Wielkich zmian nie było, złoty nie stracił

Marek Nienałtowski
01-08-2003, 00:00

Czwartkowa sesja nie przyniosła większych zmian na krajowym rynku walutowym. Złoty w stosunku do środowego handlu nieco osłabł, a inwestorzy oczekiwali na publikowane po południu przez NBP dane o bilansie płatniczym za czerwiec. Analitycy spodziewali się, że wartość deficytu na rachunku obrotów bieżących spadnie w czerwcu do 290 mln EUR wobec 327 mln EUR w maju. Wraz ze spadkiem kursu EUR/USD cena dolara zwyżkowała do 3,8495 zł. Cena euro, po początkowym wzroście do 4,3950 zł, w drugiej części handlu spadła do 4,3575 zł i była najniższa od 9 czerwca.

Dokładnie o godz. 16.00 okazało się, że deficyt na rachunku obrotów bieżących w czerwcu wyniósł 83 mln EUR wobec skorygowanych 411 mln EUR w maju. Dane, choć zaskakująco dobre, nie zmieniły w większym stopniu obrazu rynku. O godz. 17.00 dolar wyceniany był na 3,8710 zł, a euro na 4,3615 zł.

Dobre dane o bilansie płatniczym mogą dziś przełożyć się na wzrost notowań złotego. Gdyby sprawdziły się prognozy dalszego spadku kursu EUR/USD, nasza waluta w większym stopniu powinna wzmocnić się wobec euro.

W Azji w środę późnym popołudniem czasu polskiego kurs USD/JPY sięgnął najwyższego poziomu od 29 kwietnia — 120,63. Fakt ten został skrzętnie wykorzystany przez japońskich eksporterów, którzy postanowili sprzedać relatywnie drogie zielone. W wyniku tych działań kurs USD/JPY w trakcie czwartkowej sesji powrócił w okolice poziomu 119,75. Po dobrych danych z USA kurs USD/JPY ponownie zaczął zwyżkować. O godz. 17.00 dolar wyceniany był na 120,40 JPY.

Wydaje się, że notowania amerykańskiej waluty w dalszym ciągu powinny wzrastać. Kurs USD/JPY ma szansę aprecjonować w kierunku poziomu 120,50, a potem 121,15.

W Europie w trakcie czwartkowej sesji notowania europejskiej waluty do amerykańskiej spadły z poziomu 1,1362 do 1,1257. Dolarowi we wzroście wartości pomógł początkowo raport Fed o stanie gospodarki, zwany beżową księgą. Bank centralny Stanów Zjednoczonych stwierdził w nim, że w czerwcu i w pierwszej połowie lipca obserwowano niewielkie ożywienie gospodarcze, w szczególności w sektorze wytwórczym.

Z kolei europejskiej walucie zaszkodziły opublikowane w samo południe dane Komisji Europejskiej o spadku nastrojów gospodarczych w strefie euro. Wartość indeksu je obrazującego zniżkowała w lipcu do 98 pkt ze skorygowanych 98,1 pkt w czerwcu. Rynek spodziewał się wzrostu do 98,4 pkt. Negatywne dla wspólnej waluty było również obniżenie przez Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju prognozy wzrostu gospodarczego na 2004 r. z 2,4 proc. do 2 proc. Eurostat podał za to, że wstępne dane wskazują, iż inflacja w strefie euro w lipcu wyniosła 1,9 proc. wobec 2 proc. w czerwcu. Analitycy prognozowali, że wskaźnik HICP wyniesie 2 proc.

Amerykańska waluta po raz kolejny dostała wsparcie po południu, kiedy to napłynęły dobre dane makro z USA. O godz. 14.30 podano, że tempo wzrostu gospodarczego USA w drugim kwartale wyniosło 2,4 proc., wobec oczekiwanego przez analityków 1,5 proc. Było to w głównej mierze spowodowane aż 44,1-proc. wzrostem wydatków na obronność (najwięcej od III kwartału 1951 r., czyli od wojny koreańskiej). Z kolei liczba nowych podań o zasiłki dla bezrobotnych spadła do 388 tys. wobec 391 tys. po korekcie tydzień wcześniej. O godz. 16.00 okazało się, że aktywność w sektorze wytwórczym okręgu Chicago wzrosła. Indeks ją opisujący zwyżkował do 55,9 pkt z 52,5 pkt w czerwcu. O godz. 17.00 euro wyceniane było na 1,1267 USD.

Gdyby kursowi EUR/USD udało się trwale pokonać silny techniczny poziom wsparcia na 1,1260, cena euro do dolara może zniżkować w kierunku 1,1180. Słaby ruch w dół po dobrych danych z USA sugeruje jednak, że mogą być z tym pewne problemy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Nienałtowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Wielkich zmian nie było, złoty nie stracił