Widać euforię i złowrogie zwiastuny sporej korekty

Katarzyna Płaczek
opublikowano: 02-05-2006, 00:00

W trakcie bicia kolejnych rekordów na GPW pojawiły się w ubiegłym tygodniu pierwsze oznaki euforii, które zdają się sygnalizować, że potencjał wzrostowy rynku robi się ograniczony. Oczywiście nie było jeszcze typowego szaleństwa zakupów: kupowania wszystkiego przez wszystkich po każdej cenie. Niemniej zbliżający się koniec hossy sugeruje zachowanie bazy na kontrakcie terminowym na indeks WIG20.

W ostatnich dniach gwałtownie się ona skurczyła, wychodząc momentami na plus. Biorąc pod uwagę, że podczas ostatnich dwóch fal wzrostowych kontrakty były notowane poniżej indeksu (średnio o blisko 30 pkt), wyzerowanie bazy można uznać za jeden z symptomów euforii. Ale nie to jest najbardziej niepokojące.

Patrząc na rynek z punktu widzenia analizy technicznej, znajdujemy dużo sygnałów nadejścia korekty. O ile początkowe ostrzegające formacje świecowe (najpierw doji, następnie wisielec) z uwagi na niewielkie rozmiary nie wyglądały złowrogo, o tyle formacja objęcia bessy, jaka dopełniła się w czwartek jest już bardzo poważna. Do kolejnych zwiastunów korekty należą wykupione wskaźniki Ultimate Oscillator oraz RSI 14, a także wysoka zmienność podczas ostatnich kilku sesji.

Choć korekta wydaje się pożądana, to nie każda przecena musi oznaczać okazję do kupna. Na rynku widać duże zlecenia sprzedaży spółek z WIG20, a gdy duzi gracze przystąpią do realizacji zysków, przecena nie musi się skończyć kontrolowanym spadkiem indeksu o małe 5-10 proc.

Pierwsze poziomy wsparcia znajdują się całkiem blisko, pytanie, czy okażą się silniejsze od podaży? Założenie, że byki obronią się już na pierwszym wsparciu 3150 pkt jest zbyt optymistyczne. Dlatego, choć długi weekend zwykle sprzyja kupującym, należy się liczyć z tym, że tylko strona popytowa uda się na odpoczynek, a podaż zostanie. Wówczas spadki nabiorą rozpędu.

Nie dotyczy to wyłącznie spółek z WIG20, ale także małych i średnich, których dystrybucję ujawnia bardzo wysoki w ostatnich dniach obrót. Warto zwrócić uwagę na niebezpieczeństwo ograniczonej płynności. Znaczna część akcji z MIDWIG jest w posiadaniu TFI i innych funduszy. Gdyby zdecydowały się one skrócić pozycje, musiałyby zaakceptować dużo niższe ceny od obecnych, bo rynek ten jest stosunkowo płytki.

Jeżeli niedźwiedziom uda się złamać poziom 3150 pkt, następnej bariery popytowej należy upatrywać na poziomach 3000 i 2900. Być może indeks dotrze tylko do 3000 pkt, jeśli do zakupów zachęcą graczy wyniki spółek w pierwszym kwartale. W przeciwnym razie czekają nas dużo głębsze spadki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Płaczek

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy