Więcej kupujemy w dyskontach

Łukasz Wróbel Noble Securities
27-03-2012, 00:00

Warto pamiętać o obowiązujących od drugiego kwartału wyższych stawkach cen gazu, które zdecydowanie do spadku inflacji się nie przyczynią.

W poniedziałek po południu WIG20 rósł o około 1 proc. i tylko minimalnie ustępował głównym wskaźnikom z Frankfurtu i Londynu. Najdynamiczniej rosły indeksy rynków wschodzących, które w ubiegłym tygodniu padły ofiarą silnej realizacji zysków. Rosyjski RTS zyskiwał 2,7 proc., a indeks tureckiej giełdy 1,6 proc. Dobrze to odzwierciedla poprawę nastrojów, którą obserwowaliśmy również na rynku walutowym po publikacji drugorzędnych danych makroekonomicznych z największych gospodarek.

Po kolejnej pozytywnej niespodziance, którą polskim ekonomistom przyniósł odczyt sprzedaży detalicznej w lutym 2012 r., inwestorom giełdowym do pełni szczęścia brakowało jedynie wysokich obrotów potwierdzających odbicie cen akcji. Jednak gdy wziąć pod lupę wspomnianą publikację, można również postawić tezę, że za ową niespodzianką stały przede wszystkim zwyżki cen produktów i usług.

Kategorie, w których odnotowano najwyższą dynamikę wzrostu (powyżej 20 proc. r/r), to paliwa, samochody, meble oraz „pozostała sprzedaż detaliczna w niewyspecjalizowanych sklepach”, w której odnotowano wzrost aktywności o 34 proc. r/r (prawiedwukrotnie więcej niż w styczniu). Szczególnie warta uwagi jest ostatnia kategoria, ponieważ obejmuje m.in. sieci dyskontów.

Wiedząc, jak w analizowanym okresie zachowywały się ceny paliw, oraz że sprzedaży samochodów pomogły jednorazowe czynniki (przesunięcie popytu w 2011 r. spowodowane zniesieniem niższej stawki podatku dla samochodów z kratką), można powiedzieć, że w lutym coraz większy odsetek rodaków zaciskał pasa i chcąc zmieścić się w budżetach domowych, kierował się do sklepów konkurujących przede wszystkim ceną.

Wysoką aktywność w branży meblarskiej w połączeniu z widocznym od kilku miesięcy spadkiem wydatków na dobra trwałego użytku można interpretować jako wczesny sygnał hamowania koniunktury w gospodarce — wiedząc, że na przestrzeni najbliższych miesięcy nie będzie nas stać na kupno nowego samochodu czy mieszkania, jesteśmy bardziej skłonni rozpocząć remonty i odnawianie dotychczasowego lokum.

Negatywna interpretacja dzisiejszych danych z polskiej gospodarki (wzrost sprzedaży detalicznej o 13,7 proc. r/r, przy prognozach około 10 proc. oraz wzrost stopy bezrobocia do 13,5 proc.) może przypominać szukanie dziury w całym, ale przy takich okazjach warto zwrócić uwagę na stosowaną przez urząd statystyczny metodologię.

Z innych danych opublikowanych przez GUS wynika, że obroty w handlu detalicznym zwiększyły się w lutym zaledwie o 1,9 proc. r/r, produkcja samochodów osobowych spadła w styczniu i lutym o ok. 15 proc. r/r, a produkcja rowerów wzrosła o ok. 45 proc. r/r. W kontekście drożejących paliw oraz wypowiedzi prof. Glapińskiego z RPP o podwyżce stóp możliwej już podczas kwietniowego posiedzenia, warto pamiętać również o obowiązujących od II kw. wyższych stawkach cen gazu, które zdecydowanie do spadku inflacji się nie przyczynią.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Wróbel Noble Securities

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Więcej kupujemy w dyskontach