Węgla zabraknie już za dwa lata

Weronika A. Kosmala
opublikowano: 09-03-2017, 22:00

Do pieca starczy, bo spadek podaży prognozowany jest na rynku zupełnie innego węgla — takiego w wyższych cenach, przezroczystego.

Diamentowy rynek ma przed sobą pracowity czas, bo szczytowy poziom produkcji zapowiadany jest na 2019 r., prognozuje firma konsultingowa Bain. Po dwóch latach dostępność wydobytych kamieni ma jednak zacząć spadać, w tempie do 2 proc. rocznie, aż do 2030 r. Taką wizją podzielono się m.in. na okoliczność otwarcia nowej i największej od dekady kopalni — w najgłębszej głuszy, jaką można sobie wyobrazić, na prawie bezludnej północy Kanady.

Moutain Province Diamonds

„The Economist” podaje, że w Gahcho Kué ma się wydobywać 12 tys. ct diamentów dziennie, czyli 2,4 kg — i tak do 2030 r., w którym De Beers wszystko zamknie, bo cennego węgla zabraknie. Jeśli dla inwestora taka zapowiedź brzmi jak cynk z gatunku „kupuj i trzymaj”, na otwarcie długiej pozycji miałby teoretycznie około dwóch lat.

Ślubuję ci popyt

De Beers to ciągle najsilniejszy gracz — koncern nie ma już monopolu, ale przoduje pod względem wartości produkcji, mimo że odpowiada tylko za jedną trzecią światowych transakcji. Jeszcze 10 lat temu pod kontrolą firmy była prawie połowa rynku, ale z uwagi na różne czynniki w 2015 r. wyniki spadły 34 proc., żeby podnieść się o 30 proc. w ubiegłym roku. Destabilizujące okazały się zarówno trudne relacje wydobywców ze szlifierzami — bo surowca prosto z tundry nie sprzedaje się przecież u jubilera — jak i pojawienie się w sprzedaży wysokiej jakości syntetyków.

Brylanty z laboratorium może i łatwiej kupić, ale dla inwestora wydatek nie dawałby chyba żadnej perspektywy zwrotu, bo podaż nie jest w końcu niczym ograniczona. Prognoza spadku wydobycia naturalnych jest natomiast powszechna, bo nowe kopalnie nie są w planach, a mowa o surowcu sprzed miliarda lat. Zanieczyszczone próbki odrzucane przez jubilerów stanowią materiał dla naukowców, bo z inkluzji właśnie pochodzi wiedza o reakcjach z czasów kształtowania się globu. Wkład w naukowe zdobycze na rynku jest jednak najmniej istotny, bo za największe osiągnięcie De Beers uważa się zdecydowanie kontrolę podaży i sterowanie popytem.

Koncern dominował przez 150 lat, mimo że złoża zaczęto odkrywać w najróżniejszych zakątkach: w latach 50. na Syberii, później w Botswanie, w latach 70. w Australii. Kupując i diamenty od konkurencji, i całe kopalnie, stratedzy De Beers za wszelką cenę pilnowali podaży, szukając jednocześnie stymulatora popytu. Znaleźli szybko: miłość.

Droga z lodu

Pod koniec lat 30. zatrudniono agencję reklamową, która miała przekonać Amerykanów, że przed oświadczynami należy wydać dwie pensje na pierścionek z brylantem. Dzisiaj inwestor mógłby to uznać za banał, ale w 1939 r. tylko co dziesiątej wybrance zaoferowano diament, a pod koniec wieku stanowiły już 80 proc. Panowie zawdzięczają ten kosztowny zwyczajowy obowiązek koncernowi, który zrobił w pewnym sensie z diamentów dobra Velbena — symbolizujące status, a nawet powagę zaangażowania w związek, pożądane w miarę wzrostu cen.

Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
×
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Morgan Stanley podaje, że wydatki firmy na marketing wynosiły w latach 90. około 5 proc. sprzedaży, a teraz szacuje się je na 1 proc., bo dozgonne uczucia ewidentnie przestały biznesowi wystarczać. Rynkiem wstrząsnęło mnóstwo czynników — od upadku ZSSR, utrudniającego kontrolę podaży, po wiadomości, że brylantami finansowanokrwawe konflikty w Afryce. W Botswanie i Namibii De Beers działa wyłącznie w ramach joint venture, dzieląc się z państwami dużą częścią dochodów ze sprzedaży, a nawet samymi diamentami, o których wprowadzeniu do obiegu decydują tamtejsze rządy.

Skoro sterowanie rynkiem nie jest już tak proste jak w warunkach monopolu, musiało nastąpić silniejsze zawahanie — pod koniec 2014 r. silnie spadł popyt w Chinach, pośrednicy zaczęli rzadziej zaopatrywać się u szlifierzy, wpędzając ich w poważne finansowe kłopoty. Nigdy etapowość działania tego rynku nie była tak wyraźna, bo dopiero w czasie kryzysu zaczęto zwracać uwagę, że surowiec z kopalni kupowany jest na kredyt przez mniejsze warsztaty, a potem odsprzedawany handlarzom, o ile w ogóle jest zapotrzebowanie.

Część inwestorów podejrzewała, że załamanie nie będzie miało końca, ale — jak podaje Bain — w ubiegłym roku sprzedaż nieoszlifowanego surowca znowu wzrosła, i to 20 proc. Według stanowiska De Beers, żeby wartość brylantów miała w długim terminie spaść, potrzebne byłby nowe kopalnie, a takich przedsięwzięć koncern ani nie planuje, ani nie spodziewa się po słabszych konkurentach.

W kanadyjskiej tundrze w końcu i tak było ciężko, a budowa kosztowała 1 mld USD, przy czym na obiegających media zdjęciach z góry niewiele na to wskazuje. Na kompletnie białym tle widać jedną ciężarówkę — jedzie 140-kilometrową drogą na zamarzniętym jeziorze, z którego wypompowywano wodę, żeby zamarzała na górze, tworząc lodową nawierzchnię. Z relacji budowniczych wynika, że podaż diamentów wydobywanych w takich warunkach zależała więc od dostępności dóbr podstawowych: kawy i bekonu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika A. Kosmala

Polecane