Wiceszef Nafty na cenzurowanym

Anna Bytniewska
21-03-2006, 00:00

Związki domagają się odsunięcia od prywatyzacji spółki Wojciecha Lubiewy-Wieleżyńskiego. Nafta nie widzi powodu.

Coraz więcej kontrowersji budzi prywatyzacja Zakładów Azotowych Tarnów. Ich powodem jest nierozwiązany problem własności licencji na produkcję kaprolaktamu i polioxymetylenu, których współwłaścicielami — obok Tarnowa — są Zakłady Azotowe Puławy i Instytut Chemii Przemysłowej. Wojciech Lubiewa-Wieleżyński, wiceprezes Nafty Polskiej (NP), postawił niedawno warunek, że do sprzedaży Tarnowa niemieckiemu Petro Carbo Chemowi (PCC) dojdzie dopiero po uregulowaniu tej sprawy. Cztery związki działające w Tarnowie — Solidarność, Kontra, NSZZ Pracowników Zakładów Azotowych i Autonomiczny Związek Zawodowy — zażądały więc odsunięcia go od prywatyzacji zakładu. Wysłały w tej sprawie list do premiera oraz Wojciecha Jasińskiego, ministra skarbu.

Delikatny problem

Zdaniem związkowców, wiceprezes nie gwarantuje bezstronności NP.

— Jest w gronie autorów technologii produkcji kaprolaktamu i polioxymetylenu. Jego działania — pod pretekstem ochrony przed monopolem na tę licencję — stanowią istotne zagrożenie dla naszego zakładu. Prowadzą bowiem do wybudowania wytwórni polioxymetylenu poza nim — alarmują związkowcy Tarnowa.

Wiceszef NP jest zwolennikiem konsolidacji dużych firm chemicznych pod skrzydłami grupy PKN Orlen. Problem w tym, że nie uzyskała ona wyłączności na negocjacje z NP w sprawie zakupu Tarnowa i Kędzierzyna. PCC złożył lepszą ofertę.

Związkowców zdziwiło, że licencja na polioxymetylen stała się problemem dla NP, gdy niemiecka firma poinformowała, że jest gotowa wybudować w Tarnowie wytwórnię tej substancji. Z kolei niemiecki inwestor obawia się, że pozostali współwłaściciele licencji mogą odsprzedać ją firmom z innych krajów, co może doprowadzić do nadmiaru mocy produkcyjnych.

Obawy związkowców z Tarnowa podziela Solidarność branży chemicznej.

— Nafta Polska dopiero teraz ujawnia, że sprawa własności licencji i ewentualnej rekompensaty dla pozostałych współwłaścicieli licencji i autorów technologii nie została rozstrzygnięta. Pokazuje to ewidentny konflikt między interesem wiceprezesa NP a interesem Tarnowa — podkreśla Rada Sekretariatu Przemysłu Chemicznego NSZZ Solidarność.

Załatwcie to sami

W obliczu zdecydowanej postawy związkowców Nafta Polska postanowiła nie angażować się w problem własności technologii i próbuje wybrnąć z kłopotliwej sytuacji.

— Zaproponowaliśmy zarządowi Tarnowa podjęcie rozmów ze współwłaścicielami technologii w celu zawarcia porozumienia o udostępnianiu i korzystaniu z nich. Nie stanowi to ani warunku, ani przeszkody do podpisania przez Naftę Polską umowy sprzedaży akcji Tarnowa — twierdzi Wiesław Skwarko, dyrektor departamentu prywatyzacji w NP.

PCC ma podpisać umowę już 5 kwietnia. Zacznie ona obowiązywać, gdy zaaprobuje ją m.in. rząd.

Według NP, zniknął problem udziału Wojciecha Lubiewy-Wieleżynskiego w decyzjach dotyczących tarnowskich Azotów.

— Bez względu na to, czy pan Lubiewa-Wieleżyński w przeszłości był zaangażowany w prace nad licencjami, jego obecne podejście do prywatyzacji spółek wielkiej syntezy chemicznej, w tym Tarnowa, jest obiektywne — podkreśla Wiesław Skwarko.

Wczoraj odbyło się pierwsze spotkanie współwłaścicieli technologii w sprawie zasad korzystania i udostępniania ich innym firmom.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Wiceszef Nafty na cenzurowanym