Weekendowy strach rynków

Jacek Zalewski
opublikowano: 08-08-2011, 00:00

Opoką globalnych finansów jest zasada, że od zamknięcia w piątek giełd amerykańskich do otwarcia w poniedziałek notowań w Tokio, Szanghaju, Hongkongu i Singapurze wielkie pieniądze leżakują. Dlatego agencja StandardPoor’s na ogłoszenie obniżenia kredytowego ratingu Stanów Zjednoczonych z AAA do AA+ wybrała właśnie piątkowy wieczór. Paradoksalnie wywołała tym… jeszcze większą nerwówkę. Wieści z lokalnych giełd, które świętują w innych dniach, a w nasz weekend działają, normalnie świata nie interesują. Tym razem stały się one poligonem i zwielokrotniły strach. W sobotę główny wskaźnik giełdy w Arabii Saudyjskiej spadł o 5,46 proc. W niedzielę w Izraelu było jeszcze gorzej — 6 proc., co spowodowało zawieszenie notowań.

Narastająca panika poskutkowała telekonferencją ministrów finansów grupy G7 (czyli bez Rosji), jeszcze przed otwarciem giełdy tokijskiej. Gdy ukaże się to wydanie "PB", będzie już i po naiwnej telekonferencji, i po inauguracji dalekowschodnich parkietów. Ogromne jest prawdopodobieństwo, że zadziała mechanizm samosprawdzającej się przepowiedni i wraz ze wschodami słońca przez kolejne strefy czasowe przetaczał się będzie czerwony poniedziałek.

Gdyby odcedzić emocje i panikę, to w dłuższym horyzoncie czasowym decyzja SP jest jednak krokiem ku normalności. Po prostu wyceniona została wartość polityczno-kalendarzowo-księgowej sztuczki, jedynie odpychającej w przyszłość wciąż wiszącą niewypłacalność USA. To szok przede wszystkim dla prezydenta Baracka Obamy, który sądził, że słowami uda mu się zaklajstrować rzeczywistość. Podstawą jego nadziei była uświęcona tradycja, którą w komentarzu sprzed tygodnia (patrz reprodukcja) opisałem słowami: "Amerykańskie agencje ratingowe utrzymają fikcję przyznawania swojemu państwu niemającej podstaw w realiach gospodarczych oceny AAA". A tu niespodzianka — jedna postanowiła się uwiarygodnić, po kompromitacji całej branży przed kryzysem z roku 2008. Nie wiadomo tylko, ile zaskakująca autowizerunkowa zagrywka SP będzie kosztowała i kto za nią zapłaci.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Weekendowy strach rynków