie tempo wzrostu wynosiło niespełna 3,9 proc. To oznacza, że Polska, podobnie jak w 2009 r., znowu może się okazać odporna na ochłodzenie koniunktury na świecie.

Dobre wróżby

— Dane za II kwartał powinny napawać optymizmem. Mieliśmy mocne fundamenty i optymistycznie nastawionych przedsiębiorców. To dobrze wróży na kolejne kwartały —mówi Bohdan Wyżnikiewicz, wiceprezes Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową.

Co ważne, coraz mocniej rosną inwestycje. Po dwóch latach recesji w nakładach na środki trwałe, w I kwartale wzrosły o 6 proc. rok do roku, a w II jeszcze poprawiły ten wynik — dynamika sięgnęła 7,8 proc. Jest najwyższa od drugiego kwartału 2008 r.

— Nadal silne są inwestycje publiczne, ale wreszcie widać też szerokie ożywienie w nakładach firm prywatnych, zwłaszcza średnich i dużych, zatrudniających co najmniej 50 osób — zaznacza Jakub Borowski, główny ekonomista Invest-Banku.

Roczny wzrost nakładów na budynki i budowle przyspieszył w tej grupie z 9 do 16,7 proc., a dynamika inwestycji w sprzęt wzrosła z 8,6 do 12,6 proc. O dobrych nastrojach przedsiębiorców świadczy też fakt, że wyraźnie odbudowują oni zapasy.

— Wzrost produkcji przeznaczanej na tworzenie zapasów odpowiada za cały punkt procentowy odnotowanego wzrostu PKB. To dobry znak, bo pokazuje, że przedsiębiorcy w II kwartale wierzyli w nasilenie się koniunktury. Skoro tworzą zapasy, to znaczy, że są dobrej myśli i wierzą, że wkrótce się ich pozbędą — mówi Bohdan Wyżnikiewicz.

Długie panowanie

Ekonomiści są przekonani, że tak dobrych wyników jak w minionym kwartale nie da się utrzymać w kolejnych — spowolnienie jest nieuniknione. Jednak powinno być słabsze niż ostatnie, dynamika PKB nie powinna spaść poniżej 3 proc. Twierdzi tak nawet Lars Christensen, ekonomista Danske Bank, który w 2008 r. zasłynął najbardziej pesymistyczną prognozą (-1,5 proc. w 2009 r.).

— Polska ma świetną pozycję wyjściową do zbliżających się nieco trudniejszych czasów.

Co prawda, koniunktura na zachodzie Europy już zaczęła słabnąć, co odbije się na polskim eksporcie. Nie sądzę jednak, by Polskę czekały jakieś naprawdę poważne problemy — twierdzi Lars Christensen.

Od wybuchu kryzysu pod koniec 2008 r. Polska utrzymuje się w ścisłej czołówce państw Unii Europejskiej pod względem wzrostu gospodarczego. Od półtora roku nie ma już koszulki lidera, ale nadal mieści się w pierwszej piątce wspólnoty. Wyprzedzają nas tylko kraje bałtyckie i Szwecja (może nas wyprzedzić jeszcze Luksemburg, który ciągle nie opublikował danych). I wszystko wskazuje na to, że spadek w tym "rankingu" prędko nam nie grozi.

— Spowolnienie w Polsce powinno być słabsze niż w innych krajach europejskich — twierdzi Lars Christensen.

Regionalne giganty wracają do siebie

Największe firmy Europy Środkowej zwiększają przychody. Ale nie tak szybko, jak powinny — twierdzi Deloitte.

Duże firmy z Europy Środkowej odbudowują się po kryzysie — wynika z badania Deloitte na grupie 500 największych regionalnych koncernów. W 2010 r. zanotowały 612 mld EUR przychodów, czyli o 17 proc. (88 mld EUR) więcej niż rok wcześniej. W I kwartale 2011 r. roczna dynamika sięgnęła już 32 proc.

— To jest przyzwoite tempo i pokazuje, że ożywienie gospodarcze postępuje — mówi Patryk Darowski, menedżer w Deloitte.

Najszybciej rośnie przemysł ciężki, czyli sektor, który najbardziej ucierpiał na kryzysie. Mocno zwiększa przychody także energetyka.

— Oba te sektory zwiększają przychody głównie dzięki rosnącym cenom surowców — mówi Patryk Darowski.

Duże firmy nadal nie odrobiły jednak strat wywołanych kryzysem. W 2008 r. przychody "pierwszej pięćsetki" wyniosły 635 mld EUR — przez dwa lata sprzedaż skurczyła się więc nominalnie (nie licząc inflacji) o 4 proc.

— Europa Środkowa to rynek wschodzący, ale wydaje się, że nasze firmy tracą potencjał rozwojowy. Wzrost przychodów zawdzięczają głównie wzrostowi cen, a nie nowym pomysłom. Jeśli nie zwiększą innowacyjności i nie znajdą nowych rynków, będą przegrywały konkurencję z szybko rosnącymi firmami z Azji i Ameryki Południowej — mówi Patryk Darowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wchodzimy w nieznane zdrowi i rozpędzeni