Więcej znaczy jednak mniej

Marcin Goralewski
11-10-2004, 00:00

Cóż z tego, że Amica zarobi w tym roku 10 razy więcej niż w ubiegłym. Tempo poprawy spadnie, a ceny akcji już spadają.

Od kilku miesięcy inwestorzy wyprzedają akcje Amiki, największego producenta sprzętu AGD w kraju. Obecnie walory notowane są mniej więcej po 36 zł, podczas gdy jeszcze w maju ich cena przekraczała 50 zł. W tym samym czasie WIG pobił swój historyczny rekord. Skąd ta rozbieżność?

— Są dwa powody niechęci do akcji Amiki. Pierwszy to niepewność co do przyszłorocznych cen stali, które są ważną pozycją w kosztach spółki. Tymczasem firmie kończą się kontrakty z dostawcami. Drugi powód związany jest z wynikami finansowymi za drugie półrocze — mówi Flawiusz Pawluk, analityk CA IB.

Przygody rosną

Ostatnią falę wzrostową akcje Amiki zaczynały z poziomu około 20 zł. Wcześniej inwestorzy również wyprzedawali walory zaskoczeni bardzo słabymi wynikami. Czy tym razem będzie podobnie?

— Nie ma zagrożenia dla realizacji mojej prognozy na poziomie 26 mln zł zysku netto (w porównaniu z 2,2 mln zł w 2003 r. — przyp. red.). Oznacza to jednak, że w drugim półroczu spółka zarobi blisko 15 mln zł, o 5 mln zł mniej niż wanalogicznym okresie ubiegłego roku. Dlatego brakuje kupujących. Trzeba pamiętać, że w 2003 r. spółka korzystała z tarczy podatkowej. Zysk będzie mniejszy, ale po- prawią się wszystkie inne parametry: przychody, zysk operacyjny — wyjaśnia Flawiusz Pawluk.

Kilka miesięcy temu Jacek Rutkowski, prezes Amiki, mówił na łamach „PB”, że spółka chce w tym roku wypracować rentowność brutto na poziomie 3 proc. przychodów.

Rentowność spada

— Możemy mieć problemy z osiągnięciem takiego wskaźnika — ostrzega dziś Hanna Wieczorek, rzecznik prasowy Amiki.

Tragedii jednak nie ma.

— W mojej prognozie rentowność brutto sięga 2,5 proc. — mówi analityk CA IB.

W przyszłym roku ma być jeszcze lepiej: CA IB szacuje zysk netto spółki na 37 mln zł. Na finansową prostą mają wyjść spółki zależne. Amica już snuje plany budowy fabryki w Rosji. Miałaby ona ruszyć w 2006 r.

— Żadne decyzje jeszcze nie zapadły — zastrzega Hanna Wieczorek.

— Spółka powinna poczekać z takimi inwestycjami aż okrzepnie jej kondycja finansowa — ocenia Flawiusz Pawluk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Goralewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Więcej znaczy jednak mniej