Wczoraj hit, dzisiaj kit

  • Michał Błasiński
opublikowano: 17-05-2013, 00:00

Najświeższy przykład Ursusa, a wcześniej PZ Cormay przypomina, że każda dobra passa kiedyś się kończy

Każdy trend wzrostowy kiedyś się kończy — to jedno z najbardziej banalnych stwierdzeń związanych z grą na giełdzie. Niestety, z pozoru prosta i łatwa w interpretacji zasada jest niezwykle trudna do zastosowania w praktyce. Jeżeli wycena akcji szybuje w górę, a rekord goni rekord, to inwestorzy albo za szybko składają zlecenie „sprzedaj”, albo robią to za późno.

PZ Cormay i Ursus to spółki, które w — odpowiednio — 2011 i 2012 r. były najlepszymi inwestycjami na warszawskiej giełdzie. Pierwsza zdrożała o 180 proc., a druga o 420 proc. Ich przykład pokazuje, że po okresie spektakularnych zwyżek warto zachować zimną krew i pomyśleć o zamknięciu pozycji, zanim euforia innych graczy nie przygaśnie. Inwestor, który w porę wskoczył do akcjonariatu obu firm, mógł zrobić interes życia… chyba że wycofał się za późno. Głęboka i dynamiczna korekta zjadła lwią część zysków.

Po znakomitym dla akcjonariuszy PZ Cormay 2011 r. w I połowie 2012 akcje straciły połowę wartości. Kurs rósł nakręcany zapowiedziami wielomiliardowych przychodów z innowacyjnego analizatora BlueBox, ale kiedy ofensywa informacyjna zelżała, to inwestorzy szybko otrzeźwieli i zaczęli realizować pokaźne zyski. Korekta była bolesna, ale w końcu m.in. dzięki niezłym wynikom za 2012 r. przecena została zatrzymana. Czy podobnie będzie z mocno ostatnio zdołowanym Ursusem? W tym roku papiery producenta m.in. ciągników straciły na wartości już jedną trzecią. Przyczyny to przerwanie serii poprawy wyników. Fatalne wrażenie pozostawiły po sobie dwa raporty kwartalne. Pierwszym ostrzeżeniem było prawie 1,2 mln zł straty w IV kwartale 2012 r. Jeszcze gorzej zakończył się I kwartał tego roku — strata w tym okresie sięgnęła prawie 1,5 mln zł. Władze spółki tłumaczą słaby początek roku m.in. warunkami pogodowymi.

„Zima się przedłużyła, a prace polowe rozpoczęły się później niż zwykle.

Nałożyły się na to opóźnienia w weryfikacji wniosków o wypłaty pieniędzy na dofinansowanie zakupu maszyn i urządzeń dla rolnictwa z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich (PROW) na lata 2007-13. Ponadto dotychczas wielu rolników nie otrzymało jeszcze dopłat bezpośrednich, co w znacznym stopniu wyhamowało zakupy sprzętu już zamówionego” — podała spółka w komunikacie.

W najnowszym raporcie finansowym spółka zasygnalizowała 32-procentowy spadek sprzedaży krajowej. Z drugiej strony pochwalono się jednak 58-procentowym wzrostem sprzedaży zagranicznej. Powodzenie na obcych rynkach to zasługa odnowienia kontraktów handlowych na dawnych rynkach eksportowych. Spółka nie publikuje prognoz finansowych na 2013 r. Ursusem nie interesują się także analitycy — żadne biuro maklerskie nie wydaje rekomendacji, bo wartość rynkowa spółki jest wciąż nieduża (60 mln zł), co skazuje ją na bycie poza orbitą zainteresowania funduszy. Jedynym ujawnionym akcjonariuszem jest Pol-Mot Holding (60,5 proc.).

480 proc. Tyle w 2012 r. dały zarobić akcje Ursusa. Od początku tego roku potaniały o jedną trzecią.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michał Błasiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu