We Frankfurcie i Zurychu dobre decyzje dla firm

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 07-11-2008, 00:00

Stopy procentowe w krajach Unii spadają. Raty kredytów mogą niedługo również pójść w dół.

Banki centralne coraz mniej martwią się o inflację i obniżają koszty pieniądza

Stopy procentowe w krajach Unii spadają. Raty kredytów mogą niedługo również pójść w dół.

Ciąg dalszy walki z kryzysem. Najważniejsze banki centralne w Europie już drugi raz w ciągu ostatniego miesiąca masowo tną stopy procentowe. Chcą rozruszać zamrożony rynek kredytów międzybankowych i pobudzić wzrost gospodarczy. Inflacją już prawie nikt się nie przejmuje.

Jeden za drugim

Pierwszy decyzję ogłosił Bank Anglii (BoE) — ściął stopy procentowe aż o 1,5 pkt proc. Taki ruch wprawił ekonomistów w zdumienie. Spodziewali się obniżki, ale trzy razy mniejszej.

Od połowy września sektor bankowy uległ największemu wstrząsowi od prawie stu lat — tłumaczy BoE.

Teraz główna stopa wynosi 3 proc.

— Tak ostre cięcie to duże zaskoczenie, ale gospodarka na Wyspach wpadła w takie kłopoty, że decyzja Brytyjczyków ma uzasadnienie — mówi Marcin Mróz, główny ekonomista Fortis Banku.

Następny był bank centralny w Czechach. Również zaskoczył analityków — ściął stopy procentowe o 0,75 pkt proc., o pół punktu mocniej niż oczekiwano. Chwilę później decyzję ogłosił Europejski Bank Centralny (ECB). Tu niespodzianki nie było — stopy spadły o pół punktu, do 3,25 proc. Uzasadnienie to samo: spowolnienie gospodarcze i mniejsze obawy o inflację.

— Intensyfikacja kryzysu finansowego pogłębi spadek popytu w strefie euro na dłużej — stwierdził Jean-Claude Trichet, prezes ECB.

W największe zdziwienie wprawił jednak ekonomistów Szwajcarski Bank Centralny. Ściął stopy procentowe o 0,5 pkt proc., mimo że decyzję o ewentualnej zmianie stawek miał podjąć dopiero za miesiąc.

— Widać, że i tu rośnie ryzyko recesji i władze monetarne zamierzają z nią walczyć. Ryzyko wzrostu cen jest niewielkie, a osłabienie koniunktury wydaje się przesądzone —twierdzi Marcin Mróz.

Jest odzew

Cięcia szybko przyniosły oczekiwany skutek.

— Oprocentowanie, przy jakim banki w Europie pożyczają sobie nawzajem pieniądze, poszło nieco w dół. Koszt pieniądza trochę się obniżył — mówi Urszula Kryńska, ekonomistka Banku Millennium.

Czy jednak pozytywna reakcja rynku potrwa dłużej?

— Skala obniżek stóp procentowych na rynku międzybankowym nie będzie tak duża jak cięcia banków centralnych, ale polski kredytobiorca walutowy powinien odczuć to w portfelu — dodaje Urszula Kryńska.

Spadku rat kredytów mogą spodziewać się też zadłużeni w złotych.

— Spowolnienie gospodarcze jest nieuniknione. Rada Polityki Pieniężnej (RPP) na początku przyszłego roku zacznie obniżać stopy. Na koniec 2009 r. główna wyniesie 5 proc., o punkt procentowy mniej niż obecnie — twierdzi ekonomista Ryszard Petru.

Wczorajsze decyzje banków centralnych mogą w tym pomóc.

— RPP ma teraz więcej przestrzeni do obniżek — mówi Marcin Mróz.

Rozluźnianie polityki pieniężnej na Zachodzie to skutek kryzysu finansowego. Gospodarka starych krajów UE ma kłopoty i władze monetarne robią wszystko, by pomóc firmom. Dlatego obniżają stopy, co ma spowodować większy dostęp do kredytów, a więc większą konsumpcję, inwestycje i wyższy PKB. Zyskują też kredytobiorcy i firmy w Polsce. Raty pożyczek w walutach się obniżają, przeciętny Kowalski ma więcej pieniędzy do wydania, więc popyt rośnie. Jak silne będą te impulsy? To zależy od tego, jak bardzo obniżkami stóp przejmą się banki komercyjne.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu