WIG20 między młotem a kowadłem

  • Roman Przasnyski
opublikowano: 11-04-2012, 00:00

WALUTY

Indeks WIG20 od ośmiu miesięcy nie może wyrwać się z trendu bocznego. Licząc od początku drugiej dekady sierpnia ubiegłego roku, wskaźnik rodzimych blue chips stracił około 2 proc., a inwestorzy tracili nerwy i pieniądze, czekając na większy ruch lub próbując wykorzystywać krótkoterminowe wahania. W tym czasie wskaźnik poruszał się w przedziale 2100-2400 pkt. Dwukrotnie zdarzyło się, że przebył niemal cały ten dystans od dolnego do górnego ograniczenia, zyskując po około 14 proc. i dwukrotnie w odwrotnym kierunku. Dla graczy średnio- i długoterminowych był to czas stracony.

Niełatwo było też wyłuskać najbardziej dynamicznie zachowujące się spółki, wchodzące w skład indeksu. A jeśli już, to łatwiej było trafić na silny ruch w dół, jak choćby w przypadku GTC, PBG czy TVN. Przecena akcji tych spółek miała jednak niewielki wpływ na zmiany indeksu. Dla jego wartości decydujące znaczenie ma zachowanie się kursów kilku największych firm. Dziesięć z nich odpowiada w prawie 85 proc. wahań. Pierwsza piątka stanowi niemal 60 proc., a liderami są papiery PKO i KGHM z udziałem po 13 proc.

Patrząc na skład WIG20, należy zwrócić uwagę na trzy cechy charakterystyczne: strukturalną nierównowagę branżową, brak reprezentacji niektórych sektorów oraz przewagę spółek z udziałem skarbu państwa. Czynnikiem dodatkowym jest znaczący wpływ kapitału zagranicznego na indeks i przenoszenie tą drogą na naszą giełdę zarówno emocji panujących na światowych rynkach, jak i dominujących na nich tendencji. Ta mieszanka powoduje, że będące jej wypadkową reakcje i trendy na warszawskim parkiecie często trudno racjonalnie interpretować.

Prawie 60 proc. spośród dwunastu spółek determinujących zachowanie indeksu stanowią firmy sektora finansowego i surowcowego. W portfelu WIG20 brakuje natomiast przedstawicieli tak istotnych dla odzwierciedlenia pełnego obrazu koniunktury gospodarczej sektorów, jak przemysł, spółki użyteczności publicznej czy produkcja i dystrybucja dóbr konsumpcyjnych. Co ciekawe, w ramach poszczególnych branż w ciągu ostatnich ośmiu miesięcy można było obserwować bardzo zróżnicowane zachowanie się kursów poszczególnych spółek. Przykład: sytuacja w sektorze surowcowym, gdzie mieliśmy do czynienia i z silnym trendem wzrostowym w przypadku Bogdanki, stagnacją na walorach JSW, jak i ze skrajnie zmiennymi nastrojami na KGHM. Podobne było w innych branżach, jak energetyka czy finanse.

Na przykładzie firm sektora finansowego można zilustrować tezę o roli skarbu państwa w akcjonariacie spółek. Z jednej strony udział ten oznacza niemal pewność otrzymania wysokiej dywidendy, z drugiej zaś ryzyko związane z zamiarem sprzedaży dużych pakietów akcji. Pierwsza okoliczność powinna wpływać korzystnie na notowania tego typu spółek. W praktyce jednak dominuje druga. W tej sytuacji trudno się dziwić, że WIG20 zachowuje się źle w warunkach złej koniunktury na globalnych rynkach i słabo, gdy nastroje na giełdach się poprawiają.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ROMAN PRZASNYSKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy