Wieje drożyzną w całej Wspólnocie

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 14-03-2008, 00:00

Inflacja w Polsce spadła, ale wciąż jest wysoka. To nie tylko nasz problem — z rajdem cen walczy solidarnie cała Europa.

Ceny w Unii Europejskiej rosną najszybciej od lat

Inflacja w Polsce spadła, ale wciąż jest wysoka. To nie tylko nasz problem — z rajdem cen walczy solidarnie cała Europa.

Z wczorajszych danych Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) powiało optymizmem — w lutym ceny nie rosły już tak szybko jak w ostatnich miesiącach. Inflacja rok do roku wyniosła 4,2 proc., wciągu miesiąca ceny podskoczyły o 0,4 proc. To znacznie lepsze dane, niż spodziewało się Ministerstwo Finansów (prognoza wynosiła 4,6 proc.) oraz analitycy rynkowi (4,5 proc.). GUS skorygował też w dół dane dotyczące styczniowej inflacji — z 4,3 proc. do 4,0 proc.

Baza w górę

— To miłe zaskoczenie. Wskaźnik będzie się przez najbliższe miesiące wahał na zbliżonym do obecnego poziomie, po czym zacznie spadać. Na koniec roku wyniesie 3-3,2 proc. — mówi Dariusz Winek, główny ekonomista BGŻ.

Co ważne, osłabło tempo wzrostu cen żywności.

— Przez ostatnich kilka miesięcy artykuły spożywcze drożały znacznie szybciej niż pozostałe produkty. Oznaczało to, że inflacja bazowa (bez cen żywności i ropy, ważniejsza dla polityki monetarnej — red.) rośnie powoli. Teraz to się zmieniło — dynamika cen żywności spadła, a ogólny wskaźnik cen wzrósł. Inflacja bazowa podskoczyła przez to z 1,8 proc. w styczniu do 2,5 proc. w lutym — twierdzi Maciej Reluga, główny ekonomista Banku Zachodniego WBK.

Problem Bałtów

Ekonomiści zaznaczają jednak, że poziom 4 proc. jest wciąż wysoki. Cel NBP to 2,5 proc. Rosnące ceny to nie tylko nasza specjalność. W całej Unii Europejskiej ceny ostro poszły w górę. Najgorsza sytuacja jest na Łotwie, Litwie i w Estonii — według Eurostatu, w styczniu inflacja wyniosła tam odpowiednio: 15,6 proc., 11,3 proc, i 10,0 proc.

— Kraje bałtyckie zmagają się z tak silnym wzrostem cen, ponieważ mają sztywny kurs walutowy wobec euro. Skutek jest taki, że każde umocnienie się rodzimej waluty nakręca inflację, z którą w dodatku ciężko walczyć, ponieważ brakuje własnej polityki pieniężnej — tłumaczy Maciej Reluga.

Dolar pomaga euro

Z rajdem cen borykają się też Węgry — w lutym wskaźnik wyniósł 6,9 proc. Podobnie Czechy. W styczniu i lutym inflacja była najwyższa od 10 lat — wyniosła 7,5 proc. To w dużej mierze skutek skoku cen w sektorze zdrowia i restrykcyjnej polityki fiskalnej.

Również strefa euro zmaga się z szybko rosnącymi cenami. W styczniu i w lutym inflacja wynosiła 3,2 proc. — najwięcej od 14 lat.

— Wysoka dynamika to skutek głównie drożejącej żywności i ropy. Inflacja mogłaby być jeszcze wyższa, gdyby euro nie umocniło się w stosunku do dolara. Na szczęście wskaźnik już niedługo będzie spadał — na koniec roku wyniesie 2 proc. To efekt głównie rozpoczynającego się spowolnienia gospodarczego — twierdzi Dariusz Winek.

Jacek Kowalczyk

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu