Wilki to fikcja, sygnaliści to trend

Rozmawiał: Karol Jedliński (Chicago, Illinois)
04-06-2014, 00:00

Mimo lepszej kontroli i regulacji skandale korporacyjne będą się pojawiać, także w Polsce — ocenia David Stulb, kierujący globalną praktyką zarządzania ryzykiem nadużyć w EY.

PB: Zimny prysznic po Enronie i Lehmanie działa? Wielkie korporacje zmieniły się od środka czy tylko pozorują sanację?

ŻNIWO KRYZYSU: Wraz ze spadkiem PKB wzrasta liczba nieetycznych zachowań w biznesie — uważa David Stulb, szef globalnej praktyki zarządzania ryzykiem nadużyć w EY. Fot. Marek Wiśniewski
Zobacz więcej

ŻNIWO KRYZYSU: Wraz ze spadkiem PKB wzrasta liczba nieetycznych zachowań w biznesie — uważa David Stulb, szef globalnej praktyki zarządzania ryzykiem nadużyć w EY. Fot. Marek Wiśniewski

David Stulb: Działa. Nasz biznes w tym segmencie będzie rósł, także w USA. Wszędzie jest więcej presji od środka, ale również od strony regulatorów rynku. W Polsce też ta pętla się zaciska.

Paragrafy są lekiem na całe firmowe zło?

To zło będzie zawsze. Pytanie, w jakiej skali, jakie będzie ryzyko jego wystąpienia i jakie będą jego koszty. Regulacje napędzają zmiany w zachowaniach korporacji. Wciąż jednak 60 proc. naszego biznesu to śledztwa w kwestiach łapówek i korupcji.

Hollywoodzkich hitów o zachłannych bankierach będzie więcej? Chciwość jest przecież dobra.

2008 r. już minął, mamy fikcję z Hollywood i fakty z Wall Street. Fakty to bankructwa i kary sięgające dziesiątków miliardów dolarów. Wszystkie instytucje finansowe mają świadomość, że odpowiadają za złe czyny pracowników. Banki uważniej patrzą menedżerom na ręce. Zatrudniają też zewnętrznych kontrolerów i śledczych. Czuć i widać otrzeźwienie.

Nie będzie powtórki z rozrywki?

To była duża lekcja. Ale jeśli pyta pan, czy skandale korporacyjne się powtórzą — tak, absolutnie się powtórzą.

Skądże znowu! Przecież jest pętla, są paragrafy?

Ekonomia wolnego rynku wyzwala ducha przedsiębiorczości. I zawsze będzie jakiś odsetek ludzi, którzy będą ćwiczyć drogę na skróty. Każdy z dużych krajów miał własne problemy i każdy mieć będzie.

Szczęście w nieszczęściu, że Polska nie ma jeszcze tak gigantycznychkorporacji jak np. Enron.

Nasz biznes w Polsce rośnie po 25 proc. rocznie, coraz więcej lokalnych firm nakłada sobie wysokie standardy działania, więc mamy tu co robić. Podczas kryzysu Polska nie ucierpiała przesadnie i to ma przełożenie na etykę biznesu. Według mojej oceny, wraz ze spadkiem PKB wzrasta liczba nieetycznych zachowań w biznesie. Wtedy pojawia się pytanie, czy firmy nie powinny zbilansować wydatków prewencyjnych wobec reakcyjnych. Wtedy też do roboty biorą się regulatorzy — taką sytuację mamy obecnie np. w Brazylii i w Chinach.

A presji na EY nie ma? Mówię tu zarówno o naciskach ze strony administracji, jak i biznesu. Układziki, łapówki, dwuznaczne propozycje?

Na niektórych rynkach musimy być bardzo wyczuleni na naciski. Oczywiście w krajach wysokiego ryzyka mamy ochronę, ale w większości krajów nasze motywy działania są jawne, co najwyżej wyniki działań mogą być utajnione.
Na niektórych rynkach nasi ludzie byli zastraszani. Ale jesteśmy i tam.

Ludzie w białych kołnierzykach w najbogatszych krajach zwykle dobrowolnie poddają się śledztwom?

Chroni nas nie tylko prawo, ale również korporacje. Coraz więcej jest też tzw. whistleblowers — sygnalistów, osób łamiących zmowę milczenia. Czasem jednak zdarza się, że klient wymaga od nas głównie pozorowania działań. Wtedy podejmujemy z nim twarde rozmowy, mając w pamięci, jakie mogą być konsekwencje.

Biznes zatem jest „be”, ale wy jesteście święci?

Od firm, takich jak nasza, regulatorzy i opinia publiczna oczekują najwyższych standardów uczciwości. Z takim założeniem działamy.

 

Z CIA przez Enron do EY

David Stulb to autor corocznej publikacji EY poświęconej nadużyciom gospodarczym na świecie i współpracownik Transparency International, której misją jest zwalczanie korupcji. Pracując w firmie Arthur Andersen, Stulb odegrał kluczową rolę w śledztwie dotyczącym Enronu. Pracował również w CIA oraz dla Piechoty Morskiej USA. Obecnie David Stulb kieruje globalną praktyką zarządzania ryzykiem nadużyć EY, mając pod sobą 2500 doradców z ponad 60 biur EY na całym świecie.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiał: Karol Jedliński (Chicago, Illinois)

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Wilki to fikcja, sygnaliści to trend