Czytasz dzięki

Więzienie w zawieszeniu i blisko 48 mln zł do zapłaty karą za piractwo filmowe

  • PAP
opublikowano: 02-10-2020, 15:01

Na rok więzienia w zawieszeniu i konieczność zapłaty właścicielom praw autorskich łącznie blisko 48 mln zł, skazał w piątek Sąd Okręgowy w Białymstoku młodego mężczyznę oskarżonego o nielegalne rozpowszechnianie w internecie tysięcy filmów i tzw. pranie brudnych pieniędzy zarobionych w ten sposób. Wyrok nie jest prawomocny.

Prokuratura chciała kary 3,5 roku więzienia bez zawieszenia i zapłaty na rzecz właścicieli praw autorskich w sumie blisko 48 mln zł, czyli obowiązku naprawienia szkody. Na razie nie wiadomo, czy będzie składała apelację. Wyroku nie kwestionuje za to obrona, której zależało zwłaszcza na zawieszeniu wykonania kary więzienia, co było możliwie przy relatywnie niskiej karze łącznej.

Zarzuty postawione 25-latkowi dotyczą działalności od września 2015 roku do początku października 2019 roku, polegającej na rozpowszechnianiu - bez stosownych uprawnień - za pośrednictwem internetowego portalu, tysięcy utworów audiowizualnych (w akcie oskarżenia była mowa o blisko 62,6 tys. filmów) w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.

Oskarżony był właścicielem i jedynym administratorem tego portalu. Według śledczych, stworzył i skonfigurował program komputerowy, za pomocą którego pobierał pliki z filmami z zewnętrznych serwisów hostingowych, po czym umieszczał je na wykupionych przez siebie serwerach i rozpowszechniał, oferując użytkownikom swego portalu (przez te lata działającemu pod kilkoma nazwami) możliwość odtwarzania tych filmów w ramach odpłatnego serwisu premium.

Jego witryna w ciągu kilku lat miała zarejestrowanych 300 tys. płatnych użytkowników.

Początkowo straty podmiotów, do których należały prawa autorskie do udostępnianych filmów i seriali, oszacowano na 3 mln zł. Ostatecznie liczba poszkodowanych wzrosła do blisko 40, a ich straty (czyli utracone korzyści, gdyby dystrybucja na taką skalę była legalna) wyliczone zostały na nie mniej, niż 47,8 mln zł.

Dodatkowy zarzut, to tzw. pranie brudnych pieniędzy; które miało polegać na tym, że za pieniądze zarobione na tej działalności mężczyzna kupował nieruchomości i kryptowaluty; w zarzutach pada kwota 728 tys. zł zainwestowanych w kryptowaluty i ponad 530 tys. zł transferowanych w inny sposób; trafiać miały na konto matki i kupiono za nie mieszkanie.

Sąd Okręgowy w Białymstoku orzekł w piątek karę łączną roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata, ale do tego obowiązek naprawienia szkody w całości. Skazany ma też zapłacić w sumie kilka tys. zł kosztów zastępstwa procesowego podmiotów, których prawa autorskie były naruszone, a które miały w sprawie status pokrzywdzonych.

Zebrane dowody nie pozostawiały wątpliwości, że zarzuty są zasadne - mówił w ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Wiesław Żywolewski. Przypominał, że firmy które zauważyły internetowe piractwo utworów, do których miały prawa autorskie, początkowo domagały się zaprzestania tej przestępczej działalności, ostatecznie zawiadomiły prokuraturę.

Sędzia Żywolewski przyznał, że była to działalność w celach zarobkowych i oskarżony czerpał z niej zyski, ale - wymierzając karę w zawieszeniu - sąd wziął pod uwagę wiele okoliczności łagodzących, a zwłaszcza młody wiek, niekaralność i to, że od początku śledztwa przyznał się, współpracował ze śledczymi (m.in. podał hasła dostępowe do kryptowalut, co pozwoliło zabezpieczyć je na poczet ewentualnej kary) i składał obszerne wyjaśnienia. "Wykazywał skruchę, wyrażał chęć naprawienia wyrządzonej szkody, zrozumiał niewłaściwość swojego zachowania" - mówił sędzia.

Sąd w tym względzie wziął też pod uwagę wnioski o naprawienie szkody wyrządzonej przestępstwem. Sędzia Żywolewski mówił, że wyższa kara, której wykonania nie można byłoby warunkowo zawiesić, uniemożliwiłaby jakiekolwiek starania skazanego, by zacząć spłacać zobowiązania. Szkoda ma być naprawiona w całości, zgodnie z wnioskami złożonymi przez dystrybutorów, studia filmowe czy telewizje. "Są to kwoty olbrzymie i suma tych zobowiązań jest tak wielka, że z pewnością oskarżony będzie miał obiektywne trudności, aby ten obowiązek zrealizować w krótkim okresie czasu i w całości" - dodał sędzia.

Wysokość szkody wyliczyły same pokrzywdzone podmioty, sąd uznał jednak, że są one rzetelne, obiektywne i udokumentowane (m.in. danymi z monitoringu stron internetowych, które mówią o liczbie i rodzajach pobieranych plików).

Obrońca 25-latka Jowita Grochowska powiedziała dziennikarzom, że nie będzie apelacji z jej strony. "Jesteśmy usatysfakcjonowani wyrokiem. Kwota kompensacyjna wynika z przepisów i wyliczeń pokrzywdzonych, więc trudno z tym polemizować. Niewątpliwie pan oskarżony będzie dokładał wszelkich starań, aby wywiązać się z tego zobowiązania, przynajmniej w zakresie, w jakim będzie mógł" - mówiła adwokat. Przyznała, że kwota jest astronomiczna i będzie bardzo trudno ją spłacić. "Nie wiem, czy starczy panu oskarżonemu życia, żeby się z tego wywiązać" - dodała.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane