Wiechceki chce pozwać KE do trybunału za zakaz połowów dorsza

PAP
26-07-2007, 17:46

Minister rybołówstwa Rafał Wiechcecki zapowiedział w czwartek w Brukseli, że zaproponuje polskiemu rządowi zaskarżenie decyzji Komisji Europejskiej o zakazie połowów dorsza na Bałtyku Wschodnim do  unijnego Trybunału Sprawiedliwości.

"Uważamy, ze decyzja KE jest oparta na nieprawdziwych danych, a rozporządzenie doprowadzi do zniszczenia rybołówstwa w Polsce" - powiedział dziennikarzom Wiechecki, po spotkaniu w czwartek z komisarzem ds. rybołówstwa Joe Borgiem.

9 lipca KE wydała rozporządzenie nakazujące Polsce natychmiastowe wstrzymanie połowów dorsza na Bałtyku Wschodnim do końca roku, gdyż - jak tłumaczono - kontrole KE wykazały, że polscy rybacy wykorzystali już cały przysługujący im tegoroczny limit połowów.

Minister Wiechecki relacjonował dziennikarzom, iż usłyszał od komisarza Borga, że polscy rybacy nie tylko wykorzystali do końca czerwca przyznaną im kwotę 10,8 tys. ton dorsza na cały rok 2007, ale przekroczyli ją o 100 proc., co może grozić utrzymaniem zakazu połowów także w przyszłym roku.

"Według polskiej administracji rybacy wyłowili 70 proc. przyznanej kwoty" - powiedział minister, kwestionując zastosowaną przez KE metodologię przy przeprowadzaniu kontroli. Zapowiedział, że złoży wniosek Radzie Ministrów rekomendujący zaskarżenie decyzji KE do Trybunału UE w Luksemburgu.

Minister Wiechecki zapowiedział też konsultacje z rybakami w sprawie rozporządzenia KE, tak, by to oni zdecydowali, czy chcą od września kontynuować połowy dorsza, mimo zakazu KE. Obecnie - niezależnie od decyzji KE - połowy zostały wstrzymane z powodu trwającego od lipca do 15 września okresu ochronnego.

"Moje stanowisko będzie takie, jakie zajmie środowisko rybaków" - zapowiedział Wiechecki.

"Jeśli zdecydują, że po 15 września chcą łowić z wszystkimi tego konsekwencjami, czyli na przykład zakazem na 2008 rok, to ja tę decyzję przekażę Radzie Ministrów, sam nie jestem w stanie jej podjąć" - tłumaczył. "Jeśli natomiast połowy mają zostać wstrzymane, to muszą być odszkodowania dla rybaków" - zaznaczył minister, argumentując, że według polskich przepisów rybacy nie wykorzystali należnych im kwot.

Na podstawie przeprowadzonych w Polsce kontroli, Komisja Europejska ogłosiła 9 lipca, że rzeczywiste połowy od początku tego roku są blisko trzy razy większe (2,95 raza) niż wielkości podawane przez Polskę i wydała rozporządzenie o zakazie połowów.

Wcześniej, bez efektów, zwracała się do Polski o wydanie rybakom natychmiastowego zakazu połowów dorsza.

Tegoroczna kwota połowowa dorsza dla polskich rybaków na Bałtyku Wschodnim wynosi 10,8 tys. ton, zaś na Bałtyku Zachodnim, którego poniedziałkowa decyzja nie obejmuje, ok. 3 tys. ton. Na razie na Bałtyku Zachodnim KE nie stwierdziła rażących nieprawidłowości, co oznacza, że Polska może kontynuować połowy do wyczerpania kwoty (okres ochronny dorsza trwa tam w kwietniu i maju).

KE wielokrotnie alarmowała, powołując się na dane naukowe, że liczebność dorszy w Bałtyku jest za niska, by zagwarantować biologiczne przetrwanie stada. W związku z tym nie wyklucza, że doroczne przymusowe redukcje kwot połowowych przekroczą 15 proc.

Wiechecki przypomniał, że rybacy kwestionują dane naukowców i są zdania, że przyznawane im limity są zbyt małe. Dlatego zaapelował do Borga, by w KE powstał specjalny komitet do badania zasobów Morza Bałtyckiego, w którym, obok naukowców, znaleźliby się sami rybacy. "W przeciwnym razie rybacy zawsze będą kwestionować te dane" - tłumaczył.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Wiechceki chce pozwać KE do trybunału za zakaz połowów dorsza