Wielka dwójka ma nóż na gardle

RB
opublikowano: 10-02-2009, 00:00

General Motors i Chrysler mogą zbankrutować. To jedyny sposób, żeby rząd odzyskał 17 mld USD — twierdzą urzędnicy zza oceanu.

General Motors i Chrysler mogą zbankrutować. To jedyny sposób, żeby rząd odzyskał 17 mld USD — twierdzą urzędnicy zza oceanu.

Ubiegły rok był dla koncernów motoryzacyjnych jednym z najgorszych w historii. Ten zapowiada się jeszcze gorzej. Nic dziwnego, że amerykański rząd zaczął obawiać się, że 17,4 mld USD, jakie pożyczył General Motors, największemu producentowi aut w USA, oraz Chryslerowi, trzeciemu graczowi na rynku, nie wróci do państwowej kasy.

Aby temu zapobiec, rząd może zmusić koncerny do ogłoszenia upadłości. Dzięki temu będą objęte tzw. rozdziałem 11 (Chapter 11), czyli do wyjścia na prostą nie będą musiały regulować zobowiązań wobec wierzycieli.

Rządowy plan nie przypadł jednak do gustu ani General Motors, ani Chryslerowi. Koncerny pracują nad planem oszczędności, który zostanie przedstawiony 17 lutego.

— Musimy zmniejszyć koszty pracy, zredukować zadłużenie i liczbę dilerów — mówi Robert Nardelli, szef Chryslera.

General Motors rozważa również zamknięcie niektórych fabryk, zwolnienia pracowników oraz obniżki pensji.

Zdaniem koncernów, przygotowywane przez nich cięcia kosztów są znacznie lepszym rozwiązaniem niż ogłoszenie upadłości, bo to odstraszyłoby klientów.

— Kto chciałby kupić auto z logo firmy, która ogłosiła bankructwo — argumentują przedstawiciele firm.

Takich problemów nie ma na razie Ford, drugi producent aut za oceanem. Jego przedstawiciele twierdzą, że nie przyjmą rządowej pomocy, a restrukturyzację sfinansują z własnych pieniędzy.

W styczniu popyt na auta Chryslera skurczył się o 55 proc., General Motors — o 49 proc., a Forda — o 40 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: RB

Polecane