WIG20 wzrósł mimo pesymizmu na rynku

Włodzimierz Uniszewski
17-04-2008, 00:00

Gdyby inwestycyjną atrakcyjność akcji oceniać na podstawie poziomu niechęci do ich posiadania, obecny moment należałoby uznać za odpowiedni do kupna. Natężenie pesymizmu jest obecnie na GPW wyjątkowo duże, ale indeksy nie za bardzo chcą podążyć w kierunku styczniowego dołka, gdzie oczami wyobraźni widzą je inwestorzy. Tak duży rozdźwięk między nastrojami a faktami oznacza zwykle spadek ryzyka inwestycyjnego.

Na rynku zdominowanym przez rozczarowanych inwestorów króluje zasada zachowania kapitału. Dla sporego grona graczy nadszedł najwyraźniej czas pożegnania z nadziejami, a być może i z giełdą. Zachowanie indeksów mniejszych spółek sugeruje, że drobni inwestorzy skapitulowali i pozbywają się niechcianych już papierów, nie czekając na obiektywny sygnał techniczny. Wygląda na to, że są w ostatniej fazie cyklu prowadzącego od euforii do reakcji ucieczkowej.

Pesymizm zaatakował także zarządzających funduszami, co wzmacnia jego prognostyczną wartość. W marcu wstrzymywali się z zakupami, a liczba komunikatów o zmniejszeniu udziału w akcjonariacie spółek osiągnęła rekordowe 43 proc. Głęboka wiara w kontynuację bessy przekłada się na stan GPW, która regularnie odstaje od reszty giełdowego peletonu. Wczorajsza sesja zakończyła się co prawda wzrostem WIG20, ale mizernym. Mniejsze spółki znowu spadły.

Początek sesji zapowiadał wzmocnienie popytu po niezłym finiszu rynków w USA. WIG20 zaczął dzień od wzrostu, ale przed południem osunął się pod kreskę po gorszych danych o inflacji w strefie euro. Wystraszonych inwestorów trudno było przekonać do powtórnego wyłożenia gotówki. Trzeba było długiej serii pozytywnych wieści zza oceanu, by w końcu ośmielić popyt.

Coca-Cola zaimponowała 19-procentowym wzrostem zysku, a banki JP Morgan i Wells Fargo pokazały wyniki lepsze od czarnych prognoz. Miłym zaskoczeniem była niska stopa inflacji detalicznej w marcu, a kompletnie zbił inwestorów z tropu wzrost dynamiki produkcji przemysłowej. W tym kontekście słabe dane z rynku budowlanego przeszły bez echa, a sesja na Wall Street zaczęła się pokaźnym wzrostem. Dopiero wtedy na rynku warszawskich blue chipów pojawiło się bardziej zdecydowane kupno, dzięki czemu WIG20 zyskał ostatecznie 0,5 proc. Prym wiódł KGHM, korzystający na surowcowej hossie. Czarną owcą indeksu okazał się Bioton ze stratą niemal 4 proc. Na szerokim rynku wyróżniały się walory Bankiera po informacji o możliwości przejęcia portalu przez Agorę. Obroty tym razem przekroczyły 1 mld zł.

Włodzimierz Uniszewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Włodzimierz Uniszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / WIG20 wzrósł mimo pesymizmu na rynku