Więcej zamówień, więcej pieniędzy, za mało ludzi

Agnieszka Zielińska
27-09-2005, 00:00

Nadchodzą dobre czasy dla generalnych wykonawców. Choć symptomy ożywienia w branży są widoczne już dziś, na prawdziwy boom zanosi się dopiero w 2006 r.

Na początku 2005 r. eksperci prognozowali gwałtowny wzrost zamówień dla generalnych wykonawców. Zgodnie z ich przewidywaniami wydatki związane z budownictwem miały zwiększyć się o 7-10 proc. w stosunku do notowanych rok wcześniej, a udział wykonawców w inwestycjach infrastrukturalnych — o co najmniej 35 proc. Specjaliści zapowiadali także znaczne ożywienie na rynku zleceń budowy dużych centrów handlowo-rozrywkowych. Na razie te prognozy się potwierdzają.

Start z opóźnieniem

Wyniki sektora budowlanego po pierwszym półroczu 2005 rzeczywiście wskazują na ożywienie w branży. Optymizmem napawa zwłaszcza duży wzrost produkcji budowlano-montażowej, który w stosunku do ubiegłego roku wynosi aż 8,5 proc.

— Z analizy danych wynika, że poprawa sytuacji w budownictwie nie jest zjawiskiem przejściowym. Perspektywy dla branży są dziś bardzo optymistyczne — ocenia Violetta Rutkowska z ASM Centrum Badań i Analiz Rynku.

Potwierdza to Andrzej Osiński, branch research coordinator w Dun & Bradstreet Poland.

Jego zdaniem, obecna sytuacja sprzyja zwłaszcza dużym firmom wykonawczym, które zdobywają nowe zlecenia i dzięki temu umacniają swoją pozycję. Mogą one dziś liczyć głównie na przedsięwzięcia infrastrukturalne. Inwestycje w tej dziedzinie wpłyną jednak na dochody generalnych wykonawców dopiero w przyszłym roku, gdy zakończona zostanie część rozpoczętych budów. Powód? Wiele inwestycji rozpoczęto z dużym opóźnieniem, ze względu na skomplikowane procedury projektowe i przetargowe.

— Małe inwestycje samorządowe, polegające na budowie obwodnic lub przebudowie ciągów komunikacyjnych, są obecnie, w wielu przypadkach, dopiero na etapie przygotowań do budowy. Jednak dużą ich część już ukończono — mówi Andrzej Osiński.

Podobnego zdania jest Andrzej Rybarczyk, prezes spółki Hochtief.

— Widać wyraźny wzrost inwestycji, jednak na razie nie jest on zbyt gwałtowny. Większość przedsięwzięć związanych z wykorzystaniem unijnych środków będzie bowiem ukończona dopiero w przyszłym roku. Niepokojące jest jednak to, że do dziś nie uchwalono unijnego budżetu. Nie wiadomo więc, ile pieniędzy na inwestycje dostaniemy w najbliższych latach — mówi Andrzej Rybarczyk.

Według Andrzeja Osińskiego to inwestycje zakończone w 2006 r. będą podstawą do oceny efektywności wykorzystania unijnych dotacji.

— Rozwój inwestycji infrastrukturalnych będzie szedł w parze z innymi inwestycjami budowlanymi. Tymczasem wiele dużych przedsięwzięć, jak Marina Mokotów w Warszawie czy nowy Dworzec Główny w Krakowie, zostanie zakończonych na przełomie roku bieżącego i następnego — tłumaczy Andrzej Osiński.

Inwestycje dla dużych

Tak dużym inwestycjom mogą dziś sprostać tylko duże firmy budowlane.

Dziś stanowią jednak niewielki odsetek ogółu spółek wykonawczych. Jednak to one realizują większość prowadzonych aktualnie inwestycji. Z analiz przeprowadzonych przez ASM Centrum Badań i Analiz wynika, że przedsiębiorstwa zatrudniające powyżej 50 osób to zaledwie 0,6 proc. wszystkich firm wykonawczych. Pozostała część to wykonawcy zatrudniający do 9 osób. Branża wykonawcza w Polsce zdominowana jest dziś przez firmy działające w sektorze inżynierii wodnej i lądowej. Stanowią one aż 50,6 proc. Pozostała część to przede wszystkim firmy specjalizujące się w wykonywaniu instalacji budowlanych (25,5 proc.) oraz robót wykończeniowych (21,6 proc.). Najmniejszy udział w całym sektorze mają firmy, których działalność opiera się na wynajmowaniu sprzętu budowlanego.

