Większość handlowców popiera działania PIH

Monika Niewinowska
06-04-2001, 00:00

Większość handlowców popiera działania PIH

Wielu przedsiębiorców jest zwolennikami kontroli Inspekcji Handlowej. Ich zdaniem, działania PIH powinny wpływać na obniżenie nieuczciwej konkurencji. Narzekają jednak na niespójność polskich prze- pisów dotyczących jakości. Niezrozumiałe jest dla nich również nieakceptowanie przez polskie organy kontrolne atestów wydanych w krajach UE.

Kontroli Inspekcji Handlowej podlega cały rynek. Zakres kontroli obejmuje zarówno artykuły spożywcze jak i przemysłowe. Nie ma też wyjątków jeżeli chodzi o handlowców. Kontrolowani są detaliści, hurtownicy, a także drobni handlarze na rynkach czy targowiskach.

— Rocznie odbywa się ponad 30 tys. ogólnokrajowych kontroli wykonywanych przez inspektorów wojewódzkich — informuje Bogumił Ciaś, dyrektor biura kontroli Głównego Inspektoratu Inspekcji Handlowej.

Nieuczciwa konkurencja

Większość rzetelnych przedsiębiorców jest zdania, że kontrole inspekcji handlowej powinny się odbywać zdecydowanie częściej. Uważają, że powinny one wpływać na zmniejszenie nieuczciwej konkurencji.

— Jesteśmy średniej wielkości firmą zajmującą się dystrybucją artykułów spożywczych. Mieliśmy przykre doświadczenia z byłymi pracownikami. Rezygnowali z pracy w naszej firmie, po czym zakładali konkurencyjną działalność gospodarczą wykorzystując zdobyte u nas kontakty. Te firmy nie przestrzegały żadnych przepisów, np. produkty spożywcze przechowywane były w samochodach. Wielokrotnie zgłaszaliśmy to m.in. do IH prosząc o skontrolowanie tych podmiotów. Niestety bezskutecznie. Taka obojętność była dla mnie dużym zaskoczeniem — mówi Sławomir Piotrowiak, dyrektor handlowy firmy Eko-Nuss z Przeźmierowa koło Poznania.

Podobne doświadczenia ma Jacek Gromek, właściciel firmy Elgrom, zajmującej się hurtową sprzedażą zabawek dla dzieci.

— Ponoszę duże koszty związane z uzyskaniem certyfikatów i atestów na produkty, które wprowadzam do obrotu. Jest wiele firm, które tego nie robią i handlują towarami bez atestów lub, co gorsza, używają atestów należących do kogoś innego, np. do mnie. Takie produkty widuję codziennie np. w hipermarketach. Sądzę, że IH powinna zwrócić na to zjawisko większą uwagę — uważa Jacek Gromek.

Również Halina Kałan, właścicielka firmy Farbuś, zajmującej się sprzedażą farb, jest zdania, że niektóre podmioty powinny być dokładniej kontrolowane.

— Ponoszę liczne koszty uzyskania atestów. Firmy, które nie dopełniają tego obowiązku, mogą zaniżać ceny. Kontrola IH powinna wyrównywać szanse firm na rynku — mówi.

Nieważne atesty

Są produkty, które przed wprowadzeniem na polski rynek muszą uzyskać odpowiedni atest bądź certyfikat. Dla większości przedsiębiorców jest to zrozumiałe. Narzekają jednak na niespójności w polskim prawie.

— Jakiś czas temu wprowadzałem do obrotu karuzelę do podwieszenia nad łóżeczkiem niemowlęcia. Zdaniem IH taka karuzelka musi mieć atest bezpieczeństwa, ponieważ jest przeznaczona dla dzieci do 1 roku. Chętnie wyrobiłbym stosowne zaświadczenie, jednak według PCBC takie urządzenie nie jest objęte tego typu badaniami. Powinno natomiast posiadać atest PZH i pozytywną opinię Instytutu Matki i Dziecka. Takie rozbieżności utrudniają działalność gospodarczą — twierdzi Jacek Gromek.

Innym problemem dotykającym polskich handlowców jest to, że IH nie uznaje zagranicznych certyfikatów i atestów.

— Polska przygotowuje się do wejścia do Unii Europejskiej. Nasze ustawodawstwo jest stale dostosowywane do przepisów unijnych. Jednak polskie organy kontrolne nie uznają atestów wystawionych w krajach UE, mimo że są one bardziej rygorystyczne niż nasze. Polscy handlowcy muszą ponosić dodatkowe koszty uzyskiwania odpowiednich zaświadczeń — narzeka Zdzisława Kurzyca, właścicielka firmy Akces z Baranowa koło Poznania, zajmującej się importem zabawek.

— Właśnie rozpoczął się sezon na rowerki dziecięce. Certyfikat na jeden model roweru z przykręcanymi kołami bocznymi kosztuje ok. 4 tys. zł. Modeli rowerków dziecięcych jest kilka, więc koszty rosną. Certyfikaty trzeba odnawiać średnio co dwa lata — wylicza Jacek Gromek.

Ograniczenie wolności

Mimo licznych pozytywnych opinii na temat celowości działań IH i wielu oczekiwań co do jej efektów, pojawiają się również głosy krytyczne.

— Moim zdaniem, w sytuacji wolnego rynku IH jest instytucją zbędną. Jej działalność ogranicza w moim mniemaniu wolność osobistą konsumentów. Jeżeli ktoś kupuje jakiś produkt za podejrzanie niską cenę, powinien się liczyć z tym, że jest on złej jakości. Jeżeli jednak konsument chce wydać pieniądze na byle co, to jest to jego wolna wola i nikt nie powinien mu tego zabraniać — twierdzi Dariusz Osiński, właściciel hurtowni.

Jego zdaniem, kontrole IH i tak nie mają realnego wpływu na jakość dostępnych na rynku towarów.

— Dawne bazary zostały zlikwidowane m.in. dlatego, że drobni handlarze sprzedawali tam produkty niskiej jakości. Dziś dokładnie te same towary, tych samych producentów, widzę codziennie w supermarketach. Zmieniło się miejsce sprzedaży, jednak jakość pozostała tak samo niska. Moim zdaniem, konsument powinien mieć prawo wyboru — przekonuje Dariusz Osiński.

Monika Niewinowska

m.niewinowska@pb.pl tel. (22) 611-62-71

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Monika Niewinowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Większość handlowców popiera działania PIH