Wielkie żarcie za większe pieniądze

Magdalena Graniszewska
opublikowano: 12-07-2011, 00:00

Zostawiamy w restauracjach coraz więcej pieniędzy. To efekt częstszych wizyt czy raczej wzrostu cen?

Na Zachodzie wydatki na gastronomię to 9,5 proc. budżetów domowych, w Polsce — niewiele ponad 2 proc.

Zostawiamy w restauracjach coraz więcej pieniędzy. To efekt częstszych wizyt czy raczej wzrostu cen?

Bufet w biurowcu, w którym mieści się redakcja "PB", podniósł ceny obiadów dwukrotnie w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy. A sądząc po ruchu w lanczowych godzinach szczytu — klientów jest tyle samo co dawniej. Dlatego nasi dziennikarze patrzą z rezerwą na dane Głównego Urzędu Statystycznego (GUS), pokazujące wzrost miesięcznych wydatków przeciętnego Polaka na hotele i restauracje. Ale zwyżki są niezaprzeczalne.

Biznes zmienił lokal…

Jeszcze w 2000 r. było to 8,41 zł. Nawet w kryzysowym 2009 r. widać było wzrost — z 18,08 zł do 20,72 zł. A w 2010 r. znów poprawa, do 22,93 zł. Firmy zarządzające restauracjami nie kryją zadowolenia. Szczególnie te ze średniego i niższego segmentu cenowego.

— Odnotowujemy wzrost średniego rachunku płaconego w naszych restauracjach. W 2010 r. wzrósł w porównaniu z 2009 r. średnio o 12 proc. Wyjaśnienie jest proste. W kryzysie do naszych restauracji zaczęli przychodzić konsumenci biznesowi, poznali nas i polubili. Kiedy koniunktura zaczęła wracać, zostali z nami — tłumaczy Paweł Kowalewski, prezes Mex Polska, znanego z prowadzenia sieci lokali The Mexican (dziewięć lokali), klubów muzycznych (cztery lokale, w tym warszawskie Opera i Desperados) i restauracji de Brasil (jeden lokal).

Nie wszystkim w kryzysie powodziło się jednak dobrze. Giełdowi gracze pamiętają, jak o przetrwanie walczył Sfinks, prowadzący znane lokale pod szyldem Sphinx. Nie przelewało się też w restauracjach kuchni japońskiej.

— Dla nas 2010 r. nie był najłaskawszy, ponieważ zakończyliśmy go z 0,4 mln zł straty netto. Za to 2011 r. będzie już rekordowy. Obroty rosną, podobnie jak rentowność — jesteśmy już blisko 10 proc. — podkreśla Aleksandra Gawrylak, prezes Premium Food Restaurants, która zarządza siecią lokali 77sushi.

Wyjaśnienie tych rozbieżności jest oczywiste dla Jana Kościuszki, znanego restauratora i właściciela Polskiego Jadła.

— Na zwyżki widoczne w danych GUS należy patrzeć z dystansem. Po pierwsze — są niewielkie. Po drugie — wynikają przede wszystkim ze wzrostu cen. Liczba klientów jest taka sama — argumentuje.

Wniosek: jedni tych klientów przyciągają, a inni tracą.

…i daje nadzieje

Ale przyszłość wszyscy widzą w różowych barwach.

— Przewiduję, że w najbliższej przyszłości tendencja wzrostowa w wydatkach się utrzyma — uważa Paweł Kowalewski.

Sprzyjają jej trendy ogólnospołeczne, czyli migracja ludności do największych miast, brak czasu na gotowanie w domu, rosnąca liczba gospodarstw jedno- i dwuosobowych oraz moda na spotkania towarzyskie w restauracjach, która przyszła z Zachodu.

— W Europie Zachodniej wydatki na sektor horeca [hotele, restauracje, katering —red.] stanowią średnio 9,5 proc. budżetów domowych, a w Polsce — tylko niewiele ponad 2 proc. Przewiduję więc dalszy wzrost, szczególnie w sektorze restauracji casual — dodaje Paweł Kowalewski.

Apetytu nie kryje też sieć 77sushi.

— Wciąż jest miejsce na nowe lokale na rynku, szczególnie w naszym segmencie, który oferuje bardzo dobre jedzenie w bardzo dobrej cenie. To skłania nas do myślenia o ekspansji. Pracujemy nad nową strategią — ujawnia Aleksandra Gawrylak.

Miejsce dla siebie widzi też Polskie Jadło. Stawia na duże restauracje przydrożne.

— Dobrze się rozwijają co widać na przykładzie Mc’Donald’s i KFC. Bardzo dobre wyniki mają też nasze bary Pit Stop — mówi Jan Kościuszko.

Na nowe nisze liczy Sfinks.

— Widzimy duży potencjał dalszego rozwoju, zwłaszcza nowych konceptów restauracyjnych i marki WOOK — deklaruje Mariola Krawiec-Rzeszotek, prezes Sfinks Polska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy