Wierny towarzysz kierowcy

Adam Sofuł
07-11-2008, 00:00

Twój nowy pojazd o zobowiązującej nazwie, ma być zawsze twym wiernym towarzyszem — głosiła instrukcja obsługi trabanta.

Twój nowy pojazd o zobowiązującej nazwie, ma być zawsze twym wiernym towarzyszem — głosiła instrukcja obsługi trabanta.

Na drugą połowę lat 50. przypada epoka małych samochodów dla ludu. Triumfy zaczął święcić garbus, fiat wrócił do przedwojennej koncepcji "pięćsetki". Nawet kojarzony dziś z luksusowymi limuzynami BMW postawił na jedno- w porywach dwuosobowe autko isetta. W praktyce można je uznać za brakujące ogniwo między skuterem a samochodem. Żeby było śmiesznie, wsiadało się doń od przodu.

Wschodnie Niemcy musiały udowodnić, że ich przemysł motoryzacyjny w niczym nie ustępuje kapitalistycznemu, a nawet go przewyższa. Dlatego w dawnych zakładach Augusta Horcha w Zwickau podjęto prace nad socjalistycznym samochodem dla ludu.

Zaczęło się w 1954 r. od modelu P70, który w założeniach miał być konstrukcją przejściową do właściwego auta — P50. Już wówczas zastosowano w nim karoserię z duroplastu.

Pierwszy P50 opuścił fabrykę 7 listopada 1957 r. Data nieprzypadkowa — okrągła rocznica rewolucji październikowej. Auto nosiło również nieprzypadkową nazwę — jednym ze znaczeń niemieckiego słowa Trabant jest satelita. A przecież ledwie miesiąc wcześniej ZSRR wystrzelił w kosmos pierwszego sputnika. W ten prosty sposób konstruktorzy z Zwickau jednym autem odfajkowali godnie dwa wielkie dla socjalistycznej rodziny wydarzenia.

Bohater szos i dowcipów

Trabant, jakkolwiek by to dziś śmiesznie zabrzmiało, był jak na swoje czasy całkiem udaną konstrukcją. W porównaniu np. z isettą wydawał się luksusową limuzyną z pojemnym bagażnikiem (400 l). Dwusuwowy silnik o mocy 18 KM pozwalał rozpędzać się do 90 km/godz. Złośliwi kierowcy twierdzą, że czas w jakim samochód osiąga 100 km/godz. zależy od siły i kierunku wiatru. Wkrótce doczekał się kolejnych wersji. W 1960 r. powstał P500 z nieco mocniejszym silnikiem, a cztery lata później — najbardziej znana wersja P601. I podbijał wschodnioniemiecki rynek. Drogi zaroiły się od terkocących i dymiących dwusuwów, nazywanych mydelniczką lub fordem kartonem.

Niezależnie od wersji auto zawsze było konstrukcją oszczędnościową. Stąd narodziny takich dowcipów: Jak podwoić wartość trabanta? Zatankować do pełna. A jak potroić? Położyć na tylnym siedzeniu banana. Wprowadzenie wersji 601 było jednak ostatnim z poważniejszych face liftingów. Przywódca NRD Erich Honecker (na zdjęciu u góry) wychodził z założenia, że skoro trabant jest dobrym autem, nie ma co w nim poprawiać. Bo to kosztuje.

Nieudana reanimacja

Terkocący poczciwiec z duroplastu nie nadążał za rynkiem motoryzacyjnym. U schyłku istnienia NRD był już bardziej traktowany jako osobliwość. Po upadku muru berlińskiego podjęto jeszcze próbę nadgonienia straconego dystansu — zamontowano w nim czterosuwowy silnik z volkswagena polo. Złośliwi określali to jako wszczepienie nieboszczykowi rozrusznika serca.

Trampol — bo tak nazywano ową konstrukcję — nie podbił serc niemieckich kierowców. Nie stał się ani trochę nowocześniejszy, a już nie terkotał i nie stawiał zasłony dymnej, nie wydzielał charakterystycznej woni mieszanki oleju i benzyny. Na co komu taki trabant?

Ostatnie auto tej marki opuściło fabrykę 30 kwietnia 1991 r., ale do dziś po niemieckich drogach jeździ ponad 100 tys. trabantów (z ponad 3 mln wyprodukowanych). Po latach marka zyskuje na wartości. Powstają fankluby, w ubiegłym roku firma Herba zaprezentowała plastikowy model New Trabi w skali 1:10. Planowała pokazać gotowy prototyp na przyszłorocznych targach motoryzacyjnych we Frankfurcie, nic jednak do dziś nie wiadomo o tym, aby udało jej się znaleźć producenta następcy forda kartona.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Po godzinach / Wierny towarzysz kierowcy