Widełki pójdą w dół

Sebastian Gawłowski
29-05-2006, 00:00

Grzegorz Kędzierski, prezes Eurofilms, wierzy, że inwestorów nie wystraszyły ostatnie spadki na GPW i znajdą się chętni na akcje jego spółki.

„Puls Biznesu”: Czy ostatnie załamanie na giełdzie zmieniło plany waszej oferty?

Grzegorz Kędzierski: Robimy swoje. Spotykamy się z inwestorami finansowymi. Eurofilms wywiera dobre wrażenie dzięki przejrzystości biznesu i jasnej strategii rozwoju. Ufamy w rozsądek potencjalnych inwestorów, o których długoterminowej ocenie nie może decydować kilka dni przeceny na giełdzie. 

Jednak wydaje się, że przecena giełdowa zweryfikowała wasze oczekiwania i widełki cenowe zostaną obniżone.

Przedział cenowy będzie niższy, niż mógłby być jeszcze tydzień temu. Trzeba elastycznie reagować na sytuację na rynku.

 

Co jest teraz priorytetem: nowa emisja czy sprzedaż akcji przez dotychczasowych udziałowców?

Oczywiście nowa emisja.

Lider rynku folii stretch i wasz bezpośredni konkurent, firma Maillis, zapowiedział nowe inwestycje. Wydaje się, że nieprzypadkowo jej deklaracje zbiegają się z ofertą Eurofilms. Czy to was nie niepokoi?

Widać, że konkurencja liczy się z nami. Proces inwestycyjny od zapowiedzi do uruchomienia linii w tej branży trwa przynajmniej rok. Według naszych informacji Maillis nie będzie inwestować w rozbudowę linii folii stretch, tylko w inne segmenty. Perspektywy rynku są dobre i nie dziwię się, że firmy inwestują w rozbudowę mocy.

 

Na jakim etapie są inwestycje Eurofilms, na które pieniądze mają wyłożyć inwestorzy?

Trzecia linia produkcyjna folii stretch pracuje od dwóch tygodni. Oznacza to, że nasze zdolności produkcyjne w tym segmencie już osiągnęły zapowiadane w prospekcie 27 tys. ton rocznie. Nie sprzedajemy więc inwestorom planów, tylko fakty. Pieniądze z emisji pozwolą na refinansowanie kredytu na inwestycje. Druga linia produkcyjna folii PVC ruszy jesienią. Dzięki temu podwoimy moce w tym segmencie.

Zapowiadacie, że chcecie znacznie zwiększyć eksport, a w kraju tylko utrzymać pozycję. Ekspansja w Polsce się nie opłaca?

Jesteśmy w piątce największych producentów folii stretch w Europie Środkowej, wliczając Niemcy i kraje z północy Europy. Rozwój eksportowy wydaje się więc naturalnym kierunkiem. Polski rynek pochłania 50 tys. ton folii rocznie, podczas gdy niemiecki 150 tys. Rynek UE jest duży i potrafimy sprzedać na nim naszą dodatkową produkcję. Status spółki giełdowej pomoże nam zdobyć dużych odbiorców, np. światowe koncerny. Utrzymanie dotychczasowej pozycji na polskim rynku folii stretch pozwoli natomiast na zwiększenie sprzedaży — oczekuję, że popyt będzie w kraju rósł kilka razy szybciej niż na Zachodzie. Ponadto spodziewam się wzrostu udziału w segmencie rynkowym folii PVC dzięki uruchomieniu drugiej linii do jej produkcji.

Folia stretch stanowi aż 90 proc. waszej produkcji. Macie słabo zdywersyfikowaną ofertę.

Uważam, że specjalizacja jest mocną stroną Eurofilms. Nasza produkcja ma najwyższą jakość. Mamy własne laboratorium i najnowocześniejsze maszyny, na których nasi dostawcy testują swoje innowacyjne rozwiązania. Ciągle prowadzimy badania nad poprawą jakości.

 

Jakie jest ryzyko, że na rynku może pojawić się jakiś substytut folii stretch?

Monitorujemy rynek i wiem, że nie ma w tej chwili alternatywy dla naszego produktu. To po prostu bardzo tani sposób pakowania. Nasze prognozy długoterminowe nie przewidują, by doszło do jakiejkolwiek rewolucji produktowej na tym rynku.

W prospekcie jako jeden z czynników ryzyka wymieniacie różnice w interpretacji długości trwania kadencji rady nadzorczej w latach 2000-04. Jak poważne to ryzyko?

Znikome. Walne zgromadzenie podjęło niezbędne uchwały sanacyjne na wypadek zakwestionowania ważności rady. Ponadto w tym okresie nie podejmowała ona kluczowych decyzji.

Spółki, które jednocześnie z wami idą na parkiet, kuszą inwestorów prognozami dynamicznego wzrostu zysku w 2006 r. Szacunki Eurofilms mówią o niższym zysku netto na koniec tego roku niż w ubiegłym. To słaba zachęta dla inwestorów.

Zysk netto za ubiegły rok uwzględnia sprzedaż spółki zależnej, która powiększyła wynik o 0,9 mln zł. Ten rok zaś jest dla nas okresem inwestycji, które przełożą się na znaczny wzrost wyników, począwszy od 2007 r. Naszym atutem jest stabilny i przewidywalny biznes z dobrymi perspektywami rozwoju i konserwatywne prognozy wyników.

 

W pierwszym kwartale przychody wzrosły, ale zysk netto już nie.

Początek roku to nie najlepszy okres. Mamy żniwa w drugim i trzecim kwartale. Wyniki oraz wzrost eksportu, czyli to, na co kładziemy nacisk, są zgodne z planem.

Jak na wasze wyniki wpływa wysoka cena ropy?

Etylen, który jest naszym surowcem, to produkt poboczny, więc cena ropy nie ma bezpośredniego przełożenia na cenę wyrobu gotowego. Ponadto jesteśmy w stanie uwzględnić rosnące koszty produkcji w cenie produktu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sebastian Gawłowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Widełki pójdą w dół