WIG zwykle odzyskuje wigor po krachu

Adam Torchała
opublikowano: 26-06-2016, 22:00

Po gwałtownej przecenie notowania WIG raczej prędzej niż później znajdowały równowagę. Krach sygnalizował też, że problemy wrócą

Ogłoszenie wyników brytyjskiego referendum sprawiło, że WIG zaliczył jeden z trzech najgorszych startów sesji w całym XXI wieku. Indeks na otwarciu sesji w piątek spadł o 8 proc. — takiej sytuacji na polskiej giełdzie nie było od prawie pięciu lat, a w XXI w. były ledwie trzy takie sesje. Ani razu jednak WIG nie dotrzymał takich spadków do końca sesji. Przekraczające 7 proc. spadki na zamknięciu indeks zanotował tylko raz, a przekraczające 5 proc. trzynaście razy. W piątek dzień zakończył się spadkiem o „jedyne” 4,9 proc. Historia podpowiada, że po ostrych spadkach WIG zazwyczaj szybko odzyskuje wigor. Wprawdzie w kwietniu 2000 r. po najgorszej sesji w historii przyszło jeszcze wiele kolejnych tylko trochę mniej nieudanych, to jednak najczęściej po „czarnym dniu” następowało mocne odreagowanie. Gdy po mocnych spadkach mijało 50 sesji, aż ośmiokrotnie na dziesięć przypadków z ostatnich 17 lat WIG znajdował się powyżej zamknięcia z sesji znamionującej krach (ledwie dwa razy było inaczej — po 28.02.2000 i po 10.10.2008). Podobnie statystyka ta wygląda po dziesięciu sesjach. Jednak pozytywna zależność występuje przede wszystkim w krótkim terminie.

Rozszerzanie horyzontu sprawia, że stosunek zwyżek do spadków maleje. Po stu sesjach od „czarnego dnia” ledwie w dwóch przypadkach indeks znajdował się na plusie. Proporcje ulegają więc odwróceniu. Wtórne dno najczęściej następuje jednak nieco wcześniej. Osoby, która postawiłaby na wzrost WIG po każdym z dziewięciu najgorszych dni w jego historii, po początkowym wzroście (lokalne maksimum po 13 sesjach na poziomie +5,5 proc.), musiałyby się liczyć ze spadkiem do 0,4 proc. po 26 sesjach (tak podpowiada mediana). Najwyższą wartość mediana osiąga jednak dokładnie po 48 sesjach (+5,62 proc.), by później spadać aż do -6,7 proc. po setnej sesji. Z historycznego punktu widzenia osoby, które zagrały na wzrost WIG po spadkach z 24 czerwca, powinny zamknąć więc swoją pozycję około 13 lipca lub przetrzymać ją do końca sierpnia. We wrześniu stopa zwrotu powinna zacząć spadać, by w drugiej dekadzie miesiąca zepchnąć inwestycję pod kreskę. To jednak tylko historia. Jest ona wprawdzie pomocna w próbie zrozumienia niektórych mechanizmów, lecz gdyby przyszłe notowania zależały jedynie od historycznych prawidłowości, to codzienne ruchy indeksów można byłoby przewidzieć z dokładnością co do dziesiątej części procentu. Warto jednak mieć świadomość tego, że kupno akcji po „czarnym dniu” na giełdzie może być całkiem ciekawą inwestycją. W końcu stare giełdowe przysłowie mówi, aby kupować wtedy, kiedy leje się krew.

Stare giełdowe przysłowie mówi, aby kupować wtedy, kiedy leje się krew.

Pięć najgorszych sesji w ostatnich latach

Piątkowa przecena na zamknięciu sesji okazała się zbyt mała, by dzień mógł przejść do historii jako jeden z pięciu najczarniejszych dla warszawskiej giełdy w jej historii od 1999 r.

1.

17 kwietnia 2000 r. WIG spadł o 8,12 proc. Wtedy z hukiem pękła bańka internetowa, a przecena nie była ostatnim aktem paniki, ale jednym z pierwszych. Przez kolejne pół roku indeks stracił 30 proc.

2.

10 października 2008 r. WIG spadł o 7,96 proc. Miesiąc po upadku Lehman Brothers na GPW znów tąpnęło. Zrobiło się głośno o możliwym przelaniu się kryzysu na cały świat, rosły obawy o europejski system bankowy.

3.

17 lutego 2009 r. WIG spadł o 6,67 proc. Narastały problemy z płynnością kilku europejskich krajów. Na Islandii upadały banki, a na rynkach coraz głośniej zaczęto przestrzegać przed możliwymi problemami Czech, Węgier, Ukrainy i Polski. Z szerszej perspektywy sesja ta była jednak ostatnim aktem giełdowego kryzysu lat 2007-09.

4.

22 października 2008 r. WIG spadł o 6,24 proc. Zniechęcenie bessą i obawy o wyniki spółek podlane silnym umocnieniem się dolara (do złotego aż o 18 groszy — blisko 7 proc.) i idącą za tym desperacką decyzją Węgrów (podwyższenie stóp procentowych aż o 3 pkt. proc.) sprawiły, że 22 października na rynku znów polała się krew.

5.

16 sierpnia 2007 r. WIG spadł o 6,11 proc. Pękała bańka kredytów hipotecznych w USA, a impulsem do tąpnięcia był raport Merrill Lynch, w którym zasugerowano sprzedaż Countrywide Financial, największego amerykańskiego pożyczkodawcy pod hipotekę. Rynek szybko odrobił straty, ale w ostatnim kwartale 2007 r. indeks znów ugiął się pod ciężarem złych nastrojów i już nigdy nie wspiął się na poziom z lata 2007 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Torchała

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy