WIG20 znów na dnie

Adrian Boczkowski
opublikowano: 21-11-2008, 00:00

Rynek szuka nowego wsparcia. To kwestia tygodni. Gdy je znajdzie, przyjdzie czas na silne odreagowanie.

Nadzieje, że najgorsze minęło, okazały się płonne. WIG20 może spaść

niżej, co nie oznacza, że utraci cały dorobek minionej hossy

Rynek szuka nowego wsparcia. To kwestia tygodni. Gdy je znajdzie, przyjdzie czas na silne odreagowanie.

Po dotkliwych spadkach amerykańskich i azjatyckich indeksów (o 5-8 proc.) w czerwieni pogrążyła się Europa. Jeszcze w środę GPW należała do najmocniejszych parkietów, wczoraj była wśród najszybciej spadających. WIG20, tracąc 5,8 proc., przebił dno bessy z zamknięcia 24 października (1555,68 pkt). Wynik pójdzie w świat, bo mało który z zagranicznych inwestorów będzie pamiętał, że w trakcie sesji 27 października indeks spadł poniżej 1500 pkt (1471 pkt). Popyt nie atakował. Jedyny plus wczorajszej sesji dla naszych inwestorów to fakt, że spadki zatrzymały się przy 1533 pkt. powyżej dna intraday z 27.10. W nieco ponad dwa tygodnie indeks blue chipów stracił prawie 20 proc., niwelując silne odreagowanie.

Znów Ameryka

Ostatnie tąpnięcie indeksów to wynik narastających obaw o przyszłość globalnej gospodarki. Amerykańskie władze monetarne (Fed) przedstawiły pesymistyczne prognozy rozwoju gospodarki w przyszłym roku, co pogrążyło kursy surowców i spółek surowcowych. Dodatkowo administracja rządowa w USA zrezygnowała z wykupu w ramach planu Paulsona nieruchomości, które ciążą bankom. Traciła cała branża finansowa.

— Widzimy całkowity upadek zaufania. Ten rok przejdzie do historii — mówi Espen Furnes, zarządzający w norweskim Storebrand Asset Management.

Kolejne spadki indeksów za Atlantykiem, które pociągnęłyby w dół także GPW, są bardzo prawdopodobne.

— SP po odjęciu inflacji rósł realnie o 2 proc. rocznie. Linię tego trendu przebił w dół dopiero w październiku przy około 950 pkt. Historycznie następował potem spadek około 30 proc. Nie będzie więc absurdem dołek 670 pkt. na tym indeksie [17 proc. poniżej środowego zamknięcia — red.] — mówi Andrzej Knigawka, dyrektor działu analiz ING Securities.

Dodaje, że trwalszych wzrostów nie należy spodziewać się w najbliższych miesiącach.

— Jeśli obecna recesja w USA miałaby trwać tyle, co ta po szokach naftowych, bądź z początku lat 80. zeszłego stulecia (ponad pięć kwartałów), to gospodarka amerykańska wyszłaby z niej w I kwartale 2010 r. Giełdy, dyskontując przyszłość, mogłyby zacząć trend wzrostowy w połowie 2009 r. Problem w tym, że sytuacja USA może być poważniejsza niż wtedy — uważa ekspert ING Securities.

Mikołaj w drodze

W najbliższym okresie dużych wahań na GPW nie powinno zabraknąć.

— Wraz ze wzrostami indeksów wzrastała liczba otwarty pozycji na rynku terminowym. Teraz nastąpiły spadki, a liczba otwartych pozycji nadal rośnie. Pewne jest, że czekają na kolejne cuda na GPW i silne ruchy WIG20. Pytanie tylko, kiedy i w którą stronę. Dominujący trend spadkowy sugeruje zjazd w dół — mówi Paweł Zawadzki, makler w KBC Securities.

Według niego bardzo prawdopodobne wydaje się, że zbliżające się święta posiadacze akcji spędzą w dobrych humorach.

— Nie ma spójnych teorii o rozwoju sytuacji w najbliższych tygodniach. Realne wydaje się zejście WIG20 do 1300-1350 pkt. i szybki wyskok ponad 1,5 tys. pkt., co zapewniłoby nawet kilka miesięcy wzrostów. W takim scenariuszu jest 70-80 proc. szansy, że grudniowy rajd św. Mikołaja wyprowadziłby WIG20 do ponad 2 tys. pkt. — mówi Paweł Zawadzki.

Wtedy zmienność na GPW może zdecydowanie spaść.

— Zmiany wartości indeksów o kilka procent dziennie nie potrwają wiecznie. Potwierdza to też analiza danych historycznych — zauważa Maciej Bobrowski, analityk BDM.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu