We wtorek na GPW rządzili inwestorzy zagraniczni

31-08-2004, 17:10

Dokładnie po tygodniowej nieobecności na warszawski rynek znów napłynęły kapitały zza granicy. Obroty przekroczyły 400 mln zł, podobnie ja w poprzedni wtorek.

Główny indeks giełdowy zaliczył 0,64-proc. skok, tydzień wcześniej zyskał ponad 2-krotnie więcej, ale wówczas wzrost startował z niższego poziomu. Tym niemniej w cenach zamknięcia rynek znalazł się na mniej więcej tym samym poziomie. Wtorkowa sesja zastała WIG20 na poziomie 1725,18 pkt.

Na tle rynków zachodnioeuropejskich nasza giełda zaprezentowała się bardzo mocno. Tam trwała korekta około 2-tygodniowych wzrostów, indeksy w ciągu dnia traciły nawet po 1 proc. Tymczasem dobra koniunktura przeniosła się na giełdy regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Około 0,7 proc. zyskał budapeszteński BUX.

Początek wtorkowej sesji nie zapowiadał tak dobrej dalszej części notowań. WIG20 wystartował na około 0,3-proc. minusie, ale podaż nie była skora testować wsparcia 1700 pkt. W efekcie już pod koniec pierwszej godziny handlu wskaźnik koniunktury blue chipów wyszedł nad kreskę i doszedł do oporu 1724 pkt. Tu na ponad dwie godziny rynek ugrzązł w stabilizacji, ale nowa fala kapitału wczesnym popołudniem wyprowadziła indeks na wyższy poziom. Jednak o dojściu do szczytu z końca czerwca 1736 pkt nie było mowy.

Niepokoi trochę fakt, że pokonanie oporu odbyło się jednym skokiem, nie zaś powolnym ale za to systematycznym wzrostem. Taki z pewnością byłby trwalszy, a tak nasuwa się podejrzenie graniczące z pewnością, że wtorkowy wzrost jest niczym innym jak klasycznym zjawiskiem „window dressing” na koniec miesiąca wywołanym przez spekulacyjny kapitał zagraniczny.

Warto też zwrócić uwagę , że pod koniec sesji kontrakty terminowe zaczęły słabnąć przy spadającej liczbie otwartych pozycji, co oznacza zamykanie długich pozycji. Wraz z początkiem nowego miesiąca bardzo prawdopodobna jest więc realizacja zysków. Przypomnieć też wypada, że także po ubiegłotygodniowym szturmie „zagranicy” na GPW, kolejne dwa dni stały pod znakiem konsumowania wtorkowych zysków.

Bastionem popytu we wtorek był PKN Orlen, który po raz trzeci dotarł do historycznego szczytu 32,3 zł. Pokonać go jednak nie zdołał. Kiepski początek miały banki, ale później nadrobiły straty z nawiązką. Dzięki nim właśnie udało się podźwignąć WIG20 z początkowego spadku.

Później pałeczkę lidera przejął Prokom, po nim zaś Softbank. W niemocy znalazła się TP SA, której kurs bezskutecznie walczył o przebicie ważnego oporu 14,5 zł. Mniejsze komponenty WIG20 znalazły się w cieniu największych – nieznacznie spadły kursy Świecia , Orbisu, PGF i Dębicy. AS

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / We wtorek na GPW rządzili inwestorzy zagraniczni