Wielkie pieniądze z Tepsy do wzięcia

Magdalena Wierzchowska
24-11-2008, 00:00

Miliard, a może więcej. Tyle dostaną firmy, które będą obsługiwać sieć dostępową. Chętnych jest dziesięciu.

Miliard, a może więcej. Tyle dostaną firmy, które będą obsługiwać sieć dostępową. Chętnych jest dziesięciu.

Telekomunikacja Polska (TP) kończy przetarg na obsługę sieci dostępowej (czyli sieć telefonicznych kabli miedzianych). Obecne trzyletnie umowy z dotychczasowymi kontrahentami wygasają z końcem tego roku, więc TP musi wyłonić ich następców. Nowa umowa będzie podpisana na trzy lata, z możliwością przedłużenia do pięciu. Wartość dotychczasowej umowy jest szacowana na 1 mld zł.

Jest to przetarg ograniczony — TP wysłała zaproszenia do dziewięciu firm, które do tej pory obsługują jej sieć. Każda z nich jest odpowiedzialna za inny obszar geograficzny. Oprócz Relacomu, Sprintu, Eltela, Elmo, Etbudu, KPRT, WPRT, jest też giełdowy ATM i Dr Q z Grupy Asseco. TP zaprosiła też do przetargu spółkę zależną Tel-Tech i Telekomunikację Kolejową, ale ta ostatnia się wycofała. Zamówienie zostanie podzielone na kilka podmiotów. Przetarg powinien być rozstrzygnięty do końca listopada, by w grudniu rozpocząć negocjacje i podpisać umowę na początku stycznia.

France Telecom jest znany z ostrych negocjacji cenowych, co sugeruje, że TP będzie się starać obniżyć cenę usługi. Tym bardziej że kontrakt jest cenny dla firm, zwłaszcza w czasach kryzysu. Ale jest też wiele elementów wskazujących na to, że kontrakt może być dla TP droższy. Po pierwsze — dostawcy już są skonsolidowani, po drugie — telekom preferuje dużych, bo jednym z kryteriów przetargu jest wysokość zatrudnienia. Wprawdzie w dokumentacji przetargowej TP zakazała porozumień między dostawcami, ale zdaniem niektórych uczestników przetargu, takie zapisy mogą prowadzić do monopolizacji obsługi sieci przez niewielką liczbę dużych firm. A im mniej firm, tym łatwiej dyktować ceny. Ponadto TP podwyższyła wymagania — jednym z celów przetargu jest poprawa jakości usług, co oznacza np. konieczność uzyskiwania certyfikatów przez monterów.

— Wymagamy własnej kadry lub certyfikowanych podwykonawców, wyposażenia w specjalizowane przyrządy pomiarowe, żeby podnieść jakość obsługi klientów — mówi Piotr Muszyński, członek zarządu TP ds. operacyjnych.

Z własnego łona

Firmy, które biorą udział w przetargu, w dużej mierze wyrosły na programie "Praca za płacę", który doprowadził do redukcji o około 5 tys. osób w firmie za prezesury Marka Józefiaka. TP zlecała obsługę części sieci firmom, które powstawały na bazie operatora i przejmowały pracowników. Ci ostatni mieli gwarancję zatrudnienia przez trzy lata. Gdy gwarancje wygasły, ich część została zwolniona, a część wróciła do TP.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Wierzchowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wielkie pieniądze z Tepsy do wzięcia