WIG i mWIG 40 zdobyły szczyty

Adrian Boczkowski
21-07-2009, 00:00

 

 

WIG20 skoczył o ponad 5 proc. i dobił do 2000 pkt. Czy to już hossa, czy pułapka?

Uczestnicy rynku, którzy od maja zapowiadali głęboką korektętrwającego od 18 lutego odbicia indeksów na GPW, na razie nie mają racji. Część z nich zmieniła już nawet nastawienie na co najmniej umiarkowany optymizm. Zamiast lekcji nurkowania indeksy przeżywały w ostatnich dniach wyraźne odbicie. Wieszcząca spadki formacja głowy i ramion, która rysowała się na głównych indeksach, nie jest już aktualna. Szczególnie dobrze wygląda sytuacja na krajowym parkiecie. Większe niż w przypadku innych walut z regionu umocnienie złotego przy ponad dwukrotnie wyższych wzrostach niż w Londynie, Paryżu, Frankfurcie, Pradze czy Budapeszcie sugeruje wejście na GPW sporego kapitału z zagranicy.

 

Drogę do dalszych wzrostów utorowały sobieprawie wszystkie główne indeksy GPW. WIG oraz mWIG40 przebiły wczoraj tegoroczne maksima i dotarły odpowiednio do 32821,85 i 1852,89 pkt (wzrost o 4,1 i 1,8 proc.). SWIG80 sztuka ta udała się już w środę. WIG20 wyskoczył w górę najmocniej od 1 czerwca, kiedy w pięknym stylu pokonał barierę 1900 pkt. Wczoraj zdobył bazę 2000 pkt i po godz. 16.00 doszedł do 2008,58 pkt. Na finiszu sesji indeks blue chipów nieco się osunął. Ostatecznie, po wzroście o 5,3 proc., zakończył dzień przy 1998,39 pkt.

 

Do maksimum z 12 czerwca(2041,3 pkt) brakuje mu zaledwie nieco ponad 2 proc. Dopiero jednak przebicie tego oporu da zielone światło do dalszych dynamicznych wzrostów. Tych nie należy jednak spodziewać się w sytuacji, gdy zarówno na Zachodzie, jak i w naszym regionie wciąż brak zdecydowanych ruchów. Do ostrożności może też skłaniać zyskanie przez WIG20 blisko 12 proc. w sześć sesji bez wyraźnej korekty. To coraz bardziej kusi graczy do realizacji zysków i odwrócenia długich pozycji na rynku terminowym. Nie warto sugerować się jednak niewysokimi, jak na tak silny ruch, obrotami (1,4 mld zł). Wcale nie muszą one sugerować słabości rynku. 1 czerwca, gdy WIG20 zyskał ponad 6 proc. i przez kolejnych osiem sesji kontynuował wspinaczkę, były one niższe niż wczoraj.

 

Rynek ciągnęły wczoraj w górę największe spółki.Jest to jazda po kruchym lodzie. Napływ popytu praktycznie jedynie na akcje blue chipów sugeruje, że to tylko krótkoterminowy, spekulacyjny rajd (łatwość wejścia i wyjścia oraz możliwość gry na kontraktach). Mimo niepokojących wieści z polskiego sektora finansowego (odpisy z II kwartału są prawdopodobnie dużo wyższe niż wcześniejsze prognozy) motorem wczorajszych wzrostów okazały się banki. To może dziwić tym bardziej, że ich kursy przebiły już w większości wyceny docelowe branżowych analityków wystawione przed pogodzeniem się BRE Banku z bardzo wysokimi stratami na kredytach konsumpcyjnych i biznesie korporacyjnym (opcje walutowe i kredyty). Odwrót inwestorów od papierów tej instytucji, do tego jedynie umiarkowany, trwał tylko jedną sesję (w piątek). Jest jednak za wcześnie, by jednoznacznie stwierdzić, że widzimy falę bezkrytycznej euforii, poprzedzającą większą korektę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / WIG i mWIG 40 zdobyły szczyty