WIG20 znalazł się już poniżej 3000 punktów

Włodzimierz Uniszewski
29-02-2008, 00:00

Pesymizm trzyma się na GPW mocno. Nic nie wskazuje na to, by wkrótce odpuścił. Od początku tygodnia rynek spadał, bo nikt nie przypuszczał, że amerykańscy inwestorzy zignorują niepomyślne dane o stanie gospodarki i będą kupować akcje. Teraz, gdy indeksy za oceanem zatrzymały się po serii zwyżek, warszawscy gracze zaczęli się bać korekty, więc kursy znowu poszły w dół. Wygląda na to, że niedźwiedzie zamierzają dwukrotnie zjeść ten sam miód i przy takich nastrojach jest całkiem możliwe, że swój cel osiągną.

Wczorajsza sesja była szczególnie ważna, bo indeks warszawskich blue chipów znalazł się w newralgicznym punkcie, tuż ponad ważnym psychologicznie wsparciem przy 3000 pkt. Jego przełamanie mogłoby zachęcić rynek do podążenia w stronę styczniowego minimum. Bliskość tak ważnego wsparcia nie zmobilizowała jednak popytu do kontrataku, a rynek sprawiał wrażenie pozostawionego własnemu losowi.

Aktywność inwestorów znowu rozczarowała, a większość sesji indeksy spędziły pod kreską, choć skala zmian była niewielka. Uderzający był brak popytu ze strony dużych inwestorów instytucjonalnych. Trudno się jednak temu dziwić, skoro według najnowszych prognoz lutowe saldo wpłat i umorzeń w TFI w najlepszym razie było neutralne, a mówi się też o odpływie około 2 mld złotych. W dłuższym terminie ta niekorzystna tendencja może się nasilać, jeśli politycy zwolnią od podatku tylko lokaty, a z inwestycji w fundusze i akcje będzie nadal ściągana danina.

Na rynek obfitym strumieniem płynęły raporty ze spó- łek. Wśród blue chipów za kwartalne dokonania docenione zostało PGNiG. Chociaż wynik mocno obniżył gigantyczny odpis, inwestorom spodobała się duża dynamika zysku operacyjnego. Takiego szczęścia nie miał Lotos, który osiągnął zyski zbliżone do prognoz, ale rynek po cichu liczył na więcej. W rezultacie spółka straciła ponad 4 proc. Słabo spisywał się także KGHM przed piątkową publikacją wyników. Dobrze wypadły akcje spółki Herman, debiutanta z branży mięsnej, które na otwarciu zyskały 23 proc.

Gdy po południu z USA napłynęły kolejne dane świadczące o nasilających się tendencjach recesyjnych, wynik sesji został przesądzony. Kolejne wystąpienie Bena Bernanke tym razem nie pomogło w ostatniej chwili warszawskim indeksom, które zgodnie straciły niespełna 1 proc. WIG20 tylko minimalnie naruszył wsparcie, jest więc wciąż szansa, że na tym poziomie spadek zostanie zatrzymany.

Co dalej?

Rosnąca frustracja

Posiadacze akcji są coraz bardziej sfrustrowani. GPW zachowuje się gorzej niż inne rynki, a zanikający popyt uniemożliwia odbicie. Gdyby WIG20 przebił wsparcie, ich cierpliwość mogłaby się wyczerpać, a rynek doświadczyłby głębszej przeceny. Być może takie przesilenie jest potrzebne, by giełdowe tryby zaczęły się kręcić sprawniej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Włodzimierz Uniszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / WIG20 znalazł się już poniżej 3000 punktów