Wedel wieszczy słodką hossę

Wiktor Szczepaniak
15-10-2009, 00:00

Polacy zacisnęli pasa w kryzysie. Na czekoladach i cukierkach jednak nie oszczędzają.

Branża cukiernicza błyszczy w czasach spowolnienia

Polacy zacisnęli pasa w kryzysie. Na czekoladach i cukierkach jednak nie oszczędzają.

Choć sprzedaż piwa, papierosów, komputerów i wielu innych produktów bardzo się w tym roku skurczyła, to są też branże, które wbrew spowolnieniu gospodarczemu notują silny wzrost sprzedaży. Jedną z nich jest branża cukiernicza. Dobrą koniunkturę chce wykorzystać do umocnienia pozycji m.in. Cadbury Wedel.

Wiatr w żagle

— Po okresie stagnacji (w latach 2005-07) wróciliśmy na ścieżkę rozwoju. Od roku nasza sprzedaż i udziały rynkowe systematycznie rosną. Dzieje się tak mimo znacznego ograniczenia asortymentu. Zrezygnowaliśmy aż z kilkudziesięciu produktów głównie w segmencie wafli i cukierków, koncentrując siły na rozwoju i promocji kluczowych produktów, jak czekolady, bomboniery oraz ptasie mleczko. Ta strategia zaczęła przynosić efekty, lecz to dopiero początek. Liczymy na przyspieszenie sprzedaży od IV kwartału, za sprawą wymiany opakowań wszystkich naszych produktów i silnej kampanii reklamowej marki Wedel, która właśnie ruszyła i potrwa do końca roku — mówi Paweł Szcześniak, prezes Cadbury Wedel.

W samą tylko kampanię reklamową spółka zainwestuje blisko 12 mln zł. Wydatek powinien się jednak opłacić, bo rynek rośnie, a czwarty kwartał to okres żniw dla branży cukierniczej.

— Z danych firmy badawczej Nielsen z pierwszego półrocza wynika, że rynek słodyczy, w tym głównie produktów czekoladowych, okazał się odporny na spowolnienie gospodarcze. Jego wartość wzrosła o około 6 proc., dzięki czemu można spodziewać się, że w całym 2009 r. urośnie o co najmniej 5-7 proc. Jeśli dodać do tego jeszcze to, że poziom spożycia czekolady w Polsce sięga dopiero 3,6 kg na osobę rocznie, w porównaniu z 9-10 kg w krajach zachodnich, to można być spokojnym o to, że rynek słodyczy ma wciąż ogromny potencjał wzrostu — dodaje prezes Cadbury Wedel.

A jest się o co bić, bo już dziś wartość rynku słodyczy w Polsce sięga według różnych szacunków od 5,5 do 8 mld zł rocznie.

Czekoladowe złoto

— Na kluczowym dla nas rynku produktów czekoladowych, wartym już blisko 4,5 mld zł, zajmujemy pierwszą pozycję z udziałami sięgającymi 14,5 proc. Mamy jednak nadzieję, że dzięki nowym i wygodnym opakowaniom (odejście od tradycyjnych kopert), nowym smakom czekolad (m. in. specjalna linia produktów zaprojektowana dla kobiet) oraz budzącej pozytywne emocje reklamie uda się umocnić pozycję lidera. Wierzymy, że rynek cukierków ma przed sobą podobny potencjał dalszego wzrostu jak produkty czekoladowe — mówi Paweł Szcześniak.

Z hossy na rynku cieszą się też inne firmy z branży. Mają jednak różne teorie na temat jej przyczyn. Jedni tłumaczą ją wzrostem zamożności społeczeństwa, a inni psychologiczną potrzebą odreagowania kryzysu, m.in. za pomocą słodkich przyjemności.

— Mimo kryzysu konsumpcja czekolad w Polsce rośnie. Wygląda na to, że ich cena przestaje być barierą zakupu — mówi Artur Kaszewski, dyrektor handlowy w firmie Terravita.

— Jestem nieco zaskoczony wysokim tempem wzrostu rynku takich produktów, jak praliny czy cukierki nadziewane. Być może część konsumentów zmuszonych do rezygnacji z większych zakupów chętniej sięga po łatwiej dostępne słodkie przyjemności — mówi Dariusz Orłowski, prezes firmy Wawel.

Przypomnijmy, że taki właśnie "psychologiczno-kompensacyjny" scenariusz rozwoju konsumpcji słodyczy w czasach kryzysu już w 2008 r. na łamach "PB" nakreślił Jarosław Świgulski, dyrektor generalny firmy Mars Polska, zapowiadając dwucyfrowy wzrost sprzedaży batoników.

Słodycze

łagodzą

kryzys

Grzegorz Maliszewski

ekonomista Banku Millennium

Z punktu widzenia ekonomisty dobre wyniki branży słodyczy w czasie kryzysu nie dziwią. To normalne zjawisko, że osłabienie koniunktury ma słaby wpływ na sprzedaż tego rodzaju produktów, ponieważ popyt na nie jest dosyć sztywny. Wydatki na słodycze stanowią w naszym domowym budżecie stosunkowo niewielkie udział, więc pieniądze na ten cel zawsze się znajdą. Kryzys nie kryzys, ale na czekoladę raz w tygodniu zawsze znajdą się pieniądze. Najwyżej przerzucimy się z drogiej na nieco tańszą. Co więcej, część ludzi po prostu chce sobie słodyczami osłodzić skutki kryzysu, np. brak wyjazdów zagranicznych czy brak podwyżki pensji. Zresztą podobnie jak sprzedaż słodyczy zachowują się też inne branże bazujące na prostych wydatkach zwykłych konsumentów np. producenci farmaceutyków, kosmetyków czy różnych rodzajów żywności. Tu również kryzysu nie widać, co potwierdzają dane makro o sprzedaży detalicznej czy produkcji przemysłowej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wiktor Szczepaniak

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Wedel wieszczy słodką hossę