W ostatnich latach nastąpiła konsolidacja dużych firm wykonawczych, wskutek czego powstało kilka silnych grup kapitałowych skupiających po kilkanaście firm projektowych i wykonawczych. Obecna sytuacja na rynku raczej nie sprzyja dalszej konsolidacji.

— Ożywienie na rynku na pewno nie sprzyja decyzjom o przejęciach, ale można spodziewać się konsolidacji mniejszych przedsiębiorstw wokół firm, które uszczkną najwięcej z unijnego tortu.

Firmy te zachęcone wizją przyszłorocznych sukcesów będą stopniowo zwiększać swoje możliwości produkcyjne, a w tym sektorze najłatwiej tego dokonać, przejmując mniejsze przedsiębiorstwa, najlepiej te, które mają już doświadczenia w inwestycjach współfinansowanych ze środków unijnych — uważa Andrzej Osiński.

Niekwestionowanym liderem nowych inwestycji infrastrukturalnych jest dziś Budimex Dromex.

— Ta firma realizuje dziś w całym kraju kilka projektów, które zostaną zakończone w przyszłym roku. Poza inwestycjami drogowymi, Budimex Dromex jest zaangażowany m.in. w rozbudowę stadionu Wisły Kraków, która także jest współfinansowana ze środków unijnych — mówi Andrzej Osiński.

Do firm, które bardzo dynamicznie poszerzają swój portfel zamówień, należy również Skanska. Spółka ta zamierza w następnych latach jeszcze powiększyć skalę swojej działalności, w czym ma jej pomóc realizacja takich gigantycznych przedsięwzięć jak budowa Złotych Tarasów w Warszawie — największego w Europie Środkowej centrum handlowo-rozrywkowego. Wiele inwestycji realizują również Mitex i Warbud, jednak daleko im jeszcze do skali działalności firm Budimex, Dromex i Skanska.

Zdaniem Osińskiego, w bardzo dobrej sytuacji jest dziś Mitex.

— Ta prężnie rozwijająca się firma znajduje się dziś w znakomitej kondycji finansowej i potrafi przekuć ją na duże zyski. W niedługim czasie może więc dogonić obecnych liderów — ocenia Andrzej Osiński.

Coraz lepiej ma się też Warbud, który jeszcze w ubiegłym roku notował straty i miał olbrzymie problemy z zadłużeniem. W tym roku stopniowo wychodzi z tarapatów. Obroty firmy przekroczyły już wartość 1 mld zł.

Bariery stare i nowe

Problemem, który od lat nęka firmy budowlane, są nadal zatory płatnicze. Jednak i w tym przypadku sytuacja stopniowo się poprawia.

— Zatory płatnicze są zmorą niemal w każdej branży, ale w budownictwie długie terminy płatności to norma, ze względu na długie okresy realizacji kontraktów budowlanych — ocenia Andrzej Osiński.

Jego zdaniem, firmy wykonawcze nie wykorzystują jednak możliwości, jakie daje im obowiązująca ustawa o gwarancjach płatniczych, która stawia ich w uprzywilejowanej pozycji.

— Dotychczas firmy wykonawcze nie nadużywały możliwości żądania gwarancji bankowych na zapłatę za wykonane prace — uważa Andrzej Osiński.

Kłopoty z zachowaniem płynności finansowej to nie jedyny problem branży. Największym wyzwaniem, przed którym stoją dziś wykonawcy, jest... dramatyczny brak rąk do pracy. Przedsiębiorcy budowlani skarżą się, że nie mogą znaleźć w kraju wystarczającej liczby pracowników, bo masowo wyjeżdżają oni do pracy na Zachód. Ich zdaniem, ten problem można zlikwidować, zatrudniając specjalistów ze Wschodu. Według wykonawców potrzebnych jest co najmniej kilkanaście tysięcy ludzi, a coraz trudniejsze jest znalezienie wykwalifikowanego pracownika.

W najbliższym czasie organizacje budowlane zamierzają więc wystąpić do urzędów pracy z prośbą o szkolenie bezrobotnych na potrzeby budownictwa. Chcą też, aby rząd przeznaczył więcej pieniędzy na rozwój szkolnictwa zawodowego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Zielińska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Więcej zamówień, więcej pieniędzy, za mało ludzi