Wiarygodność wzrostów jest mocno wątpliwa

Paweł Cymcyk
18-08-2010, 00:00

Po poniedziałkowej ultranudnej sesji wczorajszy handel wcale nie przedstawiał się lepiej. Wprawdzie WIG20 cały dzień piął się w górę i od otwarcia zyskał dokładnie dwadzieścia punktów, ale rzut oka na obroty wystarcza, żeby stwierdzić, że zamiast największych kapitałów mamy na rynku tylko największych zapaleńców. Z tego też powodu wiarygodność kreowanych w tym tygodniu ruchów jest mocno wątpliwa.

Choć na rynku trudno było o większą aktywność, to nie można tego samego powiedzieć o danych, bo pod tym względem był to najciekawszy dzień całego tygodnia. Najpierw rano opublikowano niemiecki indeks ZEW opisujący nastroje analityków i inwestorów w Niemczech. Był gorszy od oczekiwań. Jest to o tyle zaskakujące, że to już czwarty z kolei miesięczny spadek tego indeksu, choć w tym czasie giełda niemiecka notowała nowe szczyty. Następnie wyniki finansowe opublikował Wal-Mart, największa sieć detaliczna na świecie. Były identyczne z prognozami i nie miały wpływu na rynek. W dalszej kolejności kupujący liczyli, że pozytywny impuls przyjdzie z rynku nieruchomości w USA, ale i tu było rozczarowanie. Te dane jeszcze nie wspierają podaży, ale w miarę upływu czasu coraz mniejsza liczba wybudowanych domów przełoży się na mniejszą sprzedaż, a to oznacza mniej kredytów i mniej konsumpcji w gospodarce. W rezultacie za kilka kwartałów niedźwiedzie będą miały silne wsparcie w postaci kondycji sektora nieruchomości.

W końcu jednak pojawiły się informacje dobre dla byków. Oznaki optymizmu można było znaleźć w informacjach o produkcji przemysłowej, która w ostatnim miesiącu w USA zwiększyła się o 1 proc., a do tego wzrosło wykorzystanie mocy produkcyjnych. Po tej publikacji rynki szybciej ruszyły na północ, pomimo mocno przesadzonego argumentu powtarzanego w komentarzach, że "fundamenty gospodarcze wykazują poprawę".

W międzyczasie pojawiły się także dane z Polski, ale tu również nie było powodu do świętowania. Dane były słabsze niż oczekiwano. Co prawda przeciętne zatrudnienie w Polsce wzrosło o 1,4 proc., podczas gdy oczekiwano 1,3 proc., ale ponieważ mówimy o okresie wakacyjnym, to taki wzrost nie jest w żadnym wypadku wyjątkowy. Słabość danych podkreślała natomiast informacja, że wzrost roczny wynagrodzeń sięgnął tylko 2,1 proc., czyli niemal dwa razy mniej, niż wskazywały prognozy. Realnie zarabiamy więc dokładnie tyle samo co przed rokiem, bo zwyżka jest równa poziomowi inflacji.

Wtorkowa końcówka handlu była podobna do przedwczorajszej, ale na szczęście już nie tak sztuczna. WIG20 po drugiej wzrostowej sesji jest tuż poniżej 2500 pkt, jednak nadal jest to wzrost równie trwały jak krajowe wały przeciwpowodziowe. Wystarczy jedna większa fala realizujących zyski lub instytucji wycofujących kapitał i w chwilę znajdziemy się na poziomie niedawno testowanego wsparcia 2440 pkt.

Paweł Cymcyk

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Cymcyk

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wiarygodność wzrostów jest mocno wątpliwa