WIG20 wygrał bitwę, ale to nie koniec

Maciej Zbiejcik
opublikowano: 09-07-2009, 00:00

W najbliższych tygodniach zmienność na rynku akcji mocno wzrośnie. Sytuacja wyjaśni się lada chwila.

Spadek indeksu poniżej 1800 pkt może uruchomić większą podaż akcji na GPW. WIG20 mógłby zjechać nawet do 1600 pkt

W najbliższych tygodniach zmienność na rynku akcji mocno wzrośnie. Sytuacja wyjaśni się lada chwila.

Ostatnie miesiące, a przynajmniej ich początki, były bardzo dobre dla inwestorów. Tym razem jest inaczej. Od początku lipca podstawowe indeksy WIG oraz WIG20 straciły ponad 2 proc. Po raz ostatni tak słabo było na początku lutego (licząc do ósmego dnia każdego miesiąca).

Powtórka z lutego

Spadki na początku lutego poprzedziły ustalenie nowych dołków bessy. Później jednak pierwsze sesje marca, kwietnia, maja oraz czerwca przynosiły wyraźne wzrosty. W lipcu giełdy idą w dół. To zły znak, ale dopóki WIG20 pozostaje powyżej 1800 pkt, nie ma powodów do paniki. Wczoraj w trakcie sesji indeks największych spółek zjechał nawet do 1786 pkt, ale zdołał odbić się do 1807 pkt. To przedłuża nadzieje optymistów, że korekta będzie płytka.

— Jesteśmy blisko rozstrzygnięcia. Przebicie 1800 pkt mogłoby przesądzić o mocniejszej korekcie, z którą rynek liczy się od dawna. Spadek amerykańskiego indeksu SP, najpierw poniżej 920, a później 900 pkt może zaszkodzić także innym rynkom — mówi Tomasz Jachowicz, analityk DnB Nord.

Rynki słabną

Słabość zagranicznych rynków już widać. Niemiecki DAX oddalił się już o blisko 11 proc. od szczytów z początku czerwca, a amerykański SP 500 stracił blisko 7 proc. od połowy ubiegłego miesiąca. Na wykresach zagranicznych indeksów widać negatywne sygnały.

— Nasdaq, SP 500 i DJIA przebiły poważne wsparcia. Stało się tak przy małych obrotach, co nieco łagodzi nastroje — uspokaja Piotr Kuczyński, główny analityk Xeliona.

Technika sugeruje, że niemiecki DAX może zjechać o około 9 proc.

— W poniedziałek DAX przełamał linię szyi formacji RGR, wysyłając negatywny sygnał. Wtorkowy spadek był potwierdzeniem. Ta formacja wróży, że indeks może spaść do 4200 pkt — uważa Marcin Lachowski, analityk BM BGŻ.

Prognozy ważniejsze

Technicy również przestrzegają, że podobnej skali spadków można spodziewać się po indeksie WIG20. To oznaczałoby zejście w okolice 1600 pkt.

Mimo sygnałów dalszego spadku płynących z analizy technicznej, specjaliści ostrzegają, że w najbliższych tygodniach wszystko może się zdarzyć.

— Przed nami trzy tygodnie olbrzymiej zmienności. To będzie wynikało z rozpoczętego właśnie sezonu wyników w Stanach Zjednoczonych. Korekta na rynkach trwa już więc trzy tygodnie. To mogłoby sugerować, że inwestorzy spodziewają się słabych wyników. Jednak najważniejsze będą przedstawiane prognozy na kolejny kwartał — twierdzi Piotr Kuczyński.

Surowce coraz cięższe

W najbliższych tygodniach wynikami amerykańskich spółek będzie żył cały świat. Dopiero po kilku tygodniach przyjdzie czas na prezentację dokonań polskich spółek z drugiego kwartału i perspektyw na kolejny. Ten sezon wyników w Polsce, z powodu zmian w prawie, wydłuży się aż do końca wakacji. Wiele spółek zamiast wyników kwartalnych opublikuje półroczne. Mają na to czas aż do końca sierpnia.

— Obserwujemy korektę. Sądzę, że potrwa ona kilka tygodni i przeciągnie się do sezonu prezentacji wyników naszych spółek z drugiego kwartału. W tym czasie indeks WIG20 może zejść do 1650- -1700 pkt — uważa Marcin Materna, dyrektor działu analiz Millennium DM.

Dodatkowym, ale bardzo ciężkim balastem dla akcji może być rynek surowcowy. Tam również od kilku dni wyceny wyraźnie idą w dół (patrz s. 19). Spadki mogą się jeszcze wyraźnie pogłębić. Sytuacja na rynkach finansowych może rozwijać się bardzo dynamicznie, a dużo może zależeć od tego, czy potwierdzą się obawy inwestorów, że Stany Zjednoczone mogą potrzebować drugiego pakietu stymulacyjnego. Jeśli potrzebują, to ożywienie w największej gospodarce nastąpi później, niż prognozowano.

To musisz wiedzieć dziś rano
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
×
To musisz wiedzieć dziś rano
autor: Kamil Zatoński
Wysyłany codziennie
Kamil Zatoński
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

KGHM wyznaczy kierunek

Indeksy giełdowe głównych światowych rynków są w krótkoterminowych trendach spadkowych. Bez większego trudu na wykresach Dow Jonesa, SP 500 czy DAX można doszukać się formacji głowy i ramion. Wzory te zaliczane są do katalogu formacji zapowiadających odwrócenie trendu. Do potencjalnych celów pozostało jeszcze 8-9 proc. spadku. Na WIG20 można doszukać się podobnego wzoru. Mam wrażenie, że odbiera on wiarę kupującym w możliwość kontynuacji wzrostu.

Wartość docelowa dla WIG20 to 1590 pkt. To jeszcze 10 proc. niżej niż obecnie. Z taką perspektywą należy się liczyć w najbliższych dniach, może tygodniach. Uwaga inwestorów koncentruje się na akcjach KGHM, gdzie w poniedziałek po sesji ma zostać ustalone prawo do niemałej dywidendy 11,68 zł na akcję. Po ustaleniu prawa WIG20 straci około 2 proc., ale dla prognozy w dłuższym horyzoncie czasowym kluczowe będzie zachowanie tej spółki po przyznaniu prawa. Większość inwestorów zdaje sobie doskonale sprawę, że akcje kombinatu były filarem zwyżki od lutego. Kurs KGHM od października 2008 do szczytu wzrósł o 437 proc. przy wzroście ceny miedzi o 96 proc. Jeśli okaże się, że akcje spółki drożały głównie z powodu dywidendy, to przecena może być znacząca. Wykres surowca sugeruje pogłębienie korekty. Myślę, że właśnie od tej spółki będzie w najbliższym czasie najwięcej zależało.

Tomasz Jerzyk

analityk techniczny DM BZ WBK

Ceny surowców musiały spaść

Nowy miesiąc przyniósł także istotne zmiany na rynku surowców. Kursy ropy, miedzi i złota są w odwrocie.

Cena miedzi spadała wczoraj już piąty dzień z kolei. To największy zjazd od grudnia 2008 r. Kurs ropy spadał już od sześciu sesji. Tylko w tym miesiącu ten surowiec staniał już o blisko 10 proc. Tymczasem jeszcze do niedawna notowania ropy i miedzi pięły się systematycznie w górę.

— Na rynku surowcowym mamy klasyczną korektę po dużych wzrostach. Za wcześnie jednak, by obwieścić bessę. Z technicznego punktu widzenia ropa może spaść nawet poniżej 60 USD za baryłkę. Bykom sprzyja informacja, że amerykańscy prawodawcy chcą zmniejszyć wpływ funduszy inwestycyjnych na rynek ropy i gazu — mówi Piotr Kuczyński, główny analityk Xeliona.

Maciej Bobrowski, dyrektor działu analiz Beskidzkiego Domu Maklerskiego, uważa, że inwestorzy upatrzyli sobie surowce jako atrakcyjną lokatę kapitału. Dziś warto się zastanowić, czy słusznie.

— Wkrótce globalny kapitał może znaleźć sobie alternatywną lokatę kapitału — twierdzi analityk BDM.

To oznaczałoby, że należy liczyć się z dalszą korektą na rynku surowcowym. Przypomnijmy, że kilka tygodni temu Goldman Sachs prognozował, że na koniec roku kurs ropy wyniesie 85 USD.

— W tej chwili wsparciem dla notowań ropy jest okolica 50 dolarów za baryłkę. Nie sądzę, by zostało ono naruszone. Rosjanie w swoim budżecie założyli średnioroczny kurs ropy w 2009 r. około 52 USD. Uważam, że jest on racjonalny — ocenia Maciej Bobrowski.

Korekta nie ominie także złota, które w czasie bessy zachowywało się dużo lepiej niż inne towary.

— Na wykresie złota niedawno nastąpiło przełamanie ważnej linii trendu wzrostowego. Od tamtej pory notowania układają się w coś, co przypomina formację flagi, charakterystyczną dla korekt. W tym przypadku byłaby to korekta w trendzie spadkowym. Potwierdzeniem byłoby wybicie dołem z niej, czyli spadek poniżej 920 USD —uważa Marcin Lachowski, analityk BM BGŻ.

Maciej Zbiejcik

m.zbiejcik@pb.pl % 022-333-99-71

Maciej Zbiejcik

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maciej Zbiejcik

Polecane