Wiara nie zawsze czyni cuda

Bartosz Krzyżaniak
07-11-2005, 00:00

Inwestorzy zagraniczni uparcie liczą na to, że PO zbuduje z PiS koalicję. Jeśli tak nie będzie — odejdą z Polski.

Jeszcze kilka tygodni temu rynek był przekonany, że zawiązanie koalicji PiS-PO to kwestia czasu. Wtedy analitykom na samą myśl o ewentualnej koalicji PiS z partią Andrzeja Leppera robiło się słabo.

W takiej sytuacji przewidywali znaczne osłabienie zainteresowania inwestorów naszym rynkiem. Tymczasem jest ono mniejsze, lecz katastrofy nie ma. Dlaczego?

W końcu się zorientują

— Trudno mi to wytłumaczyć czymś innym, niż wiarą inwestorów zagranicznych, że jednak rząd mniejszościowy nie uzyska wotum zaufania, nastąpi nowe rozdanie, Sejm wyłoni nowego premiera, np. Jarosława Kaczyńskiego, a PO powróci do rozmów z PiS na temat koalicji — uważa Marek Nienałtowski, główny ekonomista Palladia Capital Markets.

Na razie zagranica wciąż interesuje się złotym i zleca kupowanie naszej waluty w okolicach 4 zł za euro.

— Zagraniczne komentarze także pisane są w umiarkowanym tonie, co wskazuje na to, że inwestorzy nie pogrzebali jeszcze szans na koalicję z PO w roli głównej —zauważa Katarzyna Zajdel-Kurowska, główna ekonomistka Banku Handlowego.

Jeśli jednak rząd Kazimierza Marcinkiewicza utrzyma się dzięki poparciu Samoobrony, spadki na rynku walutowym, obligacji, a także na giełdzie będą nieuniknione.

— Prędzej czy później któryś z dużych banków zachodnich uświadomi sobie, że PO naprawdę pozostaje w opozycji, a koalicja z populistami nie wróży Polsce nic dobrego i zacznie zamykać pozycje na złotym. W ślad za nim pójdą inni zagraniczni gracze i zaczną opuszczać Polskę — przewiduje ekonomista Palladii.

Bo fundamenty są dobre

Katarzyna Zajdel-Kurowska wskazuje jeszcze jeden powód, dla którego nasz rynek pozostaje atrakcyjny dla inwestorów. Jest nim kondycja naszej gospodarki.

— Mamy niski deficyt na rachunku obrotów bieżących, zredukowany deficyt budżetowy, niską inflację i stopniowe ożywienie w gospodarce. Inwestorzy wierzą, że rząd, przynajmniej w krótkim okresie, nie może tego popsuć — zauważa ekonomistka Banku Handlowego.

Teraz wiele zależeć będzie od programu, jaki przedstawi nowy gabinet. Jeśli dla zyskania poparcia Samoobrony czy LPR, premier zdecyduje się go zmiękczyć (m.in. o postulaty prosocjalne), może to oznaczać gospodarcze kłopoty.

— Zwiększenie obciążeń finansów publicznych, wydłużenie drogi do euro, pogorszenie klimatu inwestycyjnego i w rezultacie spowolnienie wzrostu gospodarczego — wylicza Katarzyna Zajdel-Kurowska.

Zanim jednak do tego dojdzie, będziemy musieli poczekać kilka kwartałów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Krzyżaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Wiara nie zawsze czyni cuda