WIG20 spadł mimo wzrostowej tendencji w Europie

Włodzimierz Uniszewski
opublikowano: 26-02-2008, 17:58

GPW stała się ostatnio dla inwestorów prawdziwym polem minowym. Przy niewielkich obrotach rynek jest bardzo podatny na  wszelkie informacje z zewnątrz i reaguje raptownie na każde wahnięcie nastrojów.

Ponieważ te zmieniają się ostatnio jak w kalejdoskopie, warszawskim graczom coraz trudniej jest zarabiać na bardzo rozchwianym rynku. Zainteresowanie inwestowaniem spada, obroty maleją, podatność na bodźce zewnętrzne rośnie, zmienność rośnie i tak błędne koło się zamyka.

Dzisiaj znowu indeksy zmieniły w ciągu sesji kierunek o 180 stopni, a nadzieja na wzrost okazała się płonna. Rano wydawało się, że po dużej zwyżce w USA Wig20 ma szansę umocnienia się nad linią 3100 pkt.. Zapowiadał się dobry dzień dla inwestorów. Warszawskie indeksy otworzyły się wyżej, zgodnie z dominującą w Europie tendencją. Popyt znalazł jeszcze dość sił, by przesunąć Wig20 ponad barierę 3100 pkt., ale już wkrótce okazało się, że to kres jego możliwości. Rynek wrócił w wyjeżdżone koleiny, czyli zaczął niespiesznie opadać pod własnym ciężarem mimo nadal dobrej postawy rynków zagranicznych. Inicjatywa przeszła w ręce niedźwiedzi, które relatywnie niewielkim wysiłkiem spychały indeksy na nowe minima.

Po kilku godzinach cały poranny wzrost wyparował i popyt musiał zacząć walkę już nie o zyski, ale o zapobieżenie stratom. Po raz kolejny poniósł jednak porażkę, o której przesądził zaskakująco wysoki poziom wskaźnika cen amerykańskich producentów. Ten kolejny dowód na to, że za oceanem narasta presja inflacyjna wystraszył inwestorów, gdyż szybko rosnące ceny utrudnią Rezerwie Federalnej opanowanie kryzysu kredytowego i stymulację gospodarki niższymi stopami procentowymi.

Najsilniejsza reakcja na te dane nastąpiła jednak... w Warszawie, co bardzo źle świadczy o odporności psychicznej warszawskich graczy, którzy woleli pozbywać się akcji mimo spokojnego handlu za granicą. Ostateczna strata Wig20 wynosząca 1,3 proc. zapewniła GPW niechlubne ostatnie miejsce w rankingu europejskich giełd. Znacznie lepiej zachowały się wskaźniki koniunktury mniejszych spółek. Najwięcej, ponad 15 proc. zyskała Dębica po ogłoszeniu wezwania do sprzedaży akcji przez Goodyear. Tylko cztery blue chipy, m.in. Bioton,  TVN zakończyły dzień na plusie. Obroty przekroczyły 1,3 mld. zł.


Słabość GPW na tle pozostałych rynków europejskich jest zagadkowa. Nie pomagają nam lepsze wskaźniki inflacji czy wzrostu niż w innych krajach regionu. Nikt nie jest zainteresowany kupnem polskich akcji. Analitycy CU wystąpili dzisiaj z prognozą zakładającą relatywną siłę GPW w stosunku do innych giełd regionalnych w tym roku. Na razie są to pobożne życzenia, bo fakty świadczą o czymś innym. Wig20 stracił od początku roku więcej niż BUX czy PX50. Przyczyną głębszego spadku mogła być wielkość naszego rynku oraz duży udział inwestorów indywidualnych, ale nadal nie tłumaczy to zjawiska tak dużej słabości obecnie. Czyżby zagranica dyskontowała scenariusz zakładający szybkie pogorszenie się parametrów makro w Polsce? Być może, szczególnie jeśli idzie o inflację, która będzie miała się chyba bardzo dobrze, sądząc po wczorajszych danych o sprzedaży detalicznej. Powodzeniem cieszy się tylko złoty - co akurat nie wróży nic dobrego eksporterom - bo zagranica gra wyraźnie na podniesienie stóp przez RPP, być może już jutro.

U nas trwa inwestycyjny pat, a za Atlantykiem nazbierało się tyle wolnej gotówki, że byki dosłownie stratowały dzisiejsze fatalne dane makro. Szokująco wysoki wskaźnik PPI podziałał trzeźwiąco tylko przez godzinę, a fatalny odczyt wskaźnika nastrojów konsumenckich Conference Board (75 pkt. zamiast spodziewanych 83) na nikim nie zrobił wrażenia. Dopiero co DJI wyszedł na nowy szczyt dzięki informacji z IBM o ogłoszeniu odkupu akcji za 15 mld. USD i podniesieniu prognozy finansowej. Amerykańscy inwestorzy chyba już nie za bardzo wiedzą, co tak naprawdę dyskontują¸ a skoro tak, to najpewniej dyskontują ową czekającą niecierpliwie na zainwestowanie gotówkę. Jeśli utrzymają wzrost do końca sesji, mogą zainicjować dłuższą falę wzrostową. Ciekawe czy wówczas także inwestującym na GPW trafią się wreszcie jakieś okruchy z pańskiego stołu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Włodzimierz Uniszewski

Polecane