WIG20 poszedł w górę dzięki jednej spółce

Włodzimierz Uniszewski
opublikowano: 31-01-2008, 00:00

Wczorajsza sesja była szczególna. Odbywała się przed bardzo ważnym komunikatem amerykańskiej Rezerwy Federalnej (Fed), który miał być ogłoszony o 20.15. Jak zwykle w taki dzień, inwestorzy, grając w ciemno, unikali ryzyka i nie angażowali się w handel. Wobec większej niż zwykle niepewności o werdykt Fed, po ubiegłotygodniowej, zaskakującej redukcji ceny kredytu nikt nie chciał otwierać dużych pozycji.

Znalazła się jednak spółka wyjątkowa, której akcje chętnie kupowano, a obrót nimi sięgnął aż 25 proc. wartości wszystkich wymienionych walorów. Mowa o Telekomunikacji Polskiej (TP), która zdominowała całą sesję. Opublikowane rano wyniki finansowe operatora mile zaskoczyły rynek. Zarobił on na czysto ponad 20 proc. więcej niż wynosiła średnia z prognoz analityków. Firma ogłosiła także zamiar wypłaty sporej dywidendy rzędu 1,5 zł na akcję, co dałoby dochód porównywalny z oprocentowaniem najlepszych obligacji.

Kurs Telekomunikacji natychmiast zareagował na wzmożony popyt i mocno podskoczył, kończąc sesję ponad 8-procentowym wzrostem. Akcje drożały tym bardziej, że dzień wcześniej TP jako jedyna straciła na wartości, podczas gdy WIG20 zyskał 3 proc. Bez silnego wzrostu akcji spółki indeks zamknąłby się znacznie niżej i być może zakończył dzień na minusie. Oceniając zatem jego końcowy wzrost o 1 proc., należy pamiętać, że stała za nim tylko jedna spółka. Inne największe blue chipy pozostały daleko w tyle — najlepsze Pekao z trudem pokonało barierę jednoprocentowego wzrostu.

Przy braku popytu na inne papiery rynek przez większość sesji dryfował w trendzie bocznym, a WIG20 często przekraczał 3000 pkt. Nie pojawił się jednak impuls, który doprowadziłby indeks w okolice ważnego oporu przy 3050 pkt. Próbę jego pokonania byki przełożyły na bardziej odpowiedni moment.

Żadnej wskazówki nie dostarczyły opublikowane po południu w USA ważne dane makroekonomiczne. Pogłębiły jedynie zamęt w głowach inwestorów, gdyż nie dały klarownego obrazu amerykańskiej gospodarki. Z jednej strony negatywnie zaskoczył niższy od spodziewanego wzrost PKB w IV w kwartale, co sugerowałoby nadejście recesji. Jednak dane o silnym wzroście zatrudnienia w sektorze prywatnym zdawały się świadczyć o czymś przeciwnym. Oprócz kiepskiego odczytu wskaźnika PKB inwestorów zaniepokoił także wzrost presji inflacyjnej, wykazany przez ulubiony przez Fed wskaźnik wydatków konsumpcyjnych.

Co dalej?

Wielkie oczekiwania

Mimo symptomów spowolnienia amerykańskiej gospodarki inwestorzy zakładają, że jeszcze niższe stopy procentowe obronią akcje przed nawrotem spadków. Dlatego z optymizmem czekali wczoraj na decyzję Fedu. Dopiero reakcja rynków na nią pozwoli określić realną siłę popytu i odpowiedzieć na pytanie, czy nadzieje inwestorów nie są przypadkiem na wyrost.

Włodzimierz Uniszewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Włodzimierz Uniszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